Posts Taged agencja-pr

Wiarygodność to podstawa, czyli o plasowaniu eksperta w mediach

Ekspert dla mediów to nie tylko specjalista w konkretnej dziedzinie. To także osoba, która w zrozumiały dla odbiorców sposób potrafi przekazać swoją wiedzę. Jak wygląda proces budowania wizerunku eksperta w mediach i na co zwrócić uwagę we współpracy na linii PR-owiec-dziennikarz w tym aspekcie?

Zacznijmy od tego kim jest ekspert. To osoba, która specjalizuje się w danej tematyce, zarówno w praktyce, jak i teorii. Niekiedy jest również autorytetem w danej dziedzinie, jak np. prof. Bralczyk w zakresie języka polskiego. W ostatnich latach mamy jednak do czynienia także z „samozwańczymi” ekspertami, którzy zamiast wiedzy i doświadczenia, posiadają głównie chęć do wypowiedzi w mediach. Niezwykle ważna jest zatem dokładna weryfikacja specjalisty, przede wszystkim przez PR-owca, który z nim współpracuje, ale też przez dziennikarza, zainteresowanego współpracą. Dzięki temu końcowy odbiorca komunikatu (widz, czytelnik, słuchacz) otrzyma wartościowy i wiarygodny przekaz, co pozytywnie wpłynie na postrzeganie przez niego zarówno medium, jak i samego eksperta.

Bez względu na to czy plasowanie eksperta w mediach jest elementem strategii komunikacji firmy czy personal brandingu, rolą PR-owca jest przede wszystkim ustalenie zakresu tematyki specjalisty oraz zweryfikowanie umiejętności dot. wystąpień publicznych. W przypadku eksperta, wypowiadającego się w imieniu danej firmy, niezwykle istotne jest, aby potrafił mówić o danym problemie z szerokiej perspektywy i miał ogląd na cały rynek, a nie jedynie w kontekście przedsiębiorstwa, które reprezentuje.

Odpowiednie przygotowanie kluczem do sukcesu

Nie każda osoba, mimo ogromnej wiedzy czy nawet bycia autorytetem w danej dziedzinie, potrafi z łatwością wypowiadać się w mediach. O ile komentarz czy odpowiedzi do wywiadu do prasy czy online można dwa razy przemyśleć, o tyle schody zaczynają się w przypadku nagrań na żywo zarówno w radiu, jak i telewizji. Ekspert dla mediów, oprócz specjalizowania się w danej dziedzinie, powinien posiadać także umiejętność prostego przekazywania swojej wiedzy oraz radzenia sobie ze stresem.

Ogromną rolę odgrywa zatem odpowiednie przygotowanie specjalisty do wystąpień na żywo. Część PR-owców posiada kompetencje do przeprowadzenia takiego szkolenia, w przypadku ich braku, warto skorzystać z pomocy trenera czy coacha. Bardzo często szkolenia prowadzone są przez samych dziennikarzy, co dodatkowo pozwala ekspertowi oswoić się ze znaną twarzą.

Gdy dziennikarz poszukuje eksperta do współpracy warto podjąć ją z osobą, którą reprezentuje specjalista w zakresie PR, ponieważ zwiększa to prawdopodobieństwo, że będzie ona odpowiednio przygotowana. Dlatego w budowaniu wizerunku eksperta ważne jest nie tylko zbriefowanie go przed, ale także analiza po wystąpieniu, by kolejne były coraz lepsze.

Szybkie działanie podstawą dobrych relacji z mediami

Być chwilę przed konkurencją to jedno z ważniejszych zadań PR-owca także w przypadku plasowania eksperta w mediach. Należy pamiętać, że specjalistów w danej dziedzinie jest wielu i nie tylko my działamy w celu wypromowania eksperta i marki. Niezwykle ważne jest zatem bycie na bieżąco w dziedzinie, w której porusza się specjalista bez względu na to czy jest to kosmetolog czy kosmonauta. Śledzenie branży, w której działa ekspert pozwala na szybką reakcję i proponowanie tematów zarówno ekspertowi, jak i mediom oraz niezwłoczne reagowanie na bieżące wydarzenia. W tym aspekcie niezwykle ważny jest także stały i dobry kontakt ze specjalistą. Często ze zwykłej rozmowy można wyciągnąć wiele różnych tematów, którymi zainteresujemy media.

Szybkość dotyczy także przygotowywania materiałów dla mediów. Eksperci często nie zdają sobie sprawy, jak ważne dla dziennikarzy jest bycie pierwszym w danym temacie. Nasi specjaliści przecież nie są tylko ekspertami dla mediów, ale zwykle na co dzień wykonują swoją pracę zawodową. Bardzo często zdarza się, że odwlekają w czasie dostarczenia komentarza czy odpowiedzi na pytania do wywiadu. Warto na samym początku współpracy opowiedzieć ekspertowi, jak wygląda nasza praca i dlaczego szybkość reakcji jest tak ważna. Zwykle efektem jednej owocnej współpracy z dziennikarzem są kolejne, a przecież celem PR-owca jest sytuacja, w której to dziennikarz, szukając eksperta sam zgłasza się właśnie do niego, zamiast do konkurencji. Zdecydowanie gorzej działa to w drugą stronę – brak dostarczenia materiałów na czas lub odmowa w ostatniej chwili dyskwalifikują danego eksperta nie tylko u jednego dziennikarza, ale często też całej redakcji danego medium.

Oczywiście trzeba też spojrzeć na drugą stronę medalu i podchodzić z szacunkiem do pracy naszego eksperta, dając mu możliwie jak najwięcej czasu na stworzenie wypowiedzi czy przygotowanie się do występu przed kamerą.

Podsumowując, kluczem do owocnej współpracy z ekspertem jest zbudowanie z nim dobrej relacji oraz jasne określenie wzajemnych oczekiwań. Z kolei skuteczne plasowanie specjalisty w mediach zależne jest w głównej mierze od jego wiarygodności, jakości materiałów czy wypowiedzi i oczywiście szybkości reakcji.

 

O autorce

Ewelina Jaskuła – specjalistka w zakresie komunikacji produktowej i korporacyjnej. Posiada niemal siedmioletnie doświadczenie w branży PR, które zdobywała pracując na rzecz projektów z różnych obszarów, m.in. zdrowie, uroda, FMCG i edukacja. Obsługiwała takie marki jak Nivea, Nestle, TK Maxx czy Miasto Stołeczne Warszawa. Obecnie związana z Good One PR, gdzie odpowiada za przygotowanie i realizację kompleksowych strategii komunikacyjnych dla Centrum Medyczne CMP, Würth Polska, Funtronic, Wenon i Piotr Sierpiński, Hair. Ukończyła dziennikarstwo i komunikację społeczną na Uniwersytecie Warszawskim i Kardynała Stefana Wyszyńskiego

Public Relations dla nowych technologii – jak współpracować z dziennikarzami IT?

Stały wzrost wartości i spora konkurencja rynku IT powoduje, że coraz więcej firm z tego sektora gospodarki decyduje się na rozpoczęcie działań z zakresu Public Relations. Z tego względu coraz ważniejsza staje się grupa mediów zajmujących się tą branżą. Jak współpracować z nimi tak, aby wszystkie strony na tym zyskały?

Według analityków firmy PMR, polski sektor IT charakteryzuje się obecnie stabilnym wzrostem wartości. W 2019 r. był on wyceniany na ponad 34 mld zł, a w najbliższym czasie ma on rozwijać się w tempie 3 proc. rocznie. Z jednej strony wpływ na to ma stale rosnące zapotrzebowanie na systemy CRM, ERP czy Business Intelligence, a z drugiej – powstawanie i rozwój startupów IT, które wprowadzają na rynek najnowsze technologie z zakresu Uczenia Maszynowego, Sztucznej Inteligencji czy Internetu Rzeczy. Dynamika rozwoju branży widoczna jest na wielu polach, a jednym z nich jest aktywność przedsiębiorstw w obszarze szeroko rozumianego PR’u. Aby wyróżnić się spośród konkurencji i zwrócić na siebie uwagę potencjalnych klientów, zarówno duże firmy IT, jak i startupy coraz częściej kierują swoje kroki w kierunku agencji PR.

W przypadku komunikacji projektów zaawansowanych technologicznie, jedną z najważniejszych grup odbiorców są media branżowe. Pracujący tam dziennikarze są w stanie zrozumieć i opisać często bardzo skomplikowane zagadnienia technologiczne. Współpraca na linii PR-owiec – dziennikarz jest w tej branży wyjątkowo cenna, ponieważ media te bardzo mocno polegają na dostarczanych im informacjach, aby móc opisywać pojawiające się na rynku nowości i zachodzące na nim zmiany. Tego samego zdania jest Karolina Marszałek, zapytana przeze mnie dziennikarka branżowego miesięcznika Computer Reseller News Polska. – Bardzo cenię sobie współpracę z ludźmi odpowiedzialnymi za PR, szczególnie w kontekście pozyskiwania informacji i odpowiedzi na pytania od producentów IT. Podobnie jest w przypadku firm dystrybucyjnych i integratorów systemów. To firmy, do których jako dziennikarka zwracam się z prośbą o opinię, opisanie aktualnej sytuacji w danym sektorze rynku IT.

Długotrwała współpraca popłaca

Bez względu na to, czy mowa jest o sferze firmowego druku czy też o rynku telefonów komórkowych, współpraca pomiędzy dziennikarzami IT a PR-owcami jest nieodzowna. W tym aspekcie zarówno dziennikarze, jak i PR-owcy cenią sobie długotrwałą współpracę. – Najlepiej współpracuje mi się ludźmi, którzy od lat obsługują daną firmę. Można się do nich zwrócić niekiedy „na cito” po jakieś informacje, z poczuciem, że zrobią – jeśli nie wszystko – to bardzo dużo, aby mi pomóc. Najczęściej chodzi o wypowiedź specjalisty, zwykle zapracowanego i zabieganego. Osoby odpowiedzialne za PR, obsługujące przez lata daną firmę lub przez lata pracujące w danej firmie, dobrzej znają jej biznes, nastawienie do poszczególnych zagadnień z nim związanych, dysponują już taką wiedzą, że są w stanie nawet podpowiedzieć dziennikarzowi, o co dodatkowo może się dowiadywać, aby uzupełnić swoją wiedzę i napisać lepszy tekst – zaznacza Karolina Marszałek z CRN. Taka kooperacja ma także bardzo dużą wartość z perspektywy widzenia PR-owca. Długotrwała współpraca pozwala bowiem na znacznie efektywniejszy proces komunikacji z samym dziennikarzem. Praca PR-owca jest dużo łatwiejsza kiedy dokładnie wie, czego danej osobie potrzeba, by zainteresowała się tematem bądź wykorzystała informacje o firmie w tworzonym materiale. Ze względu na wysoką specjalizację mediów IT, często zdarza się, że danym tematem (jak np. technologia radiodyfuzji czy reklama programmatic) realnie zajmuje się jedna bądź dwie osoby w skali całego kraju. Dlatego też nawiązanie i utrzymanie pozytywnych relacji z kluczowymi dziennikarzami jest absolutnym priorytetem. Nie ma tu miejsca na zbiorowe, nieprzemyślane wysyłki. Korzyści płynące z długotrwałej współpracy są natomiast bardzo duże i stanowią jeden z głównych powodów, dla których firma powinna stawiać na długofalowe strategie PR.

Kim jest dobry PR-owiec IT?

Dobry PR-owiec IT to taki, który wie o opisywanej technologii co najmniej tyle, co jego klient. Duża wiedza jest potrzebna, ponieważ podstawą współpracy z mediami są przekazywane informacje i materiały prasowe. Account nie tylko musi je pozyskać i przesłać dziennikarzowi, ale też powinien umieć je weryfikować oraz wskazać te, które będą stanowiły realną wartość dla danego medium. Media IT są bowiem jedynymi z najbardziej merytorycznych i przekazanie im niesprawdzonych danych bądź „marketingowego pustosłowia” naraża budowane przez wiele lat relacje na szwank. Każdy PR-owiec powinien pamiętać, że dziennikarz, z którym rozmawia, posiada najczęściej wieloletnie doświadczenie i/lub jest pasjonatem tematu, który opisuje. Dziennikarze IT to osoby z rozległą i szczegółową wiedzą, są oni więc w stanie bardzo szybko zweryfikować przesyłane informacje pod kątem prawdziwości i aktualności. Dlatego też zarówno podczas rozmowy z nimi, jak i w przesyłanych materiałach prasowych, należy unikać prób „kolorowania rzeczywistości” i zamiast tego skupić się na tym, co dla danego dziennikarza jest najbardziej wartościowe – konkretnych danych o produkcie i usłudze, rzetelnie udokumentowanych case studies z wdrożeń czy interesujących faktach z działalności przedsiębiorstwa. Choć takie sytuacje należą do rzadkości, to dziennikarze przyznają, że wciąż spotykają się z PR-owcami, którzy nie potrafią poprawnie weryfikować trafności przesłanych informacji. Takie sytuacje mają miejsce zazwyczaj, kiedy za komunikację odpowiada osoba, która dopiero zaczyna przygodę w tej branży. – Zdarza się, że „zamówione” informacje, które dostarczają PR-owcy, są przesycone marketingiem i często nie nadają się do wykorzystania w tekście redakcyjnym. „Wciskanie” bez opamiętania marketingowych sloganów sprawia, że dziennikarz zrezygnuje z wypowiedzi danej firmy w artykule – co koniec końców jest niekorzystne dla wszystkich stron: dla firmy, za PR której odpowiada dana osoba, dla tej osoby i dla dziennikarza, którzy po, często dość długim czasie oczekiwania na odpowiedzi, zostaje z niczym – zaznacza Karolina Marszałek z CRN.  – Zdarza się nawet, że w autoryzacjach wywiadów wstawione są zdania, które nic nie wnoszą merytorycznie, a w dodatku zaburzają logikę rozmowy – dodaje dziennikarka.

Wzajemne zrozumienie kluczem do rozwiązania trudnych sytuacji

Tworząc i realizując strategię działań PR należy pamiętać, że każda ze stron ma swoje oczekiwania. Klienci najczęściej liczą na jak najbardziej wartościowe wzmianki oraz zainteresowanie mediów ich działaniami, natomiast dziennikarze – na interesujące tematy, do których będą mieli jak najwcześniejszy dostęp. Zdarzają się więc sytuacje, w których PR-owiec nie jest w stanie zrealizować potrzeb obu stron bądź w toku współpracy pojawiają się trudności „nie do przeskoczenia”. Nie zawsze bowiem klient będzie w stanie zorganizować na czas materiały, o które prosi dziennikarz bądź też nie może ujawniać niektórych informacji o firmie. Z drugiej strony zdarzają się sytuacje, że np. zaplanowana publikacja się przesuwa lub w ogóle nie dochodzi do skutku. W takich momentach obie strony powinny postawić na przejrzystą komunikację, tak aby uniknąć nieporozumień. Jeżeli wiem, że z jakichś względów nie jestem w stanie dostarczyć dziennikarzowi obiecanych informacji, muszę przełożyć/odwołać wywiad, klient naciska na wprowadzenie dużych zmian w procesie autoryzacji albo pojawiają się inne „trudne” sytuacje, zawsze stawiam na przejrzystą i otwartą komunikację z dziennikarzem. Dzięki temu zawsze spotykałem się ze zrozumieniem i finalnie problemy te nie rzutowały na dalszą współpracę. – Jedną z najbardziej przykrych sytuacji są momenty, w których dziennikarz zapraszany jest na konferencje zaledwie dzień bądź dwa przed, niekiedy w innym mieście. Trudno nie czuć się wtedy traktowanym przedmiotowo. Firmy i PR-owcy nie zawsze też rozumieją, że dziennikarz po uczestnictwie w konferencji nie jest zainteresowany stworzeniem na ten temat materiału od razu. Z drugiej strony słyszę od znajomych osób z PR-u, że dziennikarze coraz częściej potwierdzają udział w konferencjach, po czym na nie nie przychodzą. Dlatego też uważam, że we współpracy ludzi PR-u i dziennikarzy liczy się wzajemny szacunek. Dziennikarze musza też rozumieć, że agencje PR są często „między młotem a kowadłem” – podsumowuje Karolina Marszałek z CRN.

 

Autor tekstu: Krzysztof Rojek

 

Materiał pierwotnie ukazał się na portalu nowymarketing.pl

Co czeka branżę PR w 2020 roku? Podsumowanie i prognozy

Początek nowego roku to dobry czas, żeby skupić się na prognozach branżowych, a także zastanowić się nad sukcesami i wyzwaniami ostatnich 12 miesięcy. 

