Posts Taged agencja-pr

Pandemia sprawdzianem z solidarności dla rodzinnych firm

Pandemia koronawirusa sprawiła, że wiele rodzinnych biznesów musi mierzyć się z niepewną przyszłością, a nawet wizją bankructwa. Jednocześnie to właśnie w trudnych czasach unikalne cechy familijnych biznesów stają się receptą na przetrwanie.

Familijne biznesy stanowią jeden z fundamentów światowej gospodarki – to w końcu najstarszy znany nam sposób prowadzenia biznesu[1]. Mimo to, przez ostatnie lata firmy rodzinne mierzyły się z krzywdzącym stereotypem, zgodnie z którym kojarzone były z małymi, niestabilnymi finansowo podmiotami pozbawionymi profesjonalnego zarządzania. Dzisiaj, rosnąc w siłę, stanowią zdecydowaną większość sektora MSP i istotny element polskiej gospodarki, generujący pokaźny odsetek PKB. W obliczu pandemii przedsiębiorstwa rodzinne pokazały też w wielu przypadkach, że ich unikalne cechy i specyfika zarządzania pozwoliły im wyjść z potencjalnego kryzysu obronną ręką.

Solidarność w czasach kryzysu

Koronawirus, który wywrócił do góry nogami codzienne życie oraz funkcjonowanie gospodarki, przełożył się na dramatyczną sytuację wielu firm. W przypadku lokalnych, familijnych biznesów często na pomoc ruszyli sami klienci. W końcu, gospodarczy patriotyzm to charakterystyczna cecha konsumentów w obliczu problemów czy kryzysów finansowych dotykających ich ulubionych przedsiębiorstw. Nie inaczej Polacy zachowują się także w czasie pandemii koronawirusa. Zgodnie z wynikami badania przeprowadzonego przez Fundację Firm Rodzinnych pod koniec 2020 roku[2], Polacy chętnie wspierają w czasie pandemii ulubione, lokalne firmy rodzinne – deklaruje to niemal 70 proc. przepytanych osób. To bardzo duży odsetek, biorąc pod uwagę bieżącą sytuację gospodarczą, czy też fakt, że co czwarty Polak obawia się utraty pracy. Najczęstszym sposobem okazania solidarności jest dokonywanie zakupów lub korzystanie z usług wybranych przedsiębiorców, które deklaruje niemal 54 proc. ankietowanych. Prawie 18 proc. badanych udostępnia w mediach społecznościowych informacje na temat wsparcia konkretnych firm, a prawie 12 proc. respondentów wspiera finansowo zbiórki pieniężne na rzecz danych przedsiębiorców.

Specyfiką firm rodzinnych jest także to, że solidarność działa tutaj w dwie strony. Wiele familijnych przedsiębiorstw jest mocno zaangażowanych w życie lokalnych społeczności, a ich właściciele często czują się odpowiedzialni za pomyślny rozwój swojego regionu. Rodzinne firmy koncentrują swoją strategię CSR często właśnie na lokalnym rynku. Choć sporo firm mocno odczuło skutki pandemii, walcząc o przetrwanie, część rodzinnych przedsiębiorstw, która nie musiała mierzyć się z problemami, ruszyła w trudnych czasach na pomoc, np. okolicznym placówkom medycznym czy też zaprzyjaźnionym, dotkniętym kryzysem biznesom.

Rodzinny charakter motywacją do pomocy

Ostatnie miesiące pandemii pokazały, że firmy rodzinne cechują się szeregiem cech niezbędnych do przetrwania i poczucia stabilności oraz motywacji w trudnych, niepewnych czasach. – Familijny biznes, w którym wielu członków zespołu to osoby ze sobą spokrewnione, charakteryzuje się często pogłębionymi, bliskimi relacjami i mniej formalną atmosferą. Przekłada się to na dużą motywację do pracy oraz wzajemne zaufanie oraz lojalność, a także poczucie zbiorowej odpowiedzialności za losy firmy. Bardzo często rodzinne firmy przenoszą pogłębione relacje i więź emocjonalną nie tylko na grunt samego przedsiębiorstwa, ale także na całe otoczenie biznesowe. Stąd pełne serdeczności i wzajemnego szacunku stosunki z klientami, kontrahentami czy dostawcami firmy – mówi Arkadiusz Drążek, dyrektor handlowy rodzinnej firmy Brześć, produkującej słodycze i przekąski. W takiej atmosferze naturalna jest wzajemna pomoc, solidarność i motywacja do stawienia czoła problemom w przypadku wyzwań. Należy także pamiętać, że właściciele rodzinnych biznesów myślą o ich długofalowym rozwoju, biorąc pod uwagę kolejne pokolenia, które mogą przejąć stery. Stąd też podchodzą do wszelkich decyzji w sposób strategiczny, a nie doraźny.

Zaufanie, lojalność i elastyczność

Po wybuchu pandemii i zamrożeniu wielu gałęzi gospodarki, z problemami utrzymania się na powierzchni musiały mierzyć się także familijne przedsiębiorstwa. To właśnie bliskie relacje stworzone wewnątrz i na zewnątrz rodzinnych biznesów sprawiły, że ich właściciele oraz pracownicy czuli się nierzadko współodpowiedzialni za przetrwanie firmy. Wielu przedsiębiorców podkreślało, że bezpieczeństwo i utrzymanie stabilności zatrudnienia, a tym samym zaufania zespołu, jest dla nich priorytetem. W obliczu nowych wyzwań firmy rodzinne pokazały, że są podmiotem, w którym losy pracodawcy są mocno powiązane z losami pracowników, co przekłada się na wspólne zaangażowanie oraz determinację w poszukiwanie dróg mających na celu zniwelowanie negatywnych skutków pandemii.

Równie istotną cechą rodzinnych firm, będących zwykle przedstawicielami sektora MŚP, która stała się ogromnym atutem w niestabilnych czasach, jest duża elastyczność i zdolność do szybkiej adaptacji do nowych warunków. Wiele firm z dnia na dzień podjęła się próby przekształcenia swoich biznesów i dostosowania ich do nowych potrzeb rynku. – Z dnia na dzień zdecydowaliśmy o uruchomieniu produkcji środków do dezynfekcji. Dzięki rodzinnemu charakterowi naszej firmy, dużej elastyczności i łatwości w podejmowaniu decyzji, mogliśmy zrealizować ten plan w ekspresowym tempie. Finalnie, nowa marka uchroniła nas w dużej części przed negatywnymