Posts Taged agencja-pr-warszawa

Przesyłki kreatywne – jak robić to dobrze?

Na efektywność i skuteczność współpracy z influencerami wpływa wiele czynników. Zaczynając od indywidualnych relacji z danym blogerem, budżetu oraz właściwego doboru profilu do specyfiki produktu, usługi czy marki. Jedną z ważniejszych kwestii, często pomijanych, jest sposób przekazania produktów lub usługi influencerowi. Mowa o tzw. przesyłce kreatywnej, która często jest „kreatywna” tylko z nazwy. A atrakcyjna przesyłka pozwoli dotrzeć i zaistnieć w blogosferze.

Stworzenie kreatywnej przesyłki produktowej, która przełoży się na wartościowe publikacje i ciekawe współprace z blogerami, nie musi od razu oznaczać dużego nakładu środków finansowych. Na jej sukces składa się przede wszystkim ciekawy pomysł, ale i użyteczność paczki z produktami. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że nawet jeśli bloger nie zaprezentował na swoim Stories produktów zaraz po odebraniu ich od kuriera, pojawią się one na relacji, towarzysząc w codziennych czynnościach, tj. parzenie kawy czy gotowanie obiadu. Taka forma reklamy jest nienachalna, a tym samym, bardziej wiarygodna dla grupy odbiorców.

Źródło: https://www.instagram.com/p/B0L5XB5I0iT/

Źródło: https://www.instagram.com/p/B0L5XB5I0iT/

Warto regularnie przeglądać blogi i media społecznościowe osób, z którymi chcielibyśmy w przyszłości współpracować, czerpać wiedzę i w odpowiednim momencie z niej skorzystać. Umiejętne wykorzystanie okoliczności (zbliżające się urodziny influencera, świętowanie sukcesu, narodziny dziecka) pomogą w stworzeniu spersonalizowanej przesyłki i ucieszą bardziej, niż wysyłany masowo gift.

 Źródło: piwnygaraż.pl

Źródło: piwnygaraż.pl

Profile społecznościowe oraz blogi to wizytówki influencerów. To powód, dla którego przesyłka kreatywna powinna być atrakcyjna wizualnie, czyli estetyczna, ładna i przykuwająca uwagę. Motyw przewodni może nawiązywać do okazji (np. Walentynki, letni piknik), ale także odwoływać się do cech marki i jej identyfikacji wizualnej (m.in. kolorów, claimu). Tutaj także należy dobrze rozpoznać influencera i dopasować przesyłkę do jego estetyki. Jeśli wiemy, że blogerka lubuje się w pastelowych odcieniach, mało prawdopodobne jest, że przypadnie jej do gustu dodatek w krzykliwym kolorze.

Źródło: https://www.instagram.com/p/B2V0evBID54/

Źródło: https://www.instagram.com/p/B2V0evBID54/

 

Stworzenie przesyłki, której odbiór i efekty będą zadowalające jest zadaniem złożonym. Wymaga również dobrej znajomości blogosfery. Warto przekazać ten temat w ręce specjalistów, którzy zapewnią ciekawą prezentację produktu lub marki w kanałach social media influencerów, a tym samym trafienie do nowych grup odbiorców.

 

Autor tekstu: Ilona Rutkowska

Kreatywność w PR. Gdzie szukać inspiracji?

Lekkie pióro, komunikatywność i otwartość, chęć do ciągłego rozwoju, inicjatywa i zaangażowanie – to wymagania, które regularnie pojawiają się we wszelkiego rodzaju ogłoszeniach o pracę na stanowisku specjalisty ds. PR. Bardzo często znajduje się wśród nich jeszcze jedno – kreatywność. To dzięki niej tworzenie wizerunku klientów nie jest jedynie powielaniem schematów, a budowanie strategii komunikacji, jedynie pisaniem suchego dokumentu. Tzw. otwarta głowa to nieodzowna cecha dobrego PR-owca. Pomysłowości można się jednak uczyć, a jeżeli pracujemy w branży, która nie bez powodu nazywana jest kreatywną, koniecznie należy ją ćwiczyć. Jak to robić i gdzie szukać źródeł natchnienia?

Zapisuj pomysły, śpiewaj pod prysznicem, zbieraj feedback, łam zasady, rób sobie przerwy, próbuj nowych rzeczy, bądź ciekawy, otaczaj się pomysłowymi ludźmi, często się śmiej, twórz listy zadań, oglądaj filmy, rozmawiaj. W Internecie można znaleźć całą masę podpowiedzi na to, co robić, by utrzymać swoją kreatywność na wysokim poziomie. Choć część z nich wydaje się absurdalnych, jest w nich wiele prawdy. Najlepszą inspiracją dla PR-owca są w końcu wszystkie aspekty życia i cały otaczający świat.

Oglądaj świat i podglądaj innych

Prawda o pracy w branży kreatywnej jest taka, że trudno ująć ją w jakieś sztywne ramy. To nie jest zwyczajne osiem godzin, od 9 do 17. Tutaj pracuje się także na urlopie, podczas imprezy, wyjścia do kina czy nawet we śnie. Nie liczcie, że ktoś potraktuje to jako nadgodziny, ale spokojnie, nie ma się czym przerażać. Chodzi o to, że inspiracja dla PR-owca jest wszędzie, a dobre pomysły nie przychodzą do głowy jedynie w czasie ustawowych godzin pracy. To właśnie dlatego tak ważna jest spostrzegawczość i otwarta głowa. Na rozwiązanie idealne dla wizerunku klienta można w końcu natknąć się także w trakcie wakacyjnego wyjazdu, a na temat dla mediów podczas oglądania filmu lub czytania książki.

Dobrze jest trochę pobujać w obłokach, ale trzeba też mocno stąpać po ziemi. Ważne, by stale trzymać rękę na branżowym pulsie – śledzić marketingowe portale, social mediowe fanpage’e, czytać PR-owe poradniki czy reklamowe case studies. Podglądanie tego, co robią inni to nie tylko źródło wiedzy o trendach w branży, ale też kopalnia pomysłów. Z tego samego powodu warto śledzić poczynania konkurencji naszych klientów. Nie chodzi jednak o kopiowanie pomysłów, lecz wiedzę o tym, co się dobrze sprawdza, a co nie. Czasem można też pokusić się o twórcze rozwinięcie jakiejś podpatrzonej idei. Równie ważne jest bycie na bieżąco z tym, co dzieje się w branży mediów, poznać ich rynek i wiedzieć jakie tematy są dla nich atrakcyjne. Wartym wyrobienia skrzywieniem zawodowym jest śledzenie list patronów na wszelkiego rodzaju plakatach czy citylightach.