W 2019 roku obserwowaliśmy zmiany wewnętrzne i dalszy proces dojrzewania samej branży PR. Jednym z istotnych wydarzeń w tym kontekście jest nowa formuła i rozwój PSPR, które mają na celu skuteczną integrację naszego środowiska. Warto tu wspomnieć zwłaszcza o reaktywacji Rady Etyki Public Relations, co potwierdza rosnącą świadomość odnośnie czuwania nad standardami etycznymi w naszej branży. Zwiększa się też sam prestiż oraz istota PR-u, o czym świadczy chociażby wprowadzenie tej kategorii do Effie.

Sam PR i zawód PR-owca ewoluuje w kierunku holistycznej, zintegrowanej komunikacji. Tym samym, PR-owiec staje się powoli człowiekiem-orkiestrą o szerokich kompetencjach, zorientowanym nie tylko w swojej „matczynej” dziedzinie, ale i w SEO oraz SEM, komunikacji w mediach społecznościowych czy influencer marketingu. Nie ma przeproś. Zawód PR-owca wymaga ciągłego zdobywania wiedzy, informacji i bycia na bieżąco. I tak, dużym zaskoczeniem, nie tylko dla osób z naszej branży, była wiadomość z ostatniego kwartału mijającego roku, czyli zniknięcie z rynku tytułów prasowych Marquard Media. Pokazuje to, jak bezlitosnymi prawami rządzi się współczesny rynek medialny.

Jeśli chodzi o kanały i narzędzia, w roku 2019 mogliśmy obserwować pierwsze próby komunikacji marek na TikToku. Na tę chwilę dla wielu to wciąż nieznany, egzotyczny ląd, ale kolejne miesiące z pewnością przyniosą zwiększony ruch firm we wspomnianym serwisie. Firmy rozumieją za to coraz lepiej influencer marketing. Kategoria ta rozwija się nadal w bardzo imponującym tempie, a coraz więcej podmiotów zatrudnia osoby, a nawet tworzy całe działy odpowiadające wyłącznie za realizację działań przy współpracy z influencerami. Na szczęście, po pierwszym „zachłyśnięciu się” influencerami i działaniami po omacku widzimy coraz bardziej przemyślane i jakościowe kampanie realizowane przy współpracy z twórcami.  Narzędziem, które w ostatnich miesiącach mocno wypłynęło na powierzchnię, są oczywiście podcasty. Kolejny rok przyniesie na pewno ich dalszy triumf – patrząc na rynki zachodnie, mamy tu jeszcze spore pole do popisu.

Wydarzenia i tematy, o których było głośno w 2019 roku to:

  • Wybory parlamentarne. Tradycyjnie, wywołały one szum, ale nie widzieliśmy tu spektakularnych zwrotów akcji. Na arenie politycznej niewiele się zmieniło, no może poza powrotem na scenę zjednoczonej lewicy. Poza tym, nadal mogliśmy obserwować polaryzację społeczeństwa. I co niepokojące, dalszy wzrost mowy nienawiści i plagę fake newsów. To ogromne wyzwanie, zwłaszcza dla ekspertów od marketingu politycznego, ale i wszystkich specjalistów od PR-u. Zwłaszcza w kontekście zbliżających się wyborów prezydenckich.

 

  • Promocja Polski na arenie międzynarodowej, głównie w odniesieniu do kultury. Mowa tu oczywiście przede wszystkim o Nagrodzie Nobla dla Olgi Tokarczuk, ale i o imponującym przemówieniu pisarki. Tematem, którym żyła spora część społeczeństwa była też premiera serialu „Wiedźmin” na platformie Netflix. Choć podzielił on fanów Sapkowskiego, niewątpliwie bije on rekordy oglądalności i tuż po grze, staje się kolejnym nośnikiem informacji o polskim dorobku literackim. Trzymamy kciuki, by do grona ostatnich sukcesów kulturalnych dołączył Oscar dla „Bożego Ciała”.

 

  • Tematy eko. Cieszy fakt, że CSR nie jest już modą ani koniecznością, by przetrwać w biznesie. Ostatni rok pokazał, że debata wokół ochrony przyrody i zmian klimatycznych to temat istotny społecznie oraz biznesowo, wywołujący realne, wiarygodne zaangażowanie wśród coraz większej liczby osób oraz przedsiębiorstw. Warto tu oczywiście zaznaczyć zaangażowanie osób młodych i ich twarz i głos w postaci Grety Thunberg. Sytuacja jest bardzo poważna, stąd też kolejne miesiące przyniosą z pewnością dalszą walkę z kryzysem klimatycznym i dalsze pole do komunikacji tego zagadnienia. Nie można jednak nie wspomnieć przy tej okazji o greenwashingu, który niestety również „przewijał” się przez komunikację marek w ostatnich miesiącach. To oczywiście nic innego, jak mydlenie oczu na fali „zielonej” komunikacji.

 

10 lat Good One PR i otwarcie oddziału we Wrocławiu

Podsumowując 2019 rok nie mogę pominąć tematu rozwoju naszej agencji. W ubiegłym roku świętowaliśmy 10-lecie grupy marketingowej Good One, w tym agencji Good One PR. Obecnie nasz zespół to dziesięć ambitnych osób, które realizują się w projektach z zakresu public relations. W minionym roku w strukturach naszej firmy awansowały dwie osoby – Martyna Dziopak objęła stanowisko Account Managera a Ewelina Jaskuła została Senior Account Executive. Obie związane są z naszą firmą od wielu lat, gdzie odpowiadają za projekty z zakresu PR-u korporacyjnego i produktowego.

2019 rok obfitował również w kolejne wygrane przetargi i nawiązanie nowych współprac z takimi markami jak m.in. Ultimo, czyli jedną z największych firm zarządzania wierzytelnościami w Polsce, Ice Dream – obiecującym konceptem opierającym się na idei „self-service ice cream”, producentem odzieży dziecięcej Endo, jednym z największych centrów rozrywki w Warszawie, którym jest Hulakula, stylistą fryzur Piotrem Sierpińskim czy CyberRescue, czyli startupem wyspecjalizowanym w pomocy osobom, które padły ofiarą hakerów.

W tym miejscu warto również wspomnieć o kontraktach, które zostały przedłużone. Kolejny rok z rzędu będziemy realizować działania PR dla POLOmarket, Würth Polska, Funtronic, Bobby Burger, Brześć, Podlaski Fundusz Kapitałowy czy BCAST.

Przechodząc do trzech najciekawszych kampanii i realizacji z ostatnich 12 miesięcy to zacznę od działań prowadzonych na rzecz Mazurskiej Manufaktury Alkoholi. Nieznana szerzej na rynku firma pozyskała – od ponad 1000 nowych akcjonariuszy – finansowanie w wysokości 2,54 mln zł, zajmując tym samym 6. miejsce w historii zbiórek equity crowdfundingowych. Ambasadorem kampanii została Magda Gessler. Za powodzeniem zbiórki stoi m.in. intensywna, angażująca kampania komunikacyjna realizowana przez naszą agencję.

Drugim takim projektem jest Dzień Seniora, zorganizowany wraz z firmą Funtronic dla podopiecznych Domu nad Świdrem oraz zaproszonych gości. W planie wydarzenia m.in. prezentacja ćwiczeń, wykład dietetyka na temat żywienia osób starszych i debata nt. aktywizacji seniorów Polsce, w której udział wzięli: prezes Krajowy Instytut Gospodarki Senioralnej, członek zarządu Funtronic, v-ce przewodniczący zarządu Polskie Stowarzyszenie Pomocy Osobom z Chorobą Alzheimera, prezes Fundacja OPUTW oraz dyr. Domu nad Świdrem. Nie zabrakło także prezentacji produktu naszego Klienta, czyli podłogi interaktywnej do aktywności ruchowej i umysłowej seniorów „Funtronic Senior”.

Trzecią naszą realizacją, która zasługuje na wyróżnienie jest premiera pierwszego wegańskiego burgera w historii sieci Bobby Burger. Launch produktu poprzedziły tzw. ślepe testy, gdzie zaproszeni Klienci dzielili się swoimi opiniami nt. nowego burgera bazującego na „roślinnym mięsie” a ich reakcje zostały uwiecznione na materiale wideo, który po premierze produktu został opublikowany w social mediach Bobby Burger. Przed wprowadzeniem burgera „Power Plant” do wszystkich 45 lokali sieci zorganizowaliśmy również spotkanie prasowe, dzięki czemu informacje o nowości ukazały się nie tylko w mediach ogólnoinformacyjnych, lifestylowych, biznesowych i branżowych o zasięgu ogólnopolskim, ale również w social mediach – na profilach zaproszonych influencerów oraz w grupach tematycznych dotyczących produktów wege i vegan. W efekcie, po wprowadzeniu produktu na rynek liczba burgerów szacowana przez sieć na cały miesiąc została sprzedana już w pierwszym tygodniu, z czego połowa w pierwszy weekend. Burger ten znalazł się również w gronie najlepszych roślinnych debiutów gastronomicznych 2019 roku według plebiscytu RoślinnieJemy.

