Posts Taged public-relations

Z filmoteki PRowca

Zawód PRowca to nie tylko praca w ciągłym biegu i stresie, ale również konieczność stałego dokształcania się. Czerpiemy na co dzień wiedzę i inspirację z różnych źródeł. Czytamy książki, prasę branżową, przeglądamy blogi, śledzimy social media, pojawiamy się na konferencjach i spotkaniach związanych z public relations. Co jeszcze możemy zrobić, by zostać PR ninją? Ano, możemy przygotować miskę pełną popcornu i obejrzeć filmy, które nie tylko dostarczą nam rozrywki, ale i cennych lekcji na temat PRu.

Oto subiektywna lista 5 filmów, które powinien znać każdy, kto specjalizuje się w naszym fachu:

  1. PR korporacyjny, czyli Thank You for Smoking

Bohaterem filmu jest Nick – prywatnie ojciec 12 letniego syna, zawodowo rzecznik prasowy giganta z branży tytoniowej. Jak sprostać wyzwaniu i być autorytetem dla swojej dorastającej pociechy przy jednoczesnym promowaniu jakże niezdrowego palenia? Sprawdźcie sami!

  1. Diabeł ubiera się u Prady, czyli Fashion PR

„Diabeł ubiera się u Prady” to kultowa już ekranizacja powieści Laury Weisberger – osobistej sekretarki Anny Wintour. Film ukazuje kulisy pracy w przemyśle modowym oraz przedstawia „od kuchni” świat magazynów modowych. Jeżeli interesuje Cię praca dla firm z branży fashion – koniecznie obejrzyj!

  1. Idy Marcowe, czyli PR zakrapiany polityką

Idy Marcowe prezentują burzliwy proces budowania i realizowania kampanii wyborczej opowiadając historię Stephena Meyersa. Nasz bohater pracuje przy kampanii kandydata na prezydenta USA, jednak bardziej od sukcesu swojego klienta na sercu leży mu własna kariera. Jeśli nie przerażają Cię rozgrywki polityczne to ten film jest właśnie dla Ciebie!

  1. Jerry Maguire, czyli PR dla aktywnych fizycznie

Tytułowy Jerry Maguire to ceniony, wpływowy agent sportowy, która poza spełnieniem zawodowym odnośni też sukcesu w życiu prywatnym. Z dnia na dzień traci jednak wszystko co do tej pory osiągnął, ale zyskuje jednocześnie szansę na miłość. Jak wygląda praca agenta sportowego? Sprawdźcie!

 

Autor tekstu: Martyna

Rola eventu w budowaniu pozytywnego wizerunku firmy

Eventy należą do najpopularniejszych działań z zakresu public relations, mających na celu nie tylko budowanie pozytywnego wizerunku wśród publiczności, ale także wewnątrz firmy. Co warto wiedzieć o ich organizacji i jakie korzyści mogą przynieść firmie?

Fundamentalnym założeniem organizowania dobrego eventu jest przyciągnięcie grupy docelowej oraz wzbudzenie zainteresowania wśród mediów. Bardzo istotne jest to, w jaki sposób organizowane jest wydarzenie oraz czy jego charakter jest na tyle unikalny i wyróżniający się na tle innych, aby firma została zapamiętana i dobrze kojarzona przez publiczność.

Do najczęściej organizowanych eventów zalicza się m.in. konferencje prasowe i online, spotkania Face to Face z mediami, spotkania z liderami opinii, wydarzenia firmowe, takie jak otwarcia, czy prezentacje produktów oraz imprezy odbywające się w obrębie danej firmy – integracyjne. Każdy z nich ma jasno określone cele. Po pierwsze, wywołanie rozgłosu wokół firmy, po drugie, stworzenie pozytywnego wizerunku firmy w otoczeniu – zarówno zewnętrznym, jak i wewnętrznym. W przypadku wydarzeń dedykowanych dla potencjalnych klientów, oprócz dwóch najważniejszych celów, będzie to także budowanie świadomości firmy wśród otoczenia oraz kształtowanie wobec niej pozytywnych postaw, natomiast w przypadku wydarzeń organizowanych dla pracowników – przede wszystkim motywowanie i zachęcanie do osiągania wyższych wyników swojej pracy.

Skala i rodzaj wydarzeń mogą być różne w zależności od firmy, jej potrzeb i oczekiwań. Warto jednak pamiętać, ze dobrze zaplanowany i zorganizowany event może nie tylko zaprezentować firmę i jej produkty, ale także wpłynąć ja jej rozpoznawalność i przyciągnąć klientów.

 

Autor tekstu: Marta

Brainstorm, czyli jak rodzą się najlepsze pomysły

Branża PR wymaga innowacyjności, kreatywności, a także sprawnego wprowadzania pomysłów w życie. Ciężko nie zgodzić się z powiedzeniem „co dwie głowy, to nie jedna”, dlatego w przypadku sytuacji kryzysowych, czy po prostu kiedy potrzebujemy nowych pomysłów, powinniśmy zorganizować burzę mózgów.

Brainstorming jest najskuteczniejszym i zarazem najprostszym sposobem na uzyskanie szeregu pomysłów i rozwiązań. Grupowa wymiana myśli – nawet jeśli te pomysły nie są w pełni przemyślane – może zrodzić lepsze efekty, niż skrupulatnie zaplanowane działania jednej osoby. Jednak zawsze należy pamiętać o kilku podstawowych zasadach, które sprawią, że burza mózgów będzie jeszcze bardziej efektywna.

Przede wszystkim nie można zapomnieć o celu spotkania. W toku dyskusji może okazać się, że rozmowa dotyczy wątków pobocznych i nie prowadzi do rozwiązania głównego problemu. Dobrym sposobem, który pomoże zapobiec takiej sytuacji jest zapisanie celu – dużymi literami – na kartce, która będzie widoczna dla wszystkich. W ten sposób, nawet jeśli temat rozmowy zboczy z obranego kursu, to łatwo będzie z powrotem do niego powrócić. Podobnie możemy zrobić z pomysłami, które podczas burzy mózgów przyjdą nam do głowy – po zapisaniu myśli na kartce, o wiele łatwiej będzie ocenić ich merytoryczność, unikniemy także powielania, a co za tym idzie, także tracenia czasu.

Skoro mowa o czasie, to warto pamiętać o ustaleniu jego limitu. Najlepiej zrobić to na samym początku spotkania, ponieważ nic tak nie motywuje i nie pomaga w generowaniu nowych pomysłów, jak presja czasowa. Ten zabieg pomoże także w utrzymaniu dyskusji przy głównym temacie, dzięki czemu możemy być pewni jeszcze większej gamy kreatywnych rozwiązań.

Chociaż ostatnia zasada może wydać się oczywista, to warto pamiętać o tym, że najlepsze pomysły powstają dzięki spotkaniu różnorodnych osobowości. Nie każdy musi być specjalistą od wszystkiego, ale osoba, która nie jest bezpośrednio związana z danym tematem, może wnieść do rozmów powiew świeżości i zupełnie nowych, nieoczekiwanych pomysłów.

Burza mózgów jest narzędziem przydatnym w każdej branży, a public relations nie jest żadnym wyjątkiem. Przed takim spotkaniem należy otworzyć się na nowe pomysły i pamiętać, że każdy – nawet pozornie najgorszy z nich – może przyczynić się do powstania tego najlepszego.

 

Autor tekstu: Ola

Strategia działań content marketingowych. Na co zwrócić uwagę przy jej tworzeniu?

Rozwój content marketingu przyspieszyło wprowadzenie przez najpopularniejszą wyszukiwarkę – Google – algorytmów Panda i Pingwin, których zadaniem jest nic innego jak wyeliminowanie spamu z wyników wyszukiwania. Jedynym rozwiązaniem, aby nasze treści nie zostały pominięte w wynikach, jest tworzenie wartościowych i unikatowych materiałów. Jak robić to dobrze? Na co zwrócić uwagę przy tworzeniu strategii content marketingowej? Odpowiedzi na te pytania znajdziecie poniżej.

Jak powszechnie wiadomo, klienci oczekują od nas kompleksowej obsługi, która nie tylko skupia się na przekazie w jednym, konkretnym medium, ale ma otaczać zainteresowanego naszymi usługami ze wszystkich stron. Dlatego też na jakość treści widocznych w wyszukiwarkach zaczęły wpływać aktywności w serwisach społecznościowych czy reputacja autorów. Co skłania do powszechnie znanej refleksji, że trzy obszary marketingu internetowego – search, social, web – przenikają się i działają najlepiej wtedy, gdy są ze sobą skoordynowane. W strategii content marketingowej pod uwagę bierze się wszystkie aktywności marki w Internecie.

Wszelkie działania mające na celu rozpowszechnienie naszych treści w Internecie określa się mianem inbound marketingu – czyli umiejętności bycia znalezionym. Główna myśl inbound marketingu zakłada nie tylko obecność firmy na stronie internetowej, ale wszędzie w sieci tam, gdzie są jej klienci. To tak zwane „wychodzenie na zewnątrz”, które opiera się na treściach oraz na budowie i pielęgnowaniu relacji, dlatego inbound i content marketing są ze sobą ścisło związane.