Wejdź w buty klienta i nie bój się dobrze bawić

Może nie będzie to proste, jeżeli mówimy o milionerze, który na wakacje pływa własnym jachtem, a do pracy przylatuje prywatnym helikopterem, ale żeby trafić na wartościowy dla klienta pomysł, trzeba wcielić się w jego skórę. Co z tego, że znajdziemy świetne naszym zdaniem rozwiązanie, skoro będzie się ono miało nijak do strategii marketingowej. Żeby nasze pomysły były nie tylko kreatywne, ale i efektywne, trzeba dobrze poznać potrzeby klienta oraz branżę, w której działa. Oznacza to nieraz poznawanie dziedzin i obszarów życia, o których nie mamy żadnego pojęcia, ale już samo to może być bardzo inspirujące. Zderzenie dotychczasowego doświadczenia z wiedzą na zupełnie nowe tematy może przynieść zaskakująco ciekawy rezultat.

Pracując nad kreatywnymi rozwiązaniami dla klienta trzeba znać jego potrzeby, branżę oraz produkt. Otwarta głowa wymaga jednak, by zachować przy tym nieco dystansu i luzu, a pracą nad danym tematem po prostu dobrze się bawić. Nie jest to trudne, jeżeli produkt waszego klienta magię ma już w samej nazwie. Żeby w pełni dowiedzieć się na czym polega działanie interaktywnej podłogi Magiczny Dywan produkowanej przez firmę Funtronic, wprost trzeba przez chwilę poczuć się jak dziecko. Jeszcze łatwiej jest, gdy waszym klientem jest lodziarnia Ice Dream, gdzie swój deser każdy komponuje samodzielnie, nakładając ulubione smaki włoskich lodów i fantazyjnie dekorując je błyszczącymi i kolorowymi dodatkami. Ciekawe wątki można znaleźć nawet w przypadku tematów branżowych i mocno specjalistycznych.

Podsumowując temat inspiracji w pracy PR-owca – dobrze znać swoją branżę, potrzeby i branżę klienta, ale nade wszystko mieć oczy i uszy cały czas otwarte. Innymi słowy – nie być jak ta figurka z trzema małpkami, z których jedna nie patrzy, druga nie słucha, a trzecia nie chce nic powiedzieć.

 

Autor tekstu: Michał

Jak odpowiednio stworzyć nazwę firmy?

Nazwa to jeden z najważniejszych elementów systemu identyfikacji firmy, który nie tylko pozwala jej wyróżnić się na tle innych, podobnych podmiotów, ale także współtworzy wizerunek marki. Dobra nazwa, wsparta odpowiednimi działaniami marketingowymi, może zagwarantować firmie sukces.

O nazwie często mówi się, że jest najkrótszym sloganem reklamowym. Dlatego właśnie powinna być zrozumiała, jednoznaczna i łatwa do wymówienia. Ponadto powinna zawierać w sobie podstawowe treści i nawiązywać do charakteru firmy oraz branży, w której ona działa. Podstawowym zadaniem nazwy jest wyróżnienie przedsiębiorstwa na tle konkurencji. Warto jednak zapamiętać, że nie można szukać oryginalności za wszelką cenę. W wyborze nazwy najlepiej jest kierować się zasadami, które wynikają z wcześniejszych doświadczeń społecznych, kulturowych oraz sposobu percepcji. Bardzo ważne jest, aby nazwa przedsiębiorstwa nie budziła zastrzeżeń prawnych. Nie może być zatem imitacją nazw już istniejących, zwłaszcza w przypadku, gdy odnosi się ona do tej samej branży lub grupy produktów. Nazwa powinna wywoływać pozytywne skojarzenia i być nośnikiem określonych emocji bądź wartości. Zazwyczaj lepiej odbierane są nazwy krótkie, choć wiele zależy od rynku, na którym działa przedsiębiorstwo. Oczywiście zdarzają się odstępstwa od tej reguły. Dla przykładu firmy konsultingowe zwykle mają dłuższe nazwy.

Proces tworzenia nazwy można podzielić na dwa etapy. Pierwszy polega na przeprowadzeniu szczegółowych analiz dotyczących charakteru firmy i pożądanej pozycji rynkowej. Na tym etapie należy określić: kto będzie odbiorcą nazwy, do jakich grup docelowych jest ona kierowana i przede wszystkim jakie skojarzenia ma wywołać u odbiorcy. Etap drugi rozpoczyna się od stworzenia koncepcji nazwy i alternatywnych propozycji. W tym momencie należy dokonać analizy ich pisowni i brzmienia oraz zrobić teksty graficzne. Dobrze jest równolegle do tych działań rozpocząć prace nad symbolem firmy. Po wyborze kilku, a czasem kilkunastu nazw, następuje ich weryfikacja prawna. Po dalszej selekcji przeprowadza się badania marketingowe, które mają służyć ocenie postrzegania nazwy. Ostatnim krokiem jest wybór najlepszej propozycji oraz jej ochrona patentowa.

 

Źródło: B. Rozwadowska, Public Relations. Teoria, praktyka, perspektywy, Wydawnictwo Studio Emka, Warszawa 2011

 

Autor: Asia

ACTA 2 – czy jest się czego bać?

W każdym procesie legislacyjnym, przeciętny Kowalski potrafi sobie uprościć pewne rzeczy. Wynika to przede wszystkim z braku chęci i umiejętności do porządnego zapoznania się z trudnymi do zrozumienia artykułami i powielaniem uproszczonych przekazów powszechnie dostępnych. Tak jest również w przypadku dyrektywy Unii Europejskiej o prawach autorskich w Internecie, nazwanej w dużym uproszczeniu ACTA 2. Nawiązuje ona do protestów dotyczących porozumienia ACTA z 2012 roku. Już wtedy przyjęcie porozumienia nic nie zmieniło w polskim prawie, ponieważ regulacje unijne przewidywały większe obostrzenia w stosunku do praw autorskich niż samo ACTA.

Czym jest zatem ACTA 2, a raczej – dyrektywa UE?

