Posts on Jan 2017

Siła kontrowersyjnego przekazu, czyli YOLOcaust

Pomnik Pomordowanych Żydów Europy to jeden z najważniejszych monumentów w Berlinie. Jest on labiryntem 2271 betonowych bloków o różnej wysokości. Liczba obelisków stanowi nawiązanie do liczby stron w Talmudzie, czyli jednej z najważniejszych ksiąg judaizmu. Pomnik odwiedza codziennie średnio 10 tys. osób.

Natomiast akronim YOLO („You Only Live Once”) to życiowa dewiza współczesnych nastolatków. Radość, beztroska, dobrobyt, pokój, brak realnych problemów i życie chwilą to hasła chętnie powielane przez Millenialsów i Zetki. I choć samo założenie YOLO jest jak najbardziej słuszne – w końcu, w nawiązaniu do starego, dobrego „carpe diem” chodzi o to, żeby dostrzegać i celebrować ważne momenty – zostało ono spłycone do skomercjalizowanego, czteroliterowego hasła i błogiej, młodzieńczej beztroski.

Co łączy pomnik ofiar Holocaustu z YOLO? Odpowiedzią jest oczywiście „YOLOcaust”, czyli kontrowersyjny, szokujący projekt, za którym stoi Shahak Shapira – mieszkający od lat w Berlinie izraelski artysta i satyryk. Na stronie projektu – www.yolocaust.de – jego autor pokazuje znalezione w serwisach społecznościowych sielankowe zdjęcia uśmiechniętych, młodych ludzi zrobione na tle… pomnika Pomordowanych Żydów Europy w Berlinie. Po najechaniu na daną fotografię możemy zobaczyć, że została ona nałożona na poruszające zdjęcia ofiar Holocaustu z hitlerowskich obozów zagłady.

Shapira chce, poprzez swój projekt, zwrócić uwagę na bezrefleksyjne podejście wielu, współczesnych nastolatków do trudnej historii Europy. Bo jak inaczej nazwać wykorzystanie Pomnika jako atrakcyjne tło do kolejnej fotki na Fb, Instagrama, czy co gorsze – Tindera? W jaki sposób skomentować zdjęcia osoby żonglującej na tle pomnika różowymi piłeczkami, ćwiczącej jogę czy wesoło przeskakującej z jednego obelisku na drugi z podpisem „Skacząc po nieżyjących Żydach”? Możemy to określić jako zachowanie co najmniej szokujące. Szokować powinna więc też reakcja na takie zachowanie, co w 100 proc. udało się izraelskiemu artyście. Skuteczne dotarcie do odbiorcy to jedno, ale poruszenie go i zmuszenie do refleksji wymaga czasem drastycznych rozwiązań.

Autor tekstu: Martyna

Jak zainteresować media swoim tematem?

Zainspirowanie do podjęcia tematu, nad którym pracujemy to kluczowa umiejętność osoby odpowiedzialnej za promocję marki w mediach. Do dziennikarzy nie jest jednak łatwo dotrzeć.

Bez względu na to czy działamy na rzecz konkretnej osoby, wizerunku firmy lub produktu, nie zaistniejemy ze swoim przekazem, jeśli nie zadbamy o kilka istotnych kwestii. Trzeba mieć przy tym świadomość, że redakcje otrzymują każdego dnia setki wiadomości, więc jeśli ograniczymy się do wysłania maila szanse na podjęcie naszego tematu są znikome. Poniżej przedstawiamy garść przydatnych wskazówek.

Poranne wysyłki. Maile najlepiej wysyłać w godz. 6-8. Jest to pora, dająca największe prawdopodobieństwo, że nasza wiadomość wyświetli się dziennikarzowi jako pierwsza. To podstawa, ponieważ aby przygotowany materiał został wykorzystany, najpierw redaktor musi go w ogóle przeczytać, tymczasem lwia część nadsyłanych maili jest przez dziennikarzy ignorowana albo nawet niezauważana, ginąć pod falą kolejnych. Unikaj też masowej wysyłki do większej grupy adresatów – każdy chce być traktowany wyjątkowo, a wiedząc, że oprócz nas maila otrzymały też inne osoby, raczej nie zechcemy skorzystać z tak eksploatowanego materiału.