Jak najłatwiej zaskarbić sobie zaufanie i lojalność klienta? Najprościej zrobić to, kiedy staniemy się ważni w jego życiu, pomożemy mu. Nie chodzi tylko o to, żeby przekonać konsumenta do naszych produktów, ale podpowiedzieć mu w jaki sposób może z nich korzystać. W dzisiejszych czasach strona firmowa powinna być żywym miejscem spotkań klientów z przedstawicielami firmy. Nie można również zapomnieć o wszelkich social mediach, newsletterach czy blogach – na nich ważna jest akcja i interakcja.

Najważniejszy ze wszystkiego jest monitoring. Odwiedzając miejsca, w których przebywają nasi klienci, biorąc udział w dyskusjach, udzielając wywiadów czy pozostawiając gościnne wpisy na forach, zwiększamy swoją rozpoznawalność w sieci. W momencie, kiedy będziemy już rozpoznawalni nie możemy dopuścić do tego, aby klient o nas zapomniał. W tym pomoże nam możliwość obserwowania naszego profilu w mediach społecznościowych, subskrybowanie naszego newslettera czy kanału RSS.

 

Autor tekstu: Asia

Źródło: B. Stawarz, Content marketing w: E-merketing. Współczesne trendy. Pakiet Startowy, redakcja naukowa J. Królewski, P. Sala, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2014, s. 262-265.

Wykorzystanie hashtagów do promocji postów w SM. Jakie błędy popełniają firmy?

Hashtagi umożliwiają nie tylko sprawne poruszanie się po mediach społecznościowych, ale także stanowią doskonałe narzędzie promocji postów publikowanych przez firmy i marki. Aby jednak tak było, należy pamiętać o kilku zasadach. Jakich?

Hashtag to słowo lub zbiór wyrazów poprzedzonych kratką (#), które umieszczane są pod postami na Twiterze czy Instagramie. Ich zadaniem jest porządkowanie publikowanych materiałów, ułatwienie dotarcia do nich oraz zwiększenie zasięgów. Nie zawsze jednak te cele zostają osiągnięte. Dlaczego? Poniżej przedstawiamy kilka często popełnianych błędów przy dodawaniu hashtagów.

  1. Kiedy hashtagi są zbyt długie i zawierają spacje

 

Zdarza się, że osoby odpowiadające za publikowanie postów firm w mediach społecznościowych robią spacje pomiędzy kratką, a słowem kluczowym, co w efekcie prowadzi do tego, że hashtag nie działa. Częstym zjawiskiem jest również umieszczanie w hashtagu wielu wyrazów jednym ciągiem. Warto przy tym zwrócić uwagę, że chociaż nie ma żadnej zasady wskazującej na to, ile znaków powinny zawierać słowa kluczowe, to zazwyczaj te najkrótsze i najłatwiejsze do zapamiętania frazy są najbardziej skuteczne.

  1. Zbyt popularne słowa kluczowe

 

Umieszczanie popularnych słów kluczowych pod postami wydaje się prostym i skutecznym rozwiązaniem, jednak w rzeczywistości zapewnia firmom zaangażowanie użytkowników mediów społecznościowych tylko na chwilę. Dzieje się tak dlatego, że popularne słowa wykorzystywane są przez wiele osób czy firm jednocześnie, co z kolei prowadzi do tego, że po krótkim czasie treści giną wśród innych postów. Co więcej, bardzo prawdopodobne, że firma będzie otrzymywała polubienia nie od swojej grupy docelowej, lecz przypadkowych osób. Z tego powodu warto rozważyć również stworzenie własnych, spersonalizowanych hashtagów, które w późniejszym czasie będą stanowiły znak rozpoznawczy firmy – np. #zacznijzmartini wykreowany przez markę Martini.

  1. Zbyt wiele hashtagów

 

Popularnym błędem jest także umieszczenie nieadekwatnie dużej liczby hashtagów do krótkiej treści posta. Warto przy tym zwrócić uwagę, że odbiorca treści, który widzi 20 hashtagów pod postem, może potraktować go jako mało interesujący spam, którego jedynym celem jest dotarcie do dużej liczby odbiorców oraz pozyskanie jak największej liczby polubień. Jak wskazują wyniki badań przeprowadzonych przez firmę TrackMaven, aby zaangażować użytkowników Twittera wystarczy zamieścić 1-5 hashtagów, natomiast w przypadku Instagrama największym zainteresowaniem cieszą się posty zawierające ok. 9 słów kluczowych.