Rok 2019 to również czas przygotowań do otwarcia wrocławskiego oddziału naszej firmy, które zostało sfinalizowane wraz z początkiem nowego roku. Oddział mieści się w pierwszym pop-upie biurowym we Wrocławiu o nazwie „Pod Ciśnieniem”, który „poprzez przyjazną przestrzeń wyzwala kreatywność”.

 

Ewelina Puławska

Senior Account Manager w Good One PR, gdzie koordynuje prace dla klientów agencji oraz zarządza zespołem konsultantów. W branży PR od prawie 9 lat. Pracowała dla wielu klientów z branż FMCG, retail, consumer&health czy finansowej, a także na rzecz organizacji pozarządowych. Absolwentka wydziału nauk humanistycznych UKSW, Wyższej Szkoły Promocji w Warszawie oraz London School of Public Relations, zakończonej międzynarodowym certyfikatem PR. Od maja 2019 r. członek Polskiego Stowarzyszenia Public Relations, które zrzesza profesjonalistów z branży PR.

 

Martyna Dziopak

PR Account Manager w Good One PR, gdzie pracuje od listopada 2015 roku. Z branżą PR związana od ponad 7 lat. Wcześniej zdobywała doświadczenie w takich agencjach jak Edelman czy Baddog PR, przez ponad 2 lata pracowała również w Polskim Stowarzyszeniu Zarządzania Kadrami, gdzie odpowiadała za działania PR dla Stowarzyszenia oraz jego Członków. Jest absolwentką Uniwersytetu Warszawskiego, gdzie ukończyła dziennikarstwo i komunikację społeczną ze spec. PR i marketing medialny.

 

Materiał pierwotnie ukazał się na stronie portalmedialny.pl

Komunikacja akcji crowdfundingowej, czyli znajdź w tłumie swojego inwestora

Na początku lipca br. zakończyła się akcja crowdfundingowa Mazurskiej Manufaktury Alkoholi. Nieznana szerzej na rynku firma pozyskała od nowych akcjonariuszy finansowanie w wysokości 2,54 mln zł, zajmując tym samym 6. miejsce w historii zbiórek equity crowdfundingowych (znajdując się w gronie tak znanych marek, jak Wisła Kraków, PINTA czy Doctor Brew). Ambasadorem kampanii została Magda Gessler. Czy znane nazwisko wystarczyło, by osiągnąć sukces? Niekoniecznie. Za powodzeniem zbiórki stoi m.in. intensywna, angażująca kampania komunikacyjna.

Społecznościowe finansowanie udziałowe zakłada – w dużym skrócie – uzyskanie środków na rozwój w zamian za akcje spółki. W ostatnich latach crowdfunding udziałowy rośnie w siłę, kusząc coraz większą liczbę przedsiębiorców, zwłaszcza tych początkujących. Niewątpliwą zaletą tej formy finansowania jest, poza pozyskaniem kapitału, szansa na zgromadzenie wokół swojej marki społeczności akcjonariuszy, którzy bardzo często stają się swego rodzaju ambasadorami marki. A właśnie taki „marketing społecznościowy” jest niezwykle cenny dla przedsiębiorstw, które funkcjonują na rynku stosunkowo od niedawna. Firmy, które posiadają już wokół siebie wiernych fanów (np. Wisła Kraków) z sukcesem wykorzystują ten fakt do komunikacji, promocji oraz akcji crowdfundingowych.

Jak zachęcić potencjalnych współwłaścicieli do inwestycji w firmę i zakup naszych akcji? Zanim odpowiemy sobie na to pytanie, najpierw warto pomyśleć o tym, jak do wspomnianej grupy dotrzeć z informacją o swojej ofercie. Aby to zrobić należy zacząć od początku, czyli od stworzenia przemyślanej strategii komunikacji, uwzględniającej audyt bieżącej sytuacji, jasno zdefiniowane cele komunikacyjne i biznesowe, koncepcję komunikacji czy też spójne i efektywne narzędzia.

W przypadku Mazurskiej Manufaktury Alkoholi działania rozpoczęliśmy od zdefiniowania grupy docelowej. Potencjalnym akcjonariuszem kraftowej wytwórni alkoholi może być tak naprawdę każdy (18+), nawet dla samego faktu posiadania i chwalenia się certyfikatem akcjonariusza. Być współwłaścicielem firmy produkującej rzemieślnicze alkohole? Brzmi to na tyle dobrze, by skusić wielu potencjalnych inwestorów.

Dlatego postawiliśmy na szeroką komunikację, uwzględniając przy tym kilka strategicznych grup odbiorców:

– społeczność lokalną, która zna tę firmę oraz ma sentyment do jej siedziby (zabytkowy Browar w Szczytnie to ostatni z działających, słynnych Browarów Warmińsko-Mazurskich);

– inwestorów indywidualnych, którzy śledzą branżowe wiadomości w mediach biznesowych;

– miłośników alkoholi rzemieślniczych, które z racji trwającej od kilku lat rewolucji kraftowej w segmencie piwnym podbijają półki sklepowe;

– fanów Magdy Gessler, która jako ambasadorka akcji zachęcała nie tylko do zainwestowania, ale również możliwości spotkania się z nią ramię w ramię podczas Walnego Zgromadzenia Akcjonariuszy.

W przypadku Mazurskiej Manufaktury Alkoholi, wyzwaniem było też określenie kanałów komunikacji oraz jej głównych przekazów. Nie pomagała tu zarówno specyficzna działalność firmy (działalność w branży alkoholi, z wiadomych przyczyn prawnych, ograniczała spektrum możliwych narzędzi), jak również fakt, że sama marka nie była znana szerszej publiczności, poza wspomnianą wcześniej społecznością lokalną. Warto też dodać, że rozpoczęliśmy współpracę dość spontanicznie, w połowie akcji crowdfundingowej. Ominęła więc nas szansa solidnego przygotowania kampanii PR, a także poinformowania mediów o starcie samej akcji, a jak wiadomo, to początek i finał kampanii crowdfundingowej budzi zwykle największe emocje i sprzyja zainteresowaniu dziennikarzy.

Postawiliśmy na zróżnicowane dotarcie, w zależności od mediów, którym udostępnialiśmy materiały prasowe. W mediach biznesowych i branżowych podkreślaliśmy przede wszystkim potencjał kraftowej produkcji alkoholi w Polsce, jak i ambitne plany oraz osiągnięcia samej Manufaktury (podupadająca Spółka, która działała pod szyldem Tarpan Fabryka Likierów została 2 lata temu przejęta przez charyzmatycznego, młodego przedsiębiorcę, Jakuba Gromka. Stworzył on w Browarze w Szczytnie firmę rodzinną i przeprowadził głęboką restrukturyzację, wyprowadzając przedsiębiorstwo na prostą. Tak powstała Mazurska Manufaktura Alkoholi). Do mediów lifestyle’owych oraz serwisów plotkarskich dotarliśmy „posiłkując się” osobą Magdy Gessler, która została ambasadorem kampanii. Dodatkowo prowadziliśmy intensywną kampanię komunikacyjną w mediach lokalnych, a także zaangażowaliśmy wybranych influencerów związanych tematycznie z rynkiem alkoholi.

W efekcie, informacja o akcji crowdfundingowej Mazurskiej Manufaktury Alkoholi pojawiła się jednocześnie m.in. w Rzeczpospolitej, Gazecie Olsztyńskiej i na portalu Pudelek.pl. W ten sposób, w tydzień od startu naszej kampanii komunikacyjnej Mazurska Manufaktura Alkoholi zgromadziła niemal 500 tys. zł!

Wszystkiemu towarzyszyła też komunikacja w social mediach Mazurskiej Manufaktury. Komunikacja na Facebooku, Instagramie, LinkedIn, forach i grupach tematycznych była z jednej strony zróżnicowana pod kątem grup docelowych, a z drugiej – spójna w kontekście określonych przez nas celów. Warto podkreślić, że kampania crowdfundingowa w social mediach wyróżnia się na tle standardowej komunikacji intensywnością komunikatów. Jej realizacja wiąże się także z obostrzeniami prawnymi oraz koniecznością weryfikowania postów z KNF.

Należy również wspomnieć, że istotnym elementem mającym wpływ na sukces całej akcji crowdfundingowej jest zaangażowanie osób zarządzających firmą. W przypadku Mazurskiej Manufaktury obserwowaliśmy z entuzjazmem Prezesa Zarządu Jakuba Gromka, który aktywnie uczestniczył w każdym działaniu promocyjnym, będąc przy tym w pełni dostępnym dla agencji, mediów oraz inwestorów.

Co działo się dalej? Nie zwalnialiśmy tempa. Informowaliśmy media o planach debiutu giełdowego Spółki, o planach Manufaktury odnośnie wskrzeszenia legendarnego na Warmii i Mazurach piwa Jurand, w końcu zorganizowaliśmy konkurs, w którym do wygrania była kolacja z samą Magdą Gessler. Mając tak niewiele czasu (rozpoczęliśmy współpracę w połowie maja, a zakończenie akcji przypadło na 1 lipca br.) staraliśmy się zagospodarować go jak najbardziej efektywnie, pozostając w stałym kontakcie z dziennikarzami. Rezultat? 2,54 mln zł zebranego kapitału oraz ponad 1000 nowych akcjonariuszy, ponad 150 wzmianek na temat akcji w przestrzeni medialnej, a także ponad półmilionowy zasięg reklamowy w social mediach i Google. I właściwie nie trzeba dodawać nic więcej! 🙂

 

Autor tekstu: Martyna Dziopak

Przesyłki kreatywne – jak robić to dobrze?

Na efektywność i skuteczność współpracy z influencerami wpływa wiele czynników. Zaczynając od indywidualnych relacji z danym blogerem, budżetu oraz właściwego doboru profilu do specyfiki produktu, usługi czy marki. Jedną z ważniejszych kwestii, często pomijanych, jest sposób przekazania produktów lub usługi influencerowi. Mowa o tzw. przesyłce kreatywnej, która często jest „kreatywna” tylko z nazwy. A atrakcyjna przesyłka pozwoli dotrzeć i zaistnieć w blogosferze.

Stworzenie kreatywnej przesyłki produktowej, która przełoży się na wartościowe publikacje i ciekawe współprace z blogerami, nie musi od razu oznaczać dużego nakładu środków finansowych. Na jej sukces składa się przede wszystkim ciekawy pomysł, ale i użyteczność paczki z produktami. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że nawet jeśli bloger nie zaprezentował na swoim Stories produktów zaraz po odebraniu ich od kuriera, pojawią się one na relacji, towarzysząc w codziennych czynnościach, tj. parzenie kawy czy gotowanie obiadu. Taka forma reklamy jest nienachalna, a tym samym, bardziej wiarygodna dla grupy odbiorców.

Źródło: https://www.instagram.com/p/B0L5XB5I0iT/

Źródło: https://www.instagram.com/p/B0L5XB5I0iT/

Warto regularnie przeglądać blogi i media społecznościowe osób, z którymi chcielibyśmy w przyszłości współpracować, czerpać wiedzę i w odpowiednim momencie z niej skorzystać. Umiejętne wykorzystanie okoliczności (zbliżające się urodziny influencera, świętowanie sukcesu, narodziny dziecka) pomogą w stworzeniu spersonalizowanej przesyłki i ucieszą bardziej, niż wysyłany masowo gift.

 Źródło: piwnygaraż.pl

Źródło: piwnygaraż.pl

Profile społecznościowe oraz blogi to wizytówki influencerów. To powód, dla którego przesyłka kreatywna powinna być atrakcyjna wizualnie, czyli estetyczna, ładna i przykuwająca uwagę. Motyw przewodni może nawiązywać do okazji (np. Walentynki, letni piknik), ale także odwoływać się do cech marki i jej identyfikacji wizualnej (m.in. kolorów, claimu). Tutaj także należy dobrze rozpoznać influencera i dopasować przesyłkę do jego estetyki. Jeśli wiemy, że blogerka lubuje się w pastelowych odcieniach, mało prawdopodobne jest, że przypadnie jej do gustu dodatek w krzykliwym kolorze.

Źródło: https://www.instagram.com/p/B2V0evBID54/

Źródło: https://www.instagram.com/p/B2V0evBID54/

 

Stworzenie przesyłki, której odbiór i efekty będą zadowalające jest zadaniem złożonym. Wymaga również dobrej znajomości blogosfery. Warto przekazać ten temat w ręce specjalistów, którzy zapewnią ciekawą prezentację produktu lub marki w kanałach social media influencerów, a tym samym trafienie do nowych grup odbiorców.

 

Autor tekstu: Ilona Rutkowska

Kreatywność w PR. Gdzie szukać inspiracji?

Lekkie pióro, komunikatywność i otwartość, chęć do ciągłego rozwoju, inicjatywa i zaangażowanie – to wymagania, które regularnie pojawiają się we wszelkiego rodzaju ogłoszeniach o pracę na stanowisku specjalisty ds. PR. Bardzo często znajduje się wśród nich jeszcze jedno – kreatywność. To dzięki niej tworzenie wizerunku klientów nie jest jedynie powielaniem schematów, a budowanie strategii komunikacji, jedynie pisaniem suchego dokumentu. Tzw. otwarta głowa to nieodzowna cecha dobrego PR-owca. Pomysłowości można się jednak uczyć, a jeżeli pracujemy w branży, która nie bez powodu nazywana jest kreatywną, koniecznie należy ją ćwiczyć. Jak to robić i gdzie szukać źródeł natchnienia?

Zapisuj pomysły, śpiewaj pod prysznicem, zbieraj feedback, łam zasady, rób sobie przerwy, próbuj nowych rzeczy, bądź ciekawy, otaczaj się pomysłowymi ludźmi, często się śmiej, twórz listy zadań, oglądaj filmy, rozmawiaj. W Internecie można znaleźć całą masę podpowiedzi na to, co robić, by utrzymać swoją kreatywność na wysokim poziomie. Choć część z nich wydaje się absurdalnych, jest w nich wiele prawdy. Najlepszą inspiracją dla PR-owca są w końcu wszystkie aspekty życia i cały otaczający świat.

Oglądaj świat i podglądaj innych

Prawda o pracy w branży kreatywnej jest taka, że trudno ująć ją w jakieś sztywne ramy. To nie jest zwyczajne osiem godzin, od 9 do 17. Tutaj pracuje się także na urlopie, podczas imprezy, wyjścia do kina czy nawet we śnie. Nie liczcie, że ktoś potraktuje to jako nadgodziny, ale spokojnie, nie ma się czym przerażać. Chodzi o to, że inspiracja dla PR-owca jest wszędzie, a dobre pomysły nie przychodzą do głowy jedynie w czasie ustawowych godzin pracy. To właśnie dlatego tak ważna jest spostrzegawczość i otwarta głowa. Na rozwiązanie idealne dla wizerunku klienta można w końcu natknąć się także w trakcie wakacyjnego wyjazdu, a na temat dla mediów podczas oglądania filmu lub czytania książki.

Dobrze jest trochę pobujać w obłokach, ale trzeba też mocno stąpać po ziemi. Ważne, by stale trzymać rękę na branżowym pulsie – śledzić marketingowe portale, social mediowe fanpage’e, czytać PR-owe poradniki czy reklamowe case studies. Podglądanie tego, co robią inni to nie tylko źródło wiedzy o trendach w branży, ale też kopalnia pomysłów. Z tego samego powodu warto śledzić poczynania konkurencji naszych klientów. Nie chodzi jednak o kopiowanie pomysłów, lecz wiedzę o tym, co się dobrze sprawdza, a co nie. Czasem można też pokusić się o twórcze rozwinięcie jakiejś podpatrzonej idei. Równie ważne jest bycie na bieżąco z tym, co dzieje się w branży mediów, poznać ich rynek i wiedzieć jakie tematy są dla nich atrakcyjne. Wartym wyrobienia skrzywieniem zawodowym jest śledzenie list patronów na wszelkiego rodzaju plakatach czy citylightach.

Wejdź w buty klienta i nie bój się dobrze bawić

Może nie będzie to proste, jeżeli mówimy o milionerze, który na wakacje pływa własnym jachtem, a do pracy przylatuje prywatnym helikopterem, ale żeby trafić na wartościowy dla klienta pomysł, trzeba wcielić się w jego skórę. Co z tego, że znajdziemy świetne naszym zdaniem rozwiązanie, skoro będzie się ono miało nijak do strategii marketingowej. Żeby nasze pomysły były nie tylko kreatywne, ale i efektywne, trzeba dobrze poznać potrzeby klienta oraz branżę, w której działa. Oznacza to nieraz poznawanie dziedzin i obszarów życia, o których nie mamy żadnego pojęcia, ale już samo to może być bardzo inspirujące. Zderzenie dotychczasowego doświadczenia z wiedzą na zupełnie nowe tematy może przynieść zaskakująco ciekawy rezultat.

Pracując nad kreatywnymi rozwiązaniami dla klienta trzeba znać jego potrzeby, branżę oraz produkt. Otwarta głowa wymaga jednak, by zachować przy tym nieco dystansu i luzu, a pracą nad danym tematem po prostu dobrze się bawić. Nie jest to trudne, jeżeli produkt waszego klienta magię ma już w samej nazwie. Żeby w pełni dowiedzieć się na czym polega działanie interaktywnej podłogi Magiczny Dywan produkowanej przez firmę Funtronic, wprost trzeba przez chwilę poczuć się jak dziecko. Jeszcze łatwiej jest, gdy waszym klientem jest lodziarnia Ice Dream, gdzie swój deser każdy komponuje samodzielnie, nakładając ulubione smaki włoskich lodów i fantazyjnie dekorując je błyszczącymi i kolorowymi dodatkami. Ciekawe wątki można znaleźć nawet w przypadku tematów branżowych i mocno specjalistycznych.

Podsumowując temat inspiracji w pracy PR-owca – dobrze znać swoją branżę, potrzeby i branżę klienta, ale nade wszystko mieć oczy i uszy cały czas otwarte. Innymi słowy – nie być jak ta figurka z trzema małpkami, z których jedna nie patrzy, druga nie słucha, a trzecia nie chce nic powiedzieć.

 

Autor tekstu: Michał

Jak odpowiednio stworzyć nazwę firmy?

Nazwa to jeden z najważniejszych elementów systemu identyfikacji firmy, który nie tylko pozwala jej wyróżnić się na tle innych, podobnych podmiotów, ale także współtworzy wizerunek marki. Dobra nazwa, wsparta odpowiednimi działaniami marketingowymi, może zagwarantować firmie sukces.

O nazwie często mówi się, że jest najkrótszym sloganem reklamowym. Dlatego właśnie powinna być zrozumiała, jednoznaczna i łatwa do wymówienia. Ponadto powinna zawierać w sobie podstawowe treści i nawiązywać do charakteru firmy oraz branży, w której ona działa. Podstawowym zadaniem nazwy jest wyróżnienie przedsiębiorstwa na tle konkurencji. Warto jednak zapamiętać, że nie można szukać oryginalności za wszelką cenę. W wyborze nazwy najlepiej jest kierować się zasadami, które wynikają z wcześniejszych doświadczeń społecznych, kulturowych oraz sposobu percepcji. Bardzo ważne jest, aby nazwa przedsiębiorstwa nie budziła zastrzeżeń prawnych. Nie może być zatem imitacją nazw już istniejących, zwłaszcza w przypadku, gdy odnosi się ona do tej samej branży lub grupy produktów. Nazwa powinna wywoływać pozytywne skojarzenia i być nośnikiem określonych emocji bądź wartości. Zazwyczaj lepiej odbierane są nazwy krótkie, choć wiele zależy od rynku, na którym działa przedsiębiorstwo. Oczywiście zdarzają się odstępstwa od tej reguły. Dla przykładu firmy konsultingowe zwykle mają dłuższe nazwy.

Proces tworzenia nazwy można podzielić na dwa etapy. Pierwszy polega na przeprowadzeniu szczegółowych analiz dotyczących charakteru firmy i pożądanej pozycji rynkowej. Na tym etapie należy określić: kto będzie odbiorcą nazwy, do jakich grup docelowych jest ona kierowana i przede wszystkim jakie skojarzenia ma wywołać u odbiorcy. Etap drugi rozpoczyna się od stworzenia koncepcji nazwy i alternatywnych propozycji. W tym momencie należy dokonać analizy ich pisowni i brzmienia oraz zrobić teksty graficzne. Dobrze jest równolegle do tych działań rozpocząć prace nad symbolem firmy. Po wyborze kilku, a czasem kilkunastu nazw, następuje ich weryfikacja prawna. Po dalszej selekcji przeprowadza się badania marketingowe, które mają służyć ocenie postrzegania nazwy. Ostatnim krokiem jest wybór najlepszej propozycji oraz jej ochrona patentowa.

 

Źródło: B. Rozwadowska, Public Relations. Teoria, praktyka, perspektywy, Wydawnictwo Studio Emka, Warszawa 2011

 

Autor: Asia

ACTA 2 – czy jest się czego bać?

W każdym procesie legislacyjnym, przeciętny Kowalski potrafi sobie uprościć pewne rzeczy. Wynika to przede wszystkim z braku chęci i umiejętności do porządnego zapoznania się z trudnymi do zrozumienia artykułami i powielaniem uproszczonych przekazów powszechnie dostępnych. Tak jest również w przypadku dyrektywy Unii Europejskiej o prawach autorskich w Internecie, nazwanej w dużym uproszczeniu ACTA 2. Nawiązuje ona do protestów dotyczących porozumienia ACTA z 2012 roku. Już wtedy przyjęcie porozumienia nic nie zmieniło w polskim prawie, ponieważ regulacje unijne przewidywały większe obostrzenia w stosunku do praw autorskich niż samo ACTA.

Czym jest zatem ACTA 2, a raczej – dyrektywa UE?

ACTA 2 to „robocza” nazwa, nadana przez przeciwników zmian przepisów prawa autorskiego w Internecie. To przede wszystkim dyrektywa Unii Europejskiej, gdzie słowem kluczem jest właśnie DYREKTYWA. Oznacza to, że państwa członkowskie UE mają w stosunku do niej pewną swobodę implementacyjną. Na stworzenie konkretnych regulacji Polska ma 2 lata. Na ten moment zatem nie ma pewników, w jakiej dokładnie formie zmiany zostaną wprowadzone. W swoim założeniu dyrektywa ma wspierać twórców, których prawa autorskie są często łamane bądź nadużywane w Internecie.

W naszym społeczeństwie jednak zapanowała dezinformacja. Pojawiły się kuriozalne informacje, jak np. te, że dyrektywa będzie zakazywała publikacji memów, czy wprowadzi podatek od linków. Pojawiły się też głosy o ograniczeniu wolności słowa w Internecie i wprowadzeniu cenzury.

Zdecydowanie w dyrektywie nie chodzi o wprowadzenie cenzury, a wolność słowa w żaden sposób nie jest zagrożona. Nowe regulacje też w żaden sposób nie dotkną przeciętnego internauty. Jeśli w kogoś uderzą to w duże koncerny, takie jak YouTube czy Facebook. Będą one zobligowane do sprawdzania czy dodawane pliki nie naruszały praw autorskich. W tym celu powinny zawrzeć umowy licencyjne z twórcami. Na tym etapie łatwo się domyślić, że chodzi o pieniądze. W efekcie wielkie platformy będą musiały dzielić swoje zyski z twórcami.

Dyrektywa porusza także kwestię prasy i portali internetowych. W tym przypadku wydawcy nabędą prawa pokrewne do publikowanych tekstów. Oznacza to, że portal, chcąc opublikować znaczną część artykułu drukowanego będzie musiał zapłacić.

 

Jak widać nie taki diabeł straszny, jak go malują. Na ten moment nic się nie zmienia, a o konkretach dowiemy się w ciągu dwóch lat.

 

Autor tekstu: Ewelina J.

Mów do mnie więcej, czyli krótkie podsumowanie 2018 roku w branży PR

Wraz z końcem roku przychodzi czas na podsumowanie tego, co było i snucie planów na przyszłość. Zanim oddacie się sylwestrowemu szaleństwu, zapraszamy do zapoznania się z naszym podsumowaniem mijającego roku w branży public relations.

W tym roku „RODO” było odmieniane przez wszystkie możliwe przypadki. Jednak w tym temacie (niemal) wszystko zostało już powiedziane, dlatego nie będziemy się powtarzać. Przedstawiamy za to najważniejsze – naszym zdaniem – trendy 2018 roku.

TikTokowy szał

Zapewne każdy z Was kojarzy TikTok (wcześniej Musica.ly), prawda? Nic w tym dziwnego, skoro z tej aplikacji korzysta blisko 600 milionów użytkowników na świecie. Na początku krótkie filmiki oparte na lipsingu były domeną najmłodszych. Szybko jednak początkowe covery znanych hitów przerodziły się w codziennego vloga, do którego młodzież zaprasza swoich rodziców i dziadków. O popularności TikTok świadczą także miliony fanów najpopularniejszych polskich twórców, setki tysięcy wyświetleń i duża liczba komentarzy pod każdym udostępnionym przez nich filmikiem. Przyszły rok z pewnością pokaże, czy ta azjatycka aplikacja przebije Snapchata czy popularne w tym roku Insta Stories.