ACTA 2 to „robocza” nazwa, nadana przez przeciwników zmian przepisów prawa autorskiego w Internecie. To przede wszystkim dyrektywa Unii Europejskiej, gdzie słowem kluczem jest właśnie DYREKTYWA. Oznacza to, że państwa członkowskie UE mają w stosunku do niej pewną swobodę implementacyjną. Na stworzenie konkretnych regulacji Polska ma 2 lata. Na ten moment zatem nie ma pewników, w jakiej dokładnie formie zmiany zostaną wprowadzone. W swoim założeniu dyrektywa ma wspierać twórców, których prawa autorskie są często łamane bądź nadużywane w Internecie.

W naszym społeczeństwie jednak zapanowała dezinformacja. Pojawiły się kuriozalne informacje, jak np. te, że dyrektywa będzie zakazywała publikacji memów, czy wprowadzi podatek od linków. Pojawiły się też głosy o ograniczeniu wolności słowa w Internecie i wprowadzeniu cenzury.

Zdecydowanie w dyrektywie nie chodzi o wprowadzenie cenzury, a wolność słowa w żaden sposób nie jest zagrożona. Nowe regulacje też w żaden sposób nie dotkną przeciętnego internauty. Jeśli w kogoś uderzą to w duże koncerny, takie jak YouTube czy Facebook. Będą one zobligowane do sprawdzania czy dodawane pliki nie naruszały praw autorskich. W tym celu powinny zawrzeć umowy licencyjne z twórcami. Na tym etapie łatwo się domyślić, że chodzi o pieniądze. W efekcie wielkie platformy będą musiały dzielić swoje zyski z twórcami.

Dyrektywa porusza także kwestię prasy i portali internetowych. W tym przypadku wydawcy nabędą prawa pokrewne do publikowanych tekstów. Oznacza to, że portal, chcąc opublikować znaczną część artykułu drukowanego będzie musiał zapłacić.

 

Jak widać nie taki diabeł straszny, jak go malują. Na ten moment nic się nie zmienia, a o konkretach dowiemy się w ciągu dwóch lat.

 

Autor tekstu: Ewelina J.

Mów do mnie więcej, czyli krótkie podsumowanie 2018 roku w branży PR

Wraz z końcem roku przychodzi czas na podsumowanie tego, co było i snucie planów na przyszłość. Zanim oddacie się sylwestrowemu szaleństwu, zapraszamy do zapoznania się z naszym podsumowaniem mijającego roku w branży public relations.

W tym roku „RODO” było odmieniane przez wszystkie możliwe przypadki. Jednak w tym temacie (niemal) wszystko zostało już powiedziane, dlatego nie będziemy się powtarzać. Przedstawiamy za to najważniejsze – naszym zdaniem – trendy 2018 roku.

TikTokowy szał

Zapewne każdy z Was kojarzy TikTok (wcześniej Musica.ly), prawda? Nic w tym dziwnego, skoro z tej aplikacji korzysta blisko 600 milionów użytkowników na świecie. Na początku krótkie filmiki oparte na lipsingu były domeną najmłodszych. Szybko jednak początkowe covery znanych hitów przerodziły się w codziennego vloga, do którego młodzież zaprasza swoich rodziców i dziadków. O popularności TikTok świadczą także miliony fanów najpopularniejszych polskich twórców, setki tysięcy wyświetleń i duża liczba komentarzy pod każdym udostępnionym przez nich filmikiem. Przyszły rok z pewnością pokaże, czy ta azjatycka aplikacja przebije Snapchata czy popularne w tym roku Insta Stories.

Podcastowa siła

Producenci różnorodnych podcastów z pewnością mijający rok zaliczą do udanych. Badania Nilsen pokazują, że co piąty polski internauta w wieku 19-49 bardzo chętnie je odtwarza. Niewątpliwym plusem podcastów jest to, że osoby zainteresowane mogą odtwarzać ulubione programy, kiedy i gdzie chcą. Słuchają ich wszędzie: w drodze do pracy, w służbowej czy wakacyjnej podróży, na siłowni, a także przygotowując śniadanie lub przed snem. Czy w 2019 roku podcasty zyskają jeszcze większą popularność i staną się jednym z ważniejszych narzędzi komunikacyjnych?

Z influencerami za pan brat

Pewnie zastanawiacie się, czemu piszemy o współpracy z internetowymi twórcami, skoro influencer marketing króluje już od kilku lat. Sprawa jest bardzo prosta. Mimo tego, że branża dostrzega jak duży potencjał mają odpowiednio stworzone i dobrane długofalowe działania z influencerami, dopiero w mijającym roku zaczęto głośno mówić także o zagrożeniach jakie płyną z takiej współpracy. Mowa oczywiście o fałszywych polubieniach, działaniach obserwatorów-botów czy sztucznie pompowanych zasięgach. W naszej opinii, w przyszłym roku współpraca z internetowymi twórcami będzie ważną częścią strategii komunikacyjnej, jednak marki będą ostrożniejsze podczas wyboru influencerów do współpracy. Do tego o „atrakcyjności” danego twórcy nie będzie decydować liczba polubień czy subów, ale jego autentyczność. Właśnie dlatego w przyszłym roku jeszcze więcej do powiedzenia będą mieli mikroinfluencerzy.

Branża PR nie lubi zastoju i szuka różnych, alternatywnych rozwiązań. Natomiast mijający rok przypomniał nam wszystkim, że to słowo ma wielką moc.

 

Autor tekstu: Asia

Generacja Z a działania PR-owe

Na rynek wkracza nowe pokolenie, niedługo to oni będą decydować o stylu komunikacji firmy z konsumentami – mowa o Generacji Z, urodzonej w dobie mobilnego Internetu i Social Mediów.

Generacja Z, w przeciwieństwie do Pokolenia Y, nie zna życia bez Internetu. Od urodzenia ich świat analogowy płynnie przenika się ze światem cyfrowym, nadając życiu nieznanego dotąd tempa. Prawdą jest, że pokolenie Millenialsów również biegle opanowało technologiczne nowinki, jednak to Generacja Z jest pierwszą, która naturalnie dorastała ze smartfonem w ręku, będąc niemal non stop online. Dostęp do nieograniczonych zasobów informacji sprawił, że Post-Millenialsi przestali dostrzegać granice otaczającego ich świata, żyjąc w pełnym wymiarze „globalnej wioski”. Szybkie tempo życia sprawia, że ciężko jest przykuć ich uwagę na dłużej. W jaki sposób planować więc działania komunikacyjne, gdy naszą grupą docelową są osoby z Generacji Z?