  1. Brak obserwacji

 

Firmy tworzące własne hashtagi na potrzeby prowadzonych kampanii często zapominają o tym, aby obserwować oraz analizować ich dalsze funkcjonowanie w świecie mediów społecznościowych. Warto mieć na uwadze fakt, że analiza oraz pomiar ich zasięgu są bardzo ważne dla dalszych działań marketingowych w social mediach. Należy również upewnić się, czy stworzone przez firmę hashtagi nie są stosowane w nieodpowiednim kontekście, czego możemy dokonać za pomocą narzędzi, takich jak Keyhol czy TweetReach, które dostarczą informacji na temat zasięgów oraz umożliwiają generowanie raportów.

Hashtagi są istotnym elementem promocji postów w mediach społecznościowych, a uniknięcie powyższych błędów zapewni firmom dotarcie do szerokiego grona odbiorców grupy docelowej.

 

Autor tekstu: Marta

Mowa ciała w pracy PR-owca. Znajomość komunikacji niewerbalnej kluczem do sukcesu?

Kontakty z klientami, partnerami biznesowymi, dziennikarzami, prowadzenie wystąpień, prezentacji… To wszystko wymaga od pracowników agencji PR wielu umiejętności. Jak się okazuje, oprócz komunikatywności czy skutecznego prowadzenia negocjacji, warto również poznać znaczenie mowy ciała. Posiadanie wiedzy na temat komunikacji niewerbalnej może być bardzo przydatne w życiu zawodowym.

Wbrew wielu opiniom, komunikacja werbalna stanowi tylko niewielką część przekazu. Gesty, mimika twarzy, odległość od rozmówcy, ton głosu czy postawa ciała, mówią często więcej niż wypowiadane słowa. Poznanie znaczenia niektórych gestów ułatwia kontakty z klientami oraz pracownikami. W trakcie prowadzonych negocjacji pozwala odczytać uczucia innych osób, a na przykład podczas wystąpień umożliwia ocenę stopnia zainteresowania słuchaczy tym, co mówimy. Poniżej przypominamy (a tym, którzy jeszcze nie znają – przedstawiamy) kilka przykładów zachowań i ich znaczenie:

  • Dotykanie oczu lub uszu – to częsta reakcja, gdy nie chcemy kogoś słuchać bądź czegoś widzieć.
  • Zacieranie rąk – oczekiwanie czegoś pozytywnego.
  • Ręce zaplecione w tzw. wieżyczkę – oznaka pewności siebie.
  • Patrzenie prosto w oczy – oznacza, że osoba, która z nami rozmawia jest szczera.
  • Skrzyżowanie rąk na klatce piersiowej – pozycja zamknięta oznacza negatywnie nastawienie do rozmówcy.
  • Podpieranie głowy rękoma – oznacza znudzenie.
  • Przestępowanie z nogi na nogę, zbyt częste mruganie oczami – oznacza zdenerwowanie, niepokój.
  • Zaglądanie do dokumentów – chęć zakończenia rozmowy.
  • Zagryzanie ust – sposób na uspokojenie się.
  • Przechylanie głowy – oznaka zainteresowania tematem.
  • Zbyt duża gestykulacja – oznaka zdenerwowania, niepewności.
  • Częste chrząkanie, ściskanie dłoni – oznaka lęku.

Znajomość niektórych gestów, a także wyuczenie pewnych nawyków oraz umiejętność ich kontroli, jest nie tylko ułatwieniem codziennej pracy PR-owca, ale zapewnia przewagę nad rozmówcą. Należy jednak pamiętać, że umiejętność ta wymaga – przede wszystkim – naturalności.

 

Autor tekstu: Kasia

Siła kontrowersyjnego przekazu, czyli YOLOcaust

Pomnik Pomordowanych Żydów Europy to jeden z najważniejszych monumentów w Berlinie. Jest on labiryntem 2271 betonowych bloków o różnej wysokości. Liczba obelisków stanowi nawiązanie do liczby stron w Talmudzie, czyli jednej z najważniejszych ksiąg judaizmu. Pomnik odwiedza codziennie średnio 10 tys. osób.

Natomiast akronim YOLO („You Only Live Once”) to życiowa dewiza współczesnych nastolatków. Radość, beztroska, dobrobyt, pokój, brak realnych problemów i życie chwilą to hasła chętnie powielane przez Millenialsów i Zetki. I choć samo założenie YOLO jest jak najbardziej słuszne – w końcu, w nawiązaniu do starego, dobrego „carpe diem” chodzi o to, żeby dostrzegać i celebrować ważne momenty – zostało ono spłycone do skomercjalizowanego, czteroliterowego hasła i błogiej, młodzieńczej beztroski.