Podcastowa siła

Producenci różnorodnych podcastów z pewnością mijający rok zaliczą do udanych. Badania Nilsen pokazują, że co piąty polski internauta w wieku 19-49 bardzo chętnie je odtwarza. Niewątpliwym plusem podcastów jest to, że osoby zainteresowane mogą odtwarzać ulubione programy, kiedy i gdzie chcą. Słuchają ich wszędzie: w drodze do pracy, w służbowej czy wakacyjnej podróży, na siłowni, a także przygotowując śniadanie lub przed snem. Czy w 2019 roku podcasty zyskają jeszcze większą popularność i staną się jednym z ważniejszych narzędzi komunikacyjnych?

Z influencerami za pan brat

Pewnie zastanawiacie się, czemu piszemy o współpracy z internetowymi twórcami, skoro influencer marketing króluje już od kilku lat. Sprawa jest bardzo prosta. Mimo tego, że branża dostrzega jak duży potencjał mają odpowiednio stworzone i dobrane długofalowe działania z influencerami, dopiero w mijającym roku zaczęto głośno mówić także o zagrożeniach jakie płyną z takiej współpracy. Mowa oczywiście o fałszywych polubieniach, działaniach obserwatorów-botów czy sztucznie pompowanych zasięgach. W naszej opinii, w przyszłym roku współpraca z internetowymi twórcami będzie ważną częścią strategii komunikacyjnej, jednak marki będą ostrożniejsze podczas wyboru influencerów do współpracy. Do tego o „atrakcyjności” danego twórcy nie będzie decydować liczba polubień czy subów, ale jego autentyczność. Właśnie dlatego w przyszłym roku jeszcze więcej do powiedzenia będą mieli mikroinfluencerzy.

Branża PR nie lubi zastoju i szuka różnych, alternatywnych rozwiązań. Natomiast mijający rok przypomniał nam wszystkim, że to słowo ma wielką moc.

 

Autor tekstu: Asia

Generacja Z a działania PR-owe

Na rynek wkracza nowe pokolenie, niedługo to oni będą decydować o stylu komunikacji firmy z konsumentami – mowa o Generacji Z, urodzonej w dobie mobilnego Internetu i Social Mediów.

Generacja Z, w przeciwieństwie do Pokolenia Y, nie zna życia bez Internetu. Od urodzenia ich świat analogowy płynnie przenika się ze światem cyfrowym, nadając życiu nieznanego dotąd tempa. Prawdą jest, że pokolenie Millenialsów również biegle opanowało technologiczne nowinki, jednak to Generacja Z jest pierwszą, która naturalnie dorastała ze smartfonem w ręku, będąc niemal non stop online. Dostęp do nieograniczonych zasobów informacji sprawił, że Post-Millenialsi przestali dostrzegać granice otaczającego ich świata, żyjąc w pełnym wymiarze „globalnej wioski”. Szybkie tempo życia sprawia, że ciężko jest przykuć ich uwagę na dłużej. W jaki sposób planować więc działania komunikacyjne, gdy naszą grupą docelową są osoby z Generacji Z?

  • Na początek warto zdać sobie sprawę z liczebności tej grupy. To nie są już tylko nastolatkowie, będący na utrzymaniu rodziców, ale pokolenie, które wchodzi w okres produkcyjny. Według raportu Newspoint, w Polsce jest t populacja niemal 9 milionów[1] młodych ludzi, z których spora część podejmuje już niezależne decyzje zakupowe i kształtuje swoje własne nawyki konsumenckie.
  • Warto poznać różnice w sposobie, w jaki Generacja Z korzysta z zasobów sieci. W przeciwieństwie do Millenialsów – zamiast konsumowania treści w formie tekstu częściej wybierają video w najpopularniejszych mediach społecznościowych. Co jest na topie? Głównie Instagram, Youtube oraz Snapchat, coraz mniej popularny staje się Facebook[2]. Mowa więc o krótkich formach video, które muszą w ciągu kilku sekund przykuć ich uwagę, prezentując treści w formie skondensowanej i konkretnej. Według badań przeprowadzonych na zlecenie serwisu Influenster[3], Generacja Z spędza znacznie więcej czasu w serwisie oglądając recenzje produktowe, unboxingi i poradniki zakupowe.
  • Oryginalność przekazu jest ważniejsza niż jego treść. Wydaje się, że w przeciwieństwie do Millenialsów, dla których autentyczność marki miała duże znaczenie, Generacja Z stawia raczej na oryginalność i szeroko pojętą „fajność”, czyli wyróżnianie się na tle sztampowych wytworów marketingowych. Młodzi ludzie o wiele bardziej docenią projekt wykonany z rozmachem, opowiadający ciekawą i angażującą historię, w którą wpleciona jest promowana przez nas marka. Należy jednak uważać, by nie przekroczyć cienkiej granicy leżącej pomiędzy inspirującą historią, a informacją wprowadzającą widza w błąd (potocznie zwaną „fake newsem”).
  • To pierwsze pokolenie, dla którego przestrzeń social mediów jest naturalnym środowiskiem. Post-Millenialsi cenią sobie opinię rówieśników i bardzo chcą z nimi dzielić się swoimi przeżyciami. Stąd też stale rosnąca rola Influencerów, którzy wśród swojego pokolenia mają bardzo duży Komunikacja za pośrednictwem influencerów to często jedyna droga dotarcia do młodych ludzi, którzy praktycznie nie oglądają telewizji i rzadko kiedy czytają informacje na portalach.
  • Budowa zaangażowanej społeczności ważniejsza niż liczba wyświetleń. Zamiast skupiać się na jednokierunkowym przekazie, znacznie lepiej jest wykorzystać fakt, że młodzież z Pokolenia Z bardzo aktywnie angażuje się w dialog. Dzieje się tak, ponieważ wielu z nich ma pozytywne nastawienie do świata, i chętnie bierze udział w dyskusjach, przedstawiając swój punkt widzenia. Jeśli postawimy na zindywidualizowaną komunikację w popularnych wśród nich mediach społecznościowych, oraz będziemy otwarci na dialog, możemy stosunkowo łatwo zbudować zaangażowaną społeczność młodych ludzi, którzy bardzo chcą zostać wysłuchani.
  • Młodzież z Generacji Z bardzo lubi opowiadane historie. Jeśli opowieść towarzysząca kampanii promocyjnej danej marki jest dla nich atrakcyjna w odbiorze, albo co lepsze – zgadzają się z przekazem z niej płynącym – chętniej dzielą się nią z rówieśnikami. Większość młodych ludzi ma bardzo duży zapał do wszelkich akcji, które „zmieniają świata na lepszy”, jeśli uda się ukształtować narrację naszej marki w tym kierunku zyskamy duże zainteresowanie. A jeśli nasi odbiorcy będą mogli się identyfikować z naszą marką – mamy zagwarantowany sukces.

 

Planując działania PR skierowane do „zetek” przede wszystkim należy pamiętać o doborze odpowiednich narzędzi – tak, by nasz komunikat w ogóle dotarł do młodych ludzi. Do promocji marki dobrze jest wykorzystać panujące trendy, lecz w sposób jak najbardziej kreatywny. W samej komunikacji warto skupić się na krótkich, zabawnych treściach i formach video. Wzięcie pod uwagę tych czynników z pewnością przyniesie wiele korzyści zarówno nam, jak i naszym klientom, otwierając ich marki na zupełnie nowe grupy odbiorców.

 

Autor tekstu: Kuba

[1] https://blog.newspoint.pl/index.php/2018/03/21/raport-newspoint-pokolenia-w-polsce-i-potrzeba-monitorowania-ich-rosnacej-aktywnosci/

[2] https://interaktywnie.com/biznes/newsy/social-media/facebook-traci-popularnosc-wsrod-najmlodszych-uzytkownikow-257598 oraz https://nltimes.nl/2018/01/29/dutch-kids-fleeing-facebook-fast-instagram-survey

[3] https://www.adweek.com/tv-video/infographic-how-gens-x-y-and-z-consume-video-content/

 

 

Marketing? Postaw na wartości

Minęły już czasy, kiedy działania marketingowe były skupione wyłącznie na produkcie lub polegały tylko na informowaniu potencjalnych klientów o ofercie danej firmy. Dziś przedsiębiorstwa chcące zdobyć serca konsumentów powinny całkowicie skupić się na… człowieku.