  • Na początek warto zdać sobie sprawę z liczebności tej grupy. To nie są już tylko nastolatkowie, będący na utrzymaniu rodziców, ale pokolenie, które wchodzi w okres produkcyjny. Według raportu Newspoint, w Polsce jest t populacja niemal 9 milionów[1] młodych ludzi, z których spora część podejmuje już niezależne decyzje zakupowe i kształtuje swoje własne nawyki konsumenckie.
  • Warto poznać różnice w sposobie, w jaki Generacja Z korzysta z zasobów sieci. W przeciwieństwie do Millenialsów – zamiast konsumowania treści w formie tekstu częściej wybierają video w najpopularniejszych mediach społecznościowych. Co jest na topie? Głównie Instagram, Youtube oraz Snapchat, coraz mniej popularny staje się Facebook[2]. Mowa więc o krótkich formach video, które muszą w ciągu kilku sekund przykuć ich uwagę, prezentując treści w formie skondensowanej i konkretnej. Według badań przeprowadzonych na zlecenie serwisu Influenster[3], Generacja Z spędza znacznie więcej czasu w serwisie oglądając recenzje produktowe, unboxingi i poradniki zakupowe.
  • Oryginalność przekazu jest ważniejsza niż jego treść. Wydaje się, że w przeciwieństwie do Millenialsów, dla których autentyczność marki miała duże znaczenie, Generacja Z stawia raczej na oryginalność i szeroko pojętą „fajność”, czyli wyróżnianie się na tle sztampowych wytworów marketingowych. Młodzi ludzie o wiele bardziej docenią projekt wykonany z rozmachem, opowiadający ciekawą i angażującą historię, w którą wpleciona jest promowana przez nas marka. Należy jednak uważać, by nie przekroczyć cienkiej granicy leżącej pomiędzy inspirującą historią, a informacją wprowadzającą widza w błąd (potocznie zwaną „fake newsem”).
  • To pierwsze pokolenie, dla którego przestrzeń social mediów jest naturalnym środowiskiem. Post-Millenialsi cenią sobie opinię rówieśników i bardzo chcą z nimi dzielić się swoimi przeżyciami. Stąd też stale rosnąca rola Influencerów, którzy wśród swojego pokolenia mają bardzo duży Komunikacja za pośrednictwem influencerów to często jedyna droga dotarcia do młodych ludzi, którzy praktycznie nie oglądają telewizji i rzadko kiedy czytają informacje na portalach.
  • Budowa zaangażowanej społeczności ważniejsza niż liczba wyświetleń. Zamiast skupiać się na jednokierunkowym przekazie, znacznie lepiej jest wykorzystać fakt, że młodzież z Pokolenia Z bardzo aktywnie angażuje się w dialog. Dzieje się tak, ponieważ wielu z nich ma pozytywne nastawienie do świata, i chętnie bierze udział w dyskusjach, przedstawiając swój punkt widzenia. Jeśli postawimy na zindywidualizowaną komunikację w popularnych wśród nich mediach społecznościowych, oraz będziemy otwarci na dialog, możemy stosunkowo łatwo zbudować zaangażowaną społeczność młodych ludzi, którzy bardzo chcą zostać wysłuchani.
  • Młodzież z Generacji Z bardzo lubi opowiadane historie. Jeśli opowieść towarzysząca kampanii promocyjnej danej marki jest dla nich atrakcyjna w odbiorze, albo co lepsze – zgadzają się z przekazem z niej płynącym – chętniej dzielą się nią z rówieśnikami. Większość młodych ludzi ma bardzo duży zapał do wszelkich akcji, które „zmieniają świata na lepszy”, jeśli uda się ukształtować narrację naszej marki w tym kierunku zyskamy duże zainteresowanie. A jeśli nasi odbiorcy będą mogli się identyfikować z naszą marką – mamy zagwarantowany sukces.

 

Planując działania PR skierowane do „zetek” przede wszystkim należy pamiętać o doborze odpowiednich narzędzi – tak, by nasz komunikat w ogóle dotarł do młodych ludzi. Do promocji marki dobrze jest wykorzystać panujące trendy, lecz w sposób jak najbardziej kreatywny. W samej komunikacji warto skupić się na krótkich, zabawnych treściach i formach video. Wzięcie pod uwagę tych czynników z pewnością przyniesie wiele korzyści zarówno nam, jak i naszym klientom, otwierając ich marki na zupełnie nowe grupy odbiorców.

 

Autor tekstu: Kuba

[1] https://blog.newspoint.pl/index.php/2018/03/21/raport-newspoint-pokolenia-w-polsce-i-potrzeba-monitorowania-ich-rosnacej-aktywnosci/

[2] https://interaktywnie.com/biznes/newsy/social-media/facebook-traci-popularnosc-wsrod-najmlodszych-uzytkownikow-257598 oraz https://nltimes.nl/2018/01/29/dutch-kids-fleeing-facebook-fast-instagram-survey

[3] https://www.adweek.com/tv-video/infographic-how-gens-x-y-and-z-consume-video-content/

 

 

Marketing? Postaw na wartości

Minęły już czasy, kiedy działania marketingowe były skupione wyłącznie na produkcie lub polegały tylko na informowaniu potencjalnych klientów o ofercie danej firmy. Dziś przedsiębiorstwa chcące zdobyć serca konsumentów powinny całkowicie skupić się na… człowieku.

W marketingu wartości zadaniem firmy jest jak najlepsze poznanie klientów, ich potrzeb, pragnień oraz obaw, a wszystko po to, aby dotrzeć nie tylko do ich umysłów, ale także emocji. Holistyczne (całościowe) podejście do klienta, jako wielowymiarowego, wyznającego wartości człowieka, nie ogranicza się wyłącznie do zaspokajania jego potrzeb. Celem takich działań marketingowych jest uczynienie świata lepszym miejscem.

Do fundamentalnych wartości marketingu wartości należy zaliczyć empatię, odpowiedzialność, autentyczność, szczerość oraz współpracę, ponieważ pomagają one przedsiębiorstwu wyróżnić się na tle konkurencji rynkowej oraz zdobyć nad nią istotną przewagę. Współczesne firmy udowadniają, że cele ekonomicznie i społecznie mogą się uzupełniać, dlatego wartości te muszą być podstawą działania całego przedsiębiorstwa i powinny być realizowane wspólnie z jego klientami, partnerami biznesowymi czy udziałowcami. To jedyny sposób, aby organizacje trafiły do umysłów oraz emocji konsumentów.