Co łączy pomnik ofiar Holocaustu z YOLO? Odpowiedzią jest oczywiście „YOLOcaust”, czyli kontrowersyjny, szokujący projekt, za którym stoi Shahak Shapira – mieszkający od lat w Berlinie izraelski artysta i satyryk. Na stronie projektu – www.yolocaust.de – jego autor pokazuje znalezione w serwisach społecznościowych sielankowe zdjęcia uśmiechniętych, młodych ludzi zrobione na tle… pomnika Pomordowanych Żydów Europy w Berlinie. Po najechaniu na daną fotografię możemy zobaczyć, że została ona nałożona na poruszające zdjęcia ofiar Holocaustu z hitlerowskich obozów zagłady.

Shapira chce, poprzez swój projekt, zwrócić uwagę na bezrefleksyjne podejście wielu, współczesnych nastolatków do trudnej historii Europy. Bo jak inaczej nazwać wykorzystanie Pomnika jako atrakcyjne tło do kolejnej fotki na Fb, Instagrama, czy co gorsze – Tindera? W jaki sposób skomentować zdjęcia osoby żonglującej na tle pomnika różowymi piłeczkami, ćwiczącej jogę czy wesoło przeskakującej z jednego obelisku na drugi z podpisem „Skacząc po nieżyjących Żydach”? Możemy to określić jako zachowanie co najmniej szokujące. Szokować powinna więc też reakcja na takie zachowanie, co w 100 proc. udało się izraelskiemu artyście. Skuteczne dotarcie do odbiorcy to jedno, ale poruszenie go i zmuszenie do refleksji wymaga czasem drastycznych rozwiązań.

Autor tekstu: Martyna

Co pokazał „Sylwester z Andrzejem Dudą”?

W ostatnich tygodniach głośno było o zorganizowanym na portalu Facebook wydarzeniu – Sylwestrze z prezydentem. Zgromadziło ono ponad 500 tys. obserwujących i odbiło się szerokim echem w wielu mediach. Wydarzenie to było także stałym tematem na portalach takich jak Kwejk czy Wykop. Postanowiliśmy sprawdzić, jakie najważniejsze wnioski można z niego wyciągnąć.

  1. Prezydent Duda „umie w internety”

 

Andrzej Duda już nie raz udowodnił, że ma świadomość, jak ważną grupą wyborców są dla niego internauci, dlatego od początku jego kadencji byliśmy świadkami kilku ciekawych działań, mających zyskać ich sympatię. Dotychczas najważniejszym wydarzeniem była sesja odpisywania na żywo na komentarze użytkowników serwisu Wykop.pl. Jednak fakt uwzględnienia popularności wydarzenia „Sylwester z Andrzejem Dudą” w życzeniach noworocznych od pary prezydenckiej odbił się tak pozytywnym echem wśród internautów, że z pewnością na długo pozostanie w ich pamięci. Rodzi się więc ciekawe pytanie, czy w przyszłości będziemy świadkami większego udziału takich akcji w kreowaniu wizerunku polityków?

  1. Potężna moc jednego wpisu

 

Przed 31 grudnia na stronie wydarzenia swoje humorystyczne wpisy zamieszczały tworzone specjalnie w tym celu, fałszywe konta sław, takich jak Mariusz Pudzianowski, Arkadiusz Milik czy Donald Trump. Jednak jeden z najpopularniejszych i najczęściej komentowanych wpisów nie należał do podrobionego konta, ale był oficjalnym profilem polskiej policji i zawierał „przyjacielskie” przypomnienie o tym, że cisza nocna zaczyna się o 22:00. Temat tego komentarza był poruszany w wielu mediach, co pokazuje, jak niewiele trzeba do kreowania pozytywnego wizerunku.

  1. Ciągle to pomysł jest najważniejszy

 

Swój „udział” w wydarzeniu z prezydentem zadeklarowało 340 tys. osób, natomiast dodatkowe 226 tys. je obserwowało. Oznacza to, że wydarzenie śledziło w sumie 566 tys. użytkowników Facebooka. Najpopularniejsze fanpage’e znanych marek po paru latach prowadzenia i intensywnych działań mają „tylko” 3 do 4 razy więcej followersów. To pokazuje, że jeszcze nie żyjemy w czasach, w których „wszystko już było” i ciągle jest miejsce na dobre pomysły, które są w stanie wypromować się… same.