Wybieraj rozsądnie. Rozsyłanie informacji prasowych na masową skalę nie jest optymalnym rozwiązaniem ani nie sprzyja nawiązywaniu dobrych relacji z dziennikarzami. Lepiej poświęcić więcej czasu na znalezienie wartościowych kontaktów, tzn. redaktorów zajmujących się bliską nam tematyką, np. poradami dla konsumentów. W tym celu najlepiej skorzystać z Google, przeszukać archiwalne publikacje, czy ktoś poruszał już daną sprawę lub potencjalnie może mu się przydać.

Doszlifuj materiał. Warto zastanowić się co można zrobić, aby zwiększyć szanse wykorzystania tekstu. W tym celu można wzbogacić go o wątek lokalny, dziennikarzom bowiem najbardziej zależy na informacjach z ich miasta. Sięgnij po opinie lokalnego eksperta, nawiąż do konkretnego wydarzenia lub miejsca albo uatrakcyjnij materiał unikalnymi zdjęciami.

Porozmawiaj. Bez kontaktu telefonicznego nie będziemy mieli pewności, że dziennikarz zapoznał się z tym co dla niego przygotowaliśmy. Jeśli dostarczyliśmy naprawdę wartościową informację, łatwiej nam będzie przekonać redaktora do publikacji. Należy przy tym pamiętać o szacunku do drugiej osoby – dziennikarze często nie mają czasu by od razu zapoznać się z mailem, proszą o oddzwonienie lub po prostu są nieuchwytni. Cierpliwość i życzliwość to cechy, które mogą przynieść najlepsze plony.

 

Autor tekstu: Kornel

Co pokazał „Sylwester z Andrzejem Dudą”?

W ostatnich tygodniach głośno było o zorganizowanym na portalu Facebook wydarzeniu – Sylwestrze z prezydentem. Zgromadziło ono ponad 500 tys. obserwujących i odbiło się szerokim echem w wielu mediach. Wydarzenie to było także stałym tematem na portalach takich jak Kwejk czy Wykop. Postanowiliśmy sprawdzić, jakie najważniejsze wnioski można z niego wyciągnąć.

  1. Prezydent Duda „umie w internety”

 

Andrzej Duda już nie raz udowodnił, że ma świadomość, jak ważną grupą wyborców są dla niego internauci, dlatego od początku jego kadencji byliśmy świadkami kilku ciekawych działań, mających zyskać ich sympatię. Dotychczas najważniejszym wydarzeniem była sesja odpisywania na żywo na komentarze użytkowników serwisu Wykop.pl. Jednak fakt uwzględnienia popularności wydarzenia „Sylwester z Andrzejem Dudą” w życzeniach noworocznych od pary prezydenckiej odbił się tak pozytywnym echem wśród internautów, że z pewnością na długo pozostanie w ich pamięci. Rodzi się więc ciekawe pytanie, czy w przyszłości będziemy świadkami większego udziału takich akcji w kreowaniu wizerunku polityków?

  1. Potężna moc jednego wpisu

 

Przed 31 grudnia na stronie wydarzenia swoje humorystyczne wpisy zamieszczały tworzone specjalnie w tym celu, fałszywe konta sław, takich jak Mariusz Pudzianowski, Arkadiusz Milik czy Donald Trump. Jednak jeden z najpopularniejszych i najczęściej komentowanych wpisów nie należał do podrobionego konta, ale był oficjalnym profilem polskiej policji i zawierał „przyjacielskie” przypomnienie o tym, że cisza nocna zaczyna się o 22:00. Temat tego komentarza był poruszany w wielu mediach, co pokazuje, jak niewiele trzeba do kreowania pozytywnego wizerunku.

  1. Ciągle to pomysł jest najważniejszy

 

Swój „udział” w wydarzeniu z prezydentem zadeklarowało 340 tys. osób, natomiast dodatkowe 226 tys. je obserwowało. Oznacza to, że wydarzenie śledziło w sumie 566 tys. użytkowników Facebooka. Najpopularniejsze fanpage’e znanych marek po paru latach prowadzenia i intensywnych działań mają „tylko” 3 do 4 razy więcej followersów. To pokazuje, że jeszcze nie żyjemy w czasach, w których „wszystko już było” i ciągle jest miejsce na dobre pomysły, które są w stanie wypromować się… same.

 

Autor tekstu: Krzysztof

Źródło zdjęcia: memy.pl