Ważne jest również to, aby na tych wartościach firmy budowały historię wokół swojej marki, bo choć zawsze znajdzie się ktoś, kto może wątpić w dobre intencje danego przedsiębiorstwa, to mimo wszystko wartość dodana do produktu oraz głęboka idea, z którą klienci mogą się utożsamiać, są niezbędne w tego typu działaniach marketingowych.

Należy przy tym pamiętać, że zadaniem przedsiębiorstw wykorzystujących koncepcję marketingu wartości jest kreowanie produktów i usług w taki sposób, aby zaspokajały one głębokie potrzeby konsumentów, również te emocjonalne i duchowe. Dlatego dana organizacja powinna traktować swoich klientów jak bliskich partnerów – tylko taka współpraca sprawi, że staną się oni prosumentami, czyli prawdziwymi ambasadorami ich marek.

 

Autor tekstu: Ewelina

Influencerzy – must have strategii PR?

Influencer marketing, czyli promocja przez współpracę marki z twórcami internetowymi (vlogerami, blogerami, instagramerami) stał się nieodłącznym elementem strategii marketingowych firm z niemal każdej branży. Nic dziwnego – statystyki ukazujące efektywność tego narzędzia mówią same za siebie.

Jak podaje Adweek aż 86 proc. marketerów uwzględniło współpracę z liderami opinii w swojej strategii marketingowej, z kolei zgodnie z badaniem CBOS, 53 proc. internautów dokonało zakupu pod wpływem treści znalezionych na blogach. Influencer marketing może przynieść marce wiele korzyści. Jakich? Dlaczego warto angażować influencerów do kampanii? Przedstawiamy 3 podstawowe korzyści płynące ze współpracy z influencerami:

1. Influencerzy kreują wiarygodny wizerunek produktu i marki

Szczerość i kreatywność influencerów to coś, co przede wszystkim cenią ich odbiorcy. To właśnie dlatego reklamowanie produktów przez influencerów (zazwyczaj) nie jest nachalne. Warto wspomnieć, że influencerzy selekcjonują propozycje współpracy z markami i często podejmują ją z takimi, które są im w jakiś sposób bliskie – wyrażają podobne wartości lub są spójne z ich wizerunkiem. Przykładowo Bobby Burger, marka, która chce być postrzegana jako niepokorna, dynamiczna i aktywna współpracuje z osobami o dokładnie takim wizerunku:

Źródło: https://www.instagram.com/p/Bnic6OIFtYV/?hl=pl&taken-by=esey_o_silowni

Wielu z nich organizuje nieszablonowe akcje promocyjne w kanałach social media, które przyciągają uwagę odbiorców. Ciekawa komunikacja, prowadzona w sposób bezpośredni, buduje więź i zatrzymuje użytkowników. W dłuższej perspektywie przekłada się to bezpośrednio na wzrost autentyczności marki.

2. Influencerzy są skuteczni, bo konsumenci ufają internetowym rekomendacjom

Internetowi twórcy mają niezwykle duży wpływ na decyzje zakupowe potencjalnych konsumentów. Inspirują swoich odbiorców, a ich publikacje (wpisy na Instagramie, filmy na Youtubie, publikacje na blogu) są źródłem poszukiwań rekomendacji. Zamieszczane opinie są naturalne, nie zawsze pochlebne, uważane przez odbiorców po prostu za szczere. Działają więc lepiej niż klasyczne komunikaty reklamowe, ponieważ są bliższe potencjalnemu klientowi. Przykład – marka Brześć dzięki współpracy z blogerem Modny Tata, trafiła do swojej grupy docelowej ze spontanicznym i nienachalnym przekazem reklamowym.

  

Źródło: https://www.instagram.com/modny_tata/?hl=pl

3. Influencerzy wspierają pozycjonowanie

Czy jest coś co wpływa na pozycjonowanie lepiej niż content marketing? Atrakcyjny, unikalny opis produktu lub usługi, zamieszczony w popularnej domenie, w połączeniu z linkiem przekierowującym do strony lub sklepu internetowego jest kluczem do sukcesu działań promocyjnych w internecie. Właśnie to zyskamy, podejmując współpracę z poczytnym blogerem – patrz przykład współpracy pomiędzy marką Wyjątkowy Prezent a serwisem Karmelowy.pl:

Źródło: https://karmelowy.pl/zjadlam-obiad-w-egipskich-ciemnosciach/ 

Czy współpraca z influencerami to must have każdej marki? To zależy od celów i oczekiwanych efektów. Jednak w większości przypadków to narzędzie przyniesie szereg korzyści, zwłaszcza jeśli użycie go będzie przemyślane. Kluczową kwestią jest dobór influencera: umiejętne przeanalizowanie jego grupy docelowej, profilu i contentu. Kolejną, zastanowienie się nad formą i możliwościami współpracy.

Tylko celnie dobrany influencer przyniesie sukces kampanii promocyjnej i zminimalizuje ryzyko ewentualnej porażki.

 

Autor tekstu: Ilona

Czy startupom potrzebny jest PR?

Laser do nacinania kiełbasy na grilla i kieszonkowe laboratorium do wykrywania bakterii i wirusów, co je łączy? Oba pomysły to dzieło polskich startupowców, oba były opisywane przez media, choć ten pierwszy zdecydowanie bardziej. Jak sprawić, by startup nie był jedynie medialną ciekawostką, a działania PR wykorzystać do realizacji długofalowych celów biznesowych?

Media rządzą się swoimi prawami, a poruszana przez nie tematyka często podyktowana jest tym, czego oczekują ich odbiorcy. Tematy kontrowersyjne czy szokujące przebijają się więc łatwiej, niż te wymagające większego skupienia i głębszej analizy. Czy w takim razie, zajmujący się specjalistycznymi zagadnieniami startup nie ma szans na zdobycie medialnego rozgłosu i wykreowanie swego wizerunku? W żadnym wypadku.

Co to jest startup?