 

Autor tekstu: Krzysztof

Źródło zdjęcia: memy.pl

Video is the king, czyli podsumowanie roku w mediach

Internauci mają coraz większe oczekiwania odnośnie sposobu przekazywania informacji, dlatego w komunikacji w 2016 roku szczególną uwagę przykładano do przekazów video. Jak co roku dużą rolę odegrały social media, które miały największy udział w nagłaśnianiu akcji społecznych oraz protestów społecznych. W mijającym roku marki częściej angażowały się także we współpracę z influencerami, czego efektem są ciekawe kampanie i akcje społeczne. Z kolei branża PR zerwała z wynagrodzeniowym tematem tabu. Czas na podsumowanie 2016 roku w mediach.

Podsumowanie roku to duże wyzwanie. Nie sposób napisać o wszystkim, co wydarzyło się w ciągu ostatnich 12 miesięcy. Poniżej klika, naszym zdaniem, najważniejszych zjawisk/wydarzeń 2016 roku, na które warto zwrócić uwagę.

Użytkownicy stawiają na przekazy video

O formach komunikacji w mediach decydują użytkownicy, którzy mają zapotrzebowanie na nowe formy komunikacji. A jak widać – stawiają oni na przekazy video. Największą popularnością cieszą się materiały nagrywane w czasie rzeczywistym. Przykładem jest rosnąca popularność Snapchata, a także wprowadzenie na Facebooku możliwości transmitowania relacji na żywo. Idąc tym tropem, Instagram także wprowadził nowe narzędzie komunikacji – Stories, dzięki któremu użytkownicy, podobnie jak na Snapchacie, mogą zamieszczać krótkie relacje i zdjęcia.

O dominacji przekazów video świadczą także coraz popularniejsze przekazy 360 stopni, które pozwalają „przenieść się” użytkownikom w samo centrum wydarzeń, zobaczyć przekaz z każdej perspektywy. Już teraz Facebook oraz Youtube umożliwiają odtwarzanie treści zapisanych w takim formacie. Video jest również coraz bardziej popularne wśród marek, które prześcigają się w tworzeniu kreatywnych przekazów. Na popularność tej formy komunikacji przemawia także fakt, że udostępniane materiały video są dostosowywane do potrzeb użytkowników. Dokonuje się tego m.in. poprzez dodawanie napisów, dzięki czemu nie ma konieczności odtwarzania dźwięku. To ukłon w stronę użytkowników, którzy materiały video oglądają będąc w drodze lub w pracy. 😉

Marketing wpływu – za kim podążają odbiorcy

2016 rok obfitował w ciekawe kampanie i akcje społeczne, do których byli angażowani popularni twórcy internetowi – blogerzy i vlogerzy. Wśród najpopularniejszych kampanii, w których brali udział, warto wymienić kampanie: „Legendy Polskie” (Allegro), „Vikingowie Internetu” (Mobile Vikings), „HCV Jestem Świadom” (Państwowy Instytut Zdrowia – PZH). We wszystkich wymienionych przypadkach kampanie trafiały w gusta odbiorców, a dzięki zaangażowaniu osób popularnych – ich przekaz został dodatkowo uwiarygodniony.

Według prognoz, które ukazały się na adweek.com, pomimo tego, że influencer marketing już w tym roku odegrał dużą rolę, to dopiero 2017 rok w tej kwestii będzie przełomowy.

Agencja PR ujawnia wynagrodzenia

Koniec roku to często czas wielkich zaskoczeń. Agencja MSLGroup postanowiła przerwać milczenie na temat zarobków w public relations, czym wywołała niemałe zdziwienie branży. Krok ten, chociaż odważny, w ocenie wielu ekspertów pozytywnie wpłynął na wizerunek firmy. Agencja przedstawiła widełki płacowe na poszczególnych stanowiskach. Dzięki temu mogliśmy dowiedzieć się, że osoby pracujące na stanowiskach: Junior Account Executive – Account Executive – Senior Account Executive zarabiają 3100-5875 zł; Junior Advistor -Advistor – Project Manager – Senior Advistor mogą oczekiwać zarobków w przedziale 5800-15000 zł; z kolei pensja Junior Account Manager – Account Manager – Senior Account Manager – Account Director to 5800-14300. Agencja tłumaczyła, że krok ten był odpowiedzią nie tylko na potrzeby pracowników, ale także klientów. Co ważne, firma zobowiązała się również do informowania o wysokości proponowanego wynagrodzenia w ogłoszeniach rekrutacyjnych. Niezależnie od pobudek, ten krok był dużą niespodzianką dla zainteresowanych oraz dobrą informacją dla pracowników, którym łatwiej będzie negocjować podwyżki.