W marketingu wartości zadaniem firmy jest jak najlepsze poznanie klientów, ich potrzeb, pragnień oraz obaw, a wszystko po to, aby dotrzeć nie tylko do ich umysłów, ale także emocji. Holistyczne (całościowe) podejście do klienta, jako wielowymiarowego, wyznającego wartości człowieka, nie ogranicza się wyłącznie do zaspokajania jego potrzeb. Celem takich działań marketingowych jest uczynienie świata lepszym miejscem.

Do fundamentalnych wartości marketingu wartości należy zaliczyć empatię, odpowiedzialność, autentyczność, szczerość oraz współpracę, ponieważ pomagają one przedsiębiorstwu wyróżnić się na tle konkurencji rynkowej oraz zdobyć nad nią istotną przewagę. Współczesne firmy udowadniają, że cele ekonomicznie i społecznie mogą się uzupełniać, dlatego wartości te muszą być podstawą działania całego przedsiębiorstwa i powinny być realizowane wspólnie z jego klientami, partnerami biznesowymi czy udziałowcami. To jedyny sposób, aby organizacje trafiły do umysłów oraz emocji konsumentów.

Ważne jest również to, aby na tych wartościach firmy budowały historię wokół swojej marki, bo choć zawsze znajdzie się ktoś, kto może wątpić w dobre intencje danego przedsiębiorstwa, to mimo wszystko wartość dodana do produktu oraz głęboka idea, z którą klienci mogą się utożsamiać, są niezbędne w tego typu działaniach marketingowych.

Należy przy tym pamiętać, że zadaniem przedsiębiorstw wykorzystujących koncepcję marketingu wartości jest kreowanie produktów i usług w taki sposób, aby zaspokajały one głębokie potrzeby konsumentów, również te emocjonalne i duchowe. Dlatego dana organizacja powinna traktować swoich klientów jak bliskich partnerów – tylko taka współpraca sprawi, że staną się oni prosumentami, czyli prawdziwymi ambasadorami ich marek.

 

Autor tekstu: Ewelina

Czy startupom potrzebny jest PR?

Laser do nacinania kiełbasy na grilla i kieszonkowe laboratorium do wykrywania bakterii i wirusów, co je łączy? Oba pomysły to dzieło polskich startupowców, oba były opisywane przez media, choć ten pierwszy zdecydowanie bardziej. Jak sprawić, by startup nie był jedynie medialną ciekawostką, a działania PR wykorzystać do realizacji długofalowych celów biznesowych?

Media rządzą się swoimi prawami, a poruszana przez nie tematyka często podyktowana jest tym, czego oczekują ich odbiorcy. Tematy kontrowersyjne czy szokujące przebijają się więc łatwiej, niż te wymagające większego skupienia i głębszej analizy. Czy w takim razie, zajmujący się specjalistycznymi zagadnieniami startup nie ma szans na zdobycie medialnego rozgłosu i wykreowanie swego wizerunku? W żadnym wypadku.

Co to jest startup?

Często pierwszym, co przychodzi na myśl po usłyszeniu słowa startup jest kilku studentów informatyki, robotyki czy biotechnologii i wymyślone przez nich innowacyjne urządzenie do zapisywania snów, rozmowy z psem czy pieczenia chleba za pośrednictwem smartfona. Startup czasem może przypominać szalony wynalazek, częściej jest to jednak po prostu raczkujący biznes oparty na mniej lub bardziej nowatorskim pomyśle. Sztywne definicje raczej nie znajdą tu zastosowania, ale najczęściej jest to firma tworzona przez młodych ludzi, której działalność wiąże się z wykorzystaniem nowych technologii informacyjnych i komunikacyjnych. Jak długo firmę można nazywać startupem? Tu również nie znajdziemy prostej odpowiedzi. Najczęściej przyjmuje się, że startupem przestaje być biznes, który wychodzi z etapu raczkowania, staje na własnych nogach i zaczyna przynosić zysk, funkcjonując jak tradycyjne przedsiębiorstwo. Najlepiej obrazuje to historia Funtronic, który zaczynając jako startup, stworzył w garażu interaktywną podłogę Magiczny Dywan. Dziś, po czterech latach jest to prężnie działająca firma sprzedająca swoje urządzenie na całym świecie.

Do kogo i po co komunikują startupy

Cel powinien przyświecać każdemu działaniu. Podobnie jest w przypadku komunikacji z mediami. Jej celem nie jest przecież wyłącznie obecność w telewizji czy na łamach gazet. Medium z definicji ma być jedynie pośrednikiem. W przypadku startupów – pośrednikiem pomiędzy młodą firmą, a grupami docelowymi, do których chce dotrzeć. Ich identyfikacja jest jedną z pierwszych rzeczy, na które powinno się zwrócić uwagę. Dla jednego startupu najważniejsi będą odbiorcy indywidualni i pozyskanie jak największej liczby leadów, dla innego zdobycie hojnego inwestora lub partnera, którego środki umożliwią firmie dalszy rozwój. Do jednych i drugich trzeba jednak w jakiś sposób dotrzeć. To, jakie narzędzia public relations wykorzystać w tym celu jest kolejnym zagadnieniem, nad którym trzeba pomyśleć po ustaleniu grup, do których chce się komunikować.

Przekaz uszyty na miarę

Nawet najbardziej zwariowany pomysł da się przedstawić w sposób poważny i rzeczowy, nawet w najbardziej specjalistycznym rozwiązaniu można odnaleźć wątki, które zaciekawią laika. Konstruując przekaz z jakim za pośrednictwem mediów chcemy dotrzeć do odbiorców, trzeba pamiętać, że każda grupa oczekuje czegoś innego. Potencjalnego inwestora interesują twarde dane, ocena rynkowa produktu, ryzyko związane z zaangażowaniem, specjalistów – wykorzystane rozwiązania technologiczne, docelowych użytkowników – przydatność startupu w ich codziennym życiu. Podobne oczekiwania będą miały media, do których ma trafić komunikat. W pierwszej kolejności zagadnieniem należy przecież zainteresować dziennikarza.

Pośrednicy i sojusznicy w komunikacji

Dla startupów, które najczęściej działają w obszarze nowych technologii najbardziej naturalnym kanałem komunikacji jest oczywiście Internet. To tu informacje rozchodzą się najszybciej, to tu najłatwiej dotrzeć do konkretnego odbiorcy. „Mam startup”, „INN:Poland”, „Antyweb”, „Spider’s web”, „Rozmowy o startupach” – to popularne w sieci serwisy, blogi i grupy dyskusyjne regularnie podejmujące tematykę startupową. Obecność w nich to z jednej strony dobry sposób, by zaistnieć w środowisku, z drugiej – metoda na zdobycie wartościowych opinii, choć często także, niekoniecznie merytorycznej krytyki. Dziennikarzy zajmujących się startupami można znaleźć również w mediach tradycyjnych. Jako że startup to początkujący biznes, warto zadbać o obecność w rubrykach gospodarczych i finansowych, zwłaszcza, że to je najczęściej czytają inwestorzy. Przedmiotem działalności startupu można zainteresować dziennikarzy zajmujących się daną tematyką np. medyczną czy edukacyjną, z kolei miejscem działalności biznesu – odpowiednie media regionalne. Dobrym na to przykładem jest Moony Lab – powstały w Świdniku startup, który stworzył aplikację do wywoływania zdjęć bezpośrednio z pamięci telefonu czy z mediów społecznościowych. Po zdobyciu wsparcia z Podlaskiego Funduszu Kapitałowego, informacje o Moony Lab opublikowały zarówno zajmujące się technologią portale internetowe, rubryki biznesowe, jak i media regionalne z Podlasia i Lubelszczyzny. Wywoływanie zdjęć i tworzenie fotoalbumów za pośrednictwem smartfona to także dobry temat dla wszelkiego rodzaju redakcji lifestylowych i poradnikowych. Wartościowym sojusznikiem startupu na pewno będą również wszelkiego rodzaju stowarzyszenia i organizacje zajmujące się rozwojem tego rynku czy przedsiębiorczością technologiczną, jak np. Fundacja Startup Poland.

Czy zatem startupom potrzebny jest PR? Odpowiedź jest twierdząca pod warunkiem, że mówimy nie o jednorazowym medialnym fajerwerku, a przemyślanym i właściwie realizowanym elemencie strategii marketingowej.

 

Autor tekstu: Michał