Często pierwszym, co przychodzi na myśl po usłyszeniu słowa startup jest kilku studentów informatyki, robotyki czy biotechnologii i wymyślone przez nich innowacyjne urządzenie do zapisywania snów, rozmowy z psem czy pieczenia chleba za pośrednictwem smartfona. Startup czasem może przypominać szalony wynalazek, częściej jest to jednak po prostu raczkujący biznes oparty na mniej lub bardziej nowatorskim pomyśle. Sztywne definicje raczej nie znajdą tu zastosowania, ale najczęściej jest to firma tworzona przez młodych ludzi, której działalność wiąże się z wykorzystaniem nowych technologii informacyjnych i komunikacyjnych. Jak długo firmę można nazywać startupem? Tu również nie znajdziemy prostej odpowiedzi. Najczęściej przyjmuje się, że startupem przestaje być biznes, który wychodzi z etapu raczkowania, staje na własnych nogach i zaczyna przynosić zysk, funkcjonując jak tradycyjne przedsiębiorstwo. Najlepiej obrazuje to historia Funtronic, który zaczynając jako startup, stworzył w garażu interaktywną podłogę Magiczny Dywan. Dziś, po czterech latach jest to prężnie działająca firma sprzedająca swoje urządzenie na całym świecie.

Do kogo i po co komunikują startupy

Cel powinien przyświecać każdemu działaniu. Podobnie jest w przypadku komunikacji z mediami. Jej celem nie jest przecież wyłącznie obecność w telewizji czy na łamach gazet. Medium z definicji ma być jedynie pośrednikiem. W przypadku startupów – pośrednikiem pomiędzy młodą firmą, a grupami docelowymi, do których chce dotrzeć. Ich identyfikacja jest jedną z pierwszych rzeczy, na które powinno się zwrócić uwagę. Dla jednego startupu najważniejsi będą odbiorcy indywidualni i pozyskanie jak największej liczby leadów, dla innego zdobycie hojnego inwestora lub partnera, którego środki umożliwią firmie dalszy rozwój. Do jednych i drugich trzeba jednak w jakiś sposób dotrzeć. To, jakie narzędzia public relations wykorzystać w tym celu jest kolejnym zagadnieniem, nad którym trzeba pomyśleć po ustaleniu grup, do których chce się komunikować.

Przekaz uszyty na miarę

Nawet najbardziej zwariowany pomysł da się przedstawić w sposób poważny i rzeczowy, nawet w najbardziej specjalistycznym rozwiązaniu można odnaleźć wątki, które zaciekawią laika. Konstruując przekaz z jakim za pośrednictwem mediów chcemy dotrzeć do odbiorców, trzeba pamiętać, że każda grupa oczekuje czegoś innego. Potencjalnego inwestora interesują twarde dane, ocena rynkowa produktu, ryzyko związane z zaangażowaniem, specjalistów – wykorzystane rozwiązania technologiczne, docelowych użytkowników – przydatność startupu w ich codziennym życiu. Podobne oczekiwania będą miały media, do których ma trafić komunikat. W pierwszej kolejności zagadnieniem należy przecież zainteresować dziennikarza.

Pośrednicy i sojusznicy w komunikacji

Dla startupów, które najczęściej działają w obszarze nowych technologii najbardziej naturalnym kanałem komunikacji jest oczywiście Internet. To tu informacje rozchodzą się najszybciej, to tu najłatwiej dotrzeć do konkretnego odbiorcy. „Mam startup”, „INN:Poland”, „Antyweb”, „Spider’s web”, „Rozmowy o startupach” – to popularne w sieci serwisy, blogi i grupy dyskusyjne regularnie podejmujące tematykę startupową. Obecność w nich to z jednej strony dobry sposób, by zaistnieć w środowisku, z drugiej – metoda na zdobycie wartościowych opinii, choć często także, niekoniecznie merytorycznej krytyki. Dziennikarzy zajmujących się startupami można znaleźć również w mediach tradycyjnych. Jako że startup to początkujący biznes, warto zadbać o obecność w rubrykach gospodarczych i finansowych, zwłaszcza, że to je najczęściej czytają inwestorzy. Przedmiotem działalności startupu można zainteresować dziennikarzy zajmujących się daną tematyką np. medyczną czy edukacyjną, z kolei miejscem działalności biznesu – odpowiednie media regionalne. Dobrym na to przykładem jest Moony Lab – powstały w Świdniku startup, który stworzył aplikację do wywoływania zdjęć bezpośrednio z pamięci telefonu czy z mediów społecznościowych. Po zdobyciu wsparcia z Podlaskiego Funduszu Kapitałowego, informacje o Moony Lab opublikowały zarówno zajmujące się technologią portale internetowe, rubryki biznesowe, jak i media regionalne z Podlasia i Lubelszczyzny. Wywoływanie zdjęć i tworzenie fotoalbumów za pośrednictwem smartfona to także dobry temat dla wszelkiego rodzaju redakcji lifestylowych i poradnikowych. Wartościowym sojusznikiem startupu na pewno będą również wszelkiego rodzaju stowarzyszenia i organizacje zajmujące się rozwojem tego rynku czy przedsiębiorczością technologiczną, jak np. Fundacja Startup Poland.

Czy zatem startupom potrzebny jest PR? Odpowiedź jest twierdząca pod warunkiem, że mówimy nie o jednorazowym medialnym fajerwerku, a przemyślanym i właściwie realizowanym elemencie strategii marketingowej.

 

Autor tekstu: Michał

PR w terenie, czyli biuro prasowe na medal

W przypadku głośnych medialnie wydarzeń, gdzie spodziewamy się sporego zainteresowania ze strony dziennikarzy, warto zorganizować na miejscu biuro prasowe. Jest ono nie tylko kluczem do sprawnej obsługi medialnej danego eventu, ale i okazją do budowania relacji z dziennikarzami w mniej formalnych warunkach. O czym warto pamiętać przy „budowaniu” naszego prasowego centrum dowodzenia tak, by służyło nie tylko nam, ale i obecnym na wydarzeniu dziennikarzom?

  • Miejsce

 

Przede wszystkim pamiętajmy, że biuro prasowe ma być pierwszym miejscem, gdzie udają się zaproszeni przedstawiciele mediów. Warto więc je dobrze oznakować, zwłaszcza jeżeli nie znajduje się ono w samym centrum wydarzeń. Zadbajmy o to, by przed samym eventem poinformować dziennikarzy o lokalizacji naszego biura i podać namiary na osobę kontaktową, do której będą oni mogli dzwonić w razie problemów z dotarciem.

  • Akredytacje

 

Kwestia akredytacji w dużej mierze zależy od specyfiki i skali danego wydarzenia. Jeszcze przed eventem warto przemyśleć, czy akredytacja powinna być obowiązkowa dla wszystkich mediów, jaką ma mieć formę, z jakim wyprzedzeniem dziennikarze muszą zgłosić swoją obecność, czy mamy limit miejsc etc. Pamiętajmy przy tym, by proces akredytacji był prosty i przejrzysty tak, by nie zniechęcić mediów zawiłymi formalnościami.

  • Wyposażenie biura prasowego

 

Na „dzień dobry” warto wyposażyć dziennikarzy odwiedzających nasze biuro w komplet informacji na temat wydarzenia, uwzględniających m.in. agendę eventu. Tradycyjne teczki prasowe odchodzą już do lamusa, postawmy raczej na przygotowanie materiałów prasowych w formie elektronicznej.

Biuro prasowe to również punkt, gdzie dziennikarz może opracować na miejscu materiał – zmontować relację, zgrać zdjęcia etc. Dlatego, absolutną podstawą jest dostęp do Internetu i prądu. Warto też pomyśleć o wydzieleniu obszaru do nagrywania wywiadów – przygotujmy odpowiednie tło, nagłośnienie i sprzęt. Jeżeli planujemy podczas wydarzenia konferencje/briefingi prasowe, również pomyślmy o przestrzeni na ich organizację, mikrofonach czy kostce dziennikarskiej.

  • Obsługa biura prasowego

 

Osoby obsługujące biuro prasowe powinny być przede wszystkim zorganizowane, kompetentne i komunikatywne. Warto, by miały one wcześniej kontakt z zaproszonymi dziennikarzami i znały specyfikę ich pracy, by faktycznie stanowić dla nich wsparcie. Każde wydarzenie niesie za sobą ryzyko sytuacji kryzysowej – pamiętajmy więc, by w biurze prasowym znajdowała się osoba, która będzie w stanie umiejętnie zareagować na potencjalne problemy.

  • Komfort pracy

 

Być może to oczywistość, ale zadbajmy o komfort osób pracujących w biurze prasowym. Przygotujmy napoje, ciepłe i zimne przekąski. Równie ważna jest odpowiednio wyposażona i schludna część sanitarna. Jeśli czeka nas całodzienny, wyczerpujący event pomyślmy też o strefie, gdzie można na chwilę się zrelaksować.

 

Autor tekstu: Martyna

Komunikat prasowy – jak skonstruować boilerplate, kontakt dla mediów i backgrounder?

Na początku projektu warto przygotować informacje o firmie, które będą uniwersalne i przydadzą się podczas wysyłania każdego komunikatu prasowego. Boilerplate i kontakt dla mediów to absolutne must have każdej informacji prasowej. Warto także przygotować backgrounder. 

Boilerplate to krótka, około 8-10 zdań, informacja o firmie. Warto napisać w niej pełną nazwę firmy, datę założenia, a także zakres działalności – czyli czym się zajmuje i jakie ma osiągnięcia. Dzięki temu, dziennikarz, który pierwszy raz zapoznaje się z materiałami prasowymi danej firmy, może w bardzo szybki sposób uzyskać najważniejsze informacje. Ważnym elementem boilerplate’u jest także adres strony organizacji. Warto go podlinkować, aby dziennikarz w łatwy sposób mógł zostać przekierowany na stronę firmy. Boilerplate jest stałą częścią każdej informacji prasowej i umieszczamy go na końcu informacji. Jest to ostatni akapit materiału, zwykle pomijany w publikacji przez dziennikarzy. Należy pamiętać o aktualizacji danych, przede wszystkim dat, ale także osiągnięć.

Kolejnym stałym elementem każdej informacji prasowej jest kontakt dla mediów, czyli dane teleadresowe do przedstawiciela firmy w mediach, czyli PR-owca, które są umieszczone pod boilerplatem. W przypadku pytań, dziennikarz w łatwy sposób może skontaktować się z osobą dedykowaną do kontaktu z mediami. W stopce należy podać imię i nazwisko reprezentanta firmy w mediach, jego stanowisko, nazwę agencji PR, jeśli nie jest on pracownikiem danej organizacji, adres e-mail oraz numer telefonu.

Najdłuższym i najbardziej szczegółowym opisem firmy jest backgrounder (background release). To kompleksowe informacje o firmie, zwykle na 1-2 strony. Backgrounder dostarcza dziennikarzowi więcej informacji, dotyczących przedsiębiorstwa, jego osiągnięć i działalności niż boilerplate. To de facto rozbudowanie boilerplate’u o szczegóły. Tutaj możemy także opisać historię firmy, jej osiągnięcia i zakres działalności. Warto także dodać informacje o misji, wizji i celach firmy. W backgrounderze można również przedstawić najważniejszych członków firmy, opisać ich stanowisko i pełnioną funkcję. Backgrounder najczęściej jest oddzielnym dokumentem dystrybuowanym do mediów wraz z informacją prasową, a nie jako jej część.

 

Autor tekstu: Ewelina J.

Kto rządzi Internetem? – podsumowanie rynku mediowego na przestrzeni minionego roku

W Polsce reklama wideo oraz content wideo trafia do ponad 20 mln konsumentów[1]. Rok 2017 uplasował tę formę przekazu treści na miejscu lidera. Jednak swoją silną pozycję zaznaczyły również trendy, tj.: tymczasowy content, influencer relations oraz nacisk na rzetelny i jakościowy przekaz. Nadszedł czas na wzięcie pod lupę rynku mediowego w 2017 roku i prognozowanych trendów na 2018 rok.

Styczeń to symboliczny miesiąc. Mijający rok skłania do podsumowań i skrupulatnego spojrzenia na całokształt działań prowadzonych przez ostatnie 12 miesięcy. Jak wyglądał rynek mediowy w 2017 roku? Zebraliśmy kilka naszym zdaniem najważniejszych trendów i wydarzeń minionego roku.

Wideo marketing

Wideo jest jednym z najbardziej nieograniczonych i efektywnie rozwijających się formatów komunikacyjnych. Odbiorcy oglądają coraz więcej zarówno krótkich, jak i długich formatów, co plasuje wideo jako lidera i główny motor w napędzaniu wydatków na reklamę internetową. Z danych zebranych w raporcie PwC wynika, że wartość rynku wideo internetowego w Polsce w 2021 roku wyniesie 157 mln dolarów, ze śródroczną stopą wzrostu wynoszącą 6%[2]. Jednak proporcjonalnie do rozwoju tego formatu – rosną oczekiwania odbiorców wobec otrzymywanego contentu. Przesycenie natłokiem informacji znalezionych w internecie powoduje, że konsument świadomie kładzie duży nacisk na atrakcyjność i formę przyswajanych treści. Dbając o zaangażowanie i zaciekawienie, firmy prześcigają się w tworzeniu kreacji, które odpowiedzą na potrzeby odbiorców. Jak wskazują eksperci, wideo utrzyma miano lidera komunikacji również w 2018 roku. Dodatkowo zostanie ono wzmocnione przez coraz prężniej rozwijający się trend tworzenia kanałów własnych firm/marek na YouTube, co pomoże im efektywnie realizować swoje cele komunikacyjne.

Chwytaj ulotne chwile – tymczasowy content

Upodobania i przyzwyczajenia Millennialsów oraz Pokolenia Z mają silne przełożenie na kierunek komunikacji oraz wybór określonych narzędzi, którymi posługuje się rynek mediowy. 2017 rok otworzył się na content tymczasowy dzięki Instagramowi, Snapchatowi, Messenger Day i Facebook Stories. Jest to ukłon w stronę potrzeb młodych odbiorców, którzy cenią ulotne treści. Atrakcyjność efemerycznego przekazu wynika z ograniczeń w dostępności do danej treści, która może bezpowrotnie zniknąć po 24 godzinach. Młodzi konsumenci odbierają tego rodzaju przekazy jako bardziej rzetelne i niewymuszone. Nie odczuwają dzięki temu przesytu daną treścią, obrazem czy wybraną marką. Content tymczasowy aktywizuje odbiorców, wzmagając w nich chęć poznania i zobaczenia treści, zanim znikną. To oni decydują o tym czy będą chcieli poznać przekaz, czy go pominą. Co więcej, rok 2017 spopularyzował zjawiska, tj. live streaming, stories i wideo 360˚. Krótkie treści wideo i Snapchat oraz Instastories nie służą już wyłącznie rozrywce, ale są coraz częściej wykorzystywane komercyjnie/promocyjnie, jak i informacyjnie (np. Snapchat jest wykorzystywany przez Reutersa do przekazania najważniejszych informacji dotyczących giełdy i spółek). Prognozy na 2018 wskazują na automatyzację tych treści i konieczność bycia na ciągłym standby’u.

Zaufanie to podstawa

Każdego dnia odbiorcy stykają się z tysiącami treści. Rok 2017 kojarzony jest z rozpowszechnieniem negatywnego zjawiska opisywanego przez neologizm fake news. Termin ten odnosi się do treści, nieposiadających swojego potwierdzenia w rzeczywistości, które przedstawiane są odbiorcom jako prawdziwe. Celowa dezinformacja oraz chwytliwe nagłówki, mają na celu spełnianie określonych korzyści: rozgłos, wyróżnienie się, wywołanie skandalu etc. Do rozpowszechnienia się tego kontrowersyjnego trendu przyczyniły się głośne, prowokacyjne kampanie i działania marek, które na długo pozostaną w naszej pamięci (Black, PGE, Reserved). Popularne motto „nieważne jak mówią, ważne, żeby mówili”, do dziś jest często wykorzystywane. Kontrowersja jednak nie zawsze przynosi oczekiwane skutki. Odbiorcy stali się coraz bardziej świadomi i wymagający, oczekując rzetelnego przekazu. Konsumenci dokładnie analizują odbierane treści i weryfikują je z rzeczywistością. Wszystko za sprawą zaufania, jakim obdarzają zarówno media, jak i określone firmy. Treści, za pomocą których marki komunikują się w sieci, muszą opierać się na rzetelnych informacjach, a nie wyidealizowanych przekazach. Należy pamiętać o tym, aby do tematu podchodzić rzeczowo i pozostać wiarygodnym źródłem. Reputacja zależy od całokształtu komunikacji.

Profesjonalizacja influencer marketingu

Treści prezentowane za pośrednictwem medialnie znanych osobowości, ekspertów czy właścicieli lubianych i atrakcyjnych kont na wybranych portalach społecznościowych, cieszą się coraz większą popularnością. Prognozy na rok 2018 wskazują na jeszcze szybszy i coraz bardziej sformalizowany rozwój dziedziny, jaką jest influencer marketing. Z informacji, jakie przedstawił Influencer Marketing Hub wynika, że już w pierwszym kwartale 2017 roku niemal 30 proc. firm wybrało influencer marketing, jako metodę dotarcia do konsumentów. Co więcej, ponad 60 proc. firm zamierza zwiększyć budżet na te działania[3]. Nadchodzący rok przewiduje znaczącą profesjonalizację działań i aktywności influencerów oraz zasad współpracy pomiędzy nimi a firmami. Profesjonalizacja będzie miała swoje odbicie również w przykładaniu większego nacisku do mierzalnej efektywności dotarcia promowanych treści.

Jednak nie tylko influencer marketing będzie baczniej obserwowany pod kątem efektywności. Zmiany w intensywności oraz sposobie jej mierzenia przełożą się na ogół działań komunikacyjnych. Co więcej 2018 przyniesie wdrożenie nowych, ewoluujących obowiązków oraz praw reklamodawców, jak i zmian w kontekście ochrony danych osobowych. Wszystko to będzie miało silne odbicie w wyznaczaniu granicy pomiędzy „earned” a „paid” media.

Rynek mediowy ewoluuje i zmienia się w niesamowitym tempie. Najważniejsze jest to, aby nie przegapić tych zmian. Rok 2017 był dedykowany wideo – czy w kolejnym roku pałeczka zostanie przekazana dalej? Przekonamy się o tym w najbliższych miesiącach. Już teraz wiemy, że rok 2018 to prognozowane bycie na ciągłym standby’u i podążanie za najefektywniejszymi trendami.

 

Autor tekstu: Patrycja

 

[1] https://www.statista.com/statistics/280685/number-of-monthly-unique-youtube-users/

[2] https://www.pwc.pl/pl/pdf/rozrywka-i-media-w-polsce-2017.pdf

[3] https://influencermarketinghub.com/the-rise-of-influencer-marketing/