Komunikacja w mediach stale się zmienia i dostosowuje do potrzeb odbiorców. Rok 2016 upłynął pod znakiem przekazów video, które zyskały szczególną popularność w mediach społecznościowych. No cóż… Video is the king! 😉

 

Autor tekstu: Ola

Niedoprecyzowany regulamin i “Polak cebulak”, czyli o nieudanej akcji promocyjnej Lidla

Akcja „Sprytnie i tanio kupować marki Lidla! Absolutna satysfakcja lub zwrot pieniędzy” miała trwać ponad miesiąc. Zakończono ją jednak po niespełna dwóch tygodniach. Powód? Bardzo ogólny regulamin akcji i „sprytni” Polacy, którzy dla promocji zrobią wszystko.

Promocja dotyczyła rodzimych marek Lidla. Zgodnie z regulaminem, klienci mogli zwrócić każdy produkt, z którego nie byli zadowoleni i otrzymać zwrot pieniędzy. Nie wiadomo, czy Lidl zbytnio wierzył w siłę marki, czy w uczciwość konsumencką. Jednak efekty promocji z pewnością nie były pożądane przez markę. Ogromne kolejki, brak gotówki w kasach, brudne, otwarte opakowania na taśmie razem z nieodpakowanymi produktami, a co najgorsze – z punktu widzenia Lidla – niezadowoleni konsumenci, narzekający na te niedogodności. Lidl musiał zakończyć akcję wcześniej i tłumaczyć się niezadowolonym klientom.

Komentarz jednej z klientek sieci sklepów Lidl na fanpage’u marki

Ale to już było…

Wydawać by się mogło, że marketingowcy Lidla powinni wiedzieć najlepiej, jak działa promocja na Polaka, po doświadczeniach z promocyjnymi cenami popularnych torebek. Już wtedy miejsce miały „dantejskie sceny”. Na filmach udostępnionych w Internecie, można zobaczyć, jak klienci wbiegają do sklepów i wyrywają sobie „luksusowe” torebki z rąk, aby kupić po kilka sztuk promocyjnego produktu. Rozczarowanie niektórych było niemałe, gdy odkryli, że zakupili podróbkę. A Lidl… znów musiał się tłumaczyć, tym razem z „jakby luksusowych” torebek.

Co Lidl stracił?

Nie każdy Polak to „cebulak”, który myśli, jak zrobić interes na wszystkim i bez względu na wszystko. Zatem dla wielu „normalnych”, bardzo często lojalnych klientów Lidla, widok przepychanek, pustych półek, brudnych kas czy kłótni jest zwyczajnie niesmaczny i powoduje, że do zakupów w tym sklepie już nie wrócą, a zamiast tego wybiorą się do jego największego konkurenta. Potencjalni klienci, których kampania miała przyciągnąć i przekonać do rodzimych marek z pewnością także ominą oblegany i brudny market.

 

Autor tekstu: Ewelina J.

Instagram z nową funkcją. Czy warto uwzględnić ją w kampanii promocyjnej?

Funkcja Stories, wprowadzona przez popularną aplikację Instagram w sierpniu br., okazała się strzałem w dziesiątkę. Chociaż z początku wywołała ogromną falę oburzenia i została okrzyknięta kopią Snapchata, obecnie korzysta z niej już 100 mln użytkowników. Co więcej, okazała się również idealnym miejscem na promocję wielu marek. Dlaczego?

Twórcy Instagrama od samego początku przyznawali, że ich nowe rozwiązanie było inspirowane Snapchatem, w praktyce jednak sposób funkcjonowania jest niemalże identyczny – użytkownicy Instagrama mogą publikować krótkie filmy i zdjęcia, które znikają po upływie 24 h. Różnice polegają m.in. na tym, że w Instagram Stories mogą znaleźć się wyłącznie materiały utworzone w ciągu ostatniej doby, a także liczbie dostępnych pędzli czy palet kolorów, ale również grupach wiekowych użytkowników. Według danych Facebook for Business, 82. proc użytkowników Snapchata w Polsce stanowią osoby poniżej 24 roku życia, a połowa z nich to nastolatkowie w wieku 13-18 lat. W przypadku Instagrama, jak podaje infosocialmedia.pl, 87 proc. użytkowników to osoby w wieku 18-34 lat. Z tego powodu, jeśli kierujemy swoje działania promocyjne do nieco starszej grupy odbiorców niż w przypadku Snapchata, warto uwzględnić to narzędzie w naszej kampanii.

Instagram Stories – jak wykorzystać potencjał?

Nowe rozwiązanie Instagrama jest szczególnie przydatne dla firm, które chciałyby poinformować klientów o swoich specjalnych, limitowanych ofertach. Jeśli zdecydują się one na umieszczenie informacji o promocji, która wygasa wraz z materiałem wideo po 24h – zyskują możliwość przyspieszenia decyzji zakupowej klienta. Taki film może kierować również użytkowników Instagrama do strony internetowej firmy czy produktu, a nawet zachęcić do przesyłania – nie tak dawno wprowadzonych do aplikacji – wiadomości prywatnych, w których klienci mogą dopytać o szczegóły oferty. Instagram Stories mogą służyć także pokazaniu procesu twórczego firmy czy zaprezentowaniu jej z mniej formalnego punktu widzenia. Wizyta w dziale produkcji, ukazanie procesu tworzenia produktu czy wideo zza kulis – na tym powinny skupić się firmy, które chcą zdobyć zaufanie swoich klientów.

Chociaż Instagram Stories istnieje od zaledwie trzech miesięcy, twórcy aplikacji już zapowiedzieli, że planują wprowadzenie kolejnych zmian – m.in. umieszczenie najpopularniejszych historii w zakładce Explore – miejscu, w którym znajdują się zdjęcia i materiały wideo dopasowywane pod kątem upodobań użytkownika. Czekamy z niecierpliwością!

 

Autor tekstu: Marta

Komunikujesz coś internautom? Rób to szybko, albo nie rób tego w ogóle

Specjaliści od public relations bardzo często szukają jak najefektywniejszej drogi dotarcia do świadomości odbiorcy. Jednym ze sposobów jest odwołanie się do znanych mu wydarzeń i trendów. W dobie internetu jest to dużo prostsze, ponieważ dzięki viralowemu rozprzestrzenianiu się treści, dany slogan bądź fenomen jest w stanie objąć swoim zasięgiem olbrzymią rzeszę osób. Dlatego, eksperci odpowiedzialni za komunikację w firmach coraz częściej, nawet w mediach tradycyjnych, wykorzystują internetowe trendy i aktualne zjawiska, aby przyciągać uwagę odbiorców.

Wplecenie internetowych trendów w komunikat PR może być opłacalne, ale jest też obarczone dużym ryzykiem. Z jednej strony chwytliwy przekaz może rozejść się na bardzo szeroką skalę, a z drugiej (jeżeli zostanie źle skonstruowany) stanie się pośmiewiskiem. Zaletą korzystania z trendów (najczęściej memów internetowych) jest to, że same z siebie przyciągają uwagę, bawią i na wejściu mają już swoich fanów, którzy będą promować ich ciekawe wykorzystanie. Najczęstszym błędem popełnianym przez twórców jest jednak często zbyt długi czas pomiędzy okresem popularności sloganu lub wydarzenia, a emisją komunikatu.

Przykładem na bardzo trafne zastosowanie internetowych trendów jest firma Tesco, która w jednym ze swoich spotów reklamowych sparodiowała popularne w internecie kazanie księdza Natanka, wykorzystując najsławniejsze zdanie z tego kazania – „…to wiedz, że coś się dzieje”. Od czasu opublikowania reklamy w serwisie YouTube, obejrzało ją tam ponad 2 mln osób. Dobrym wyborem okazało się też wykorzystanie przez Virgin Mobile memu znanego jako Success Kid w swojej kampanii billboardowej. Kluczem do sukcesu w obu przypadkach było umiejętne wykorzystanie real-time marketingu.

Na przeciwnym biegunie znajduje się np. kampania firmy T-mobile, która odbiła się szerokim, negatywnym echem w branży. Wszystko z powodu nie do końca udanej próby wykorzystania sloganu rozpromowanego przez Piotra Blandforda, brzmiącego: „Jesteś zwycięzcą!”. Na nieszczęście dla marki, T-mobile opublikowało swoją reklamę blisko 5 miesięcy po tym, jak hasło to stało się popularne i zostało mocno wyeksploatowane. A 5 miesięcy, jeżeli chodzi o internetową rzeczywistość, to czas, w którym zdążą zostać wypromowane i zapomniane dziesiątki haseł, memów i sloganów.

Trendy internetowe nierzadko podsuwają twórcom komunikatów reklamowych i PR pomysły na styl i formę, ale należy pamiętać, że sama konwencja to nie wszystko. Należy ją jeszcze odpowiednio zaaranżować i przede wszystkim – nie spóźniać się!

 

Autor tekstu: Krzysztof

Źródło zdjęcia: http://www.filevine.com/blog/to-meme-or-not-to-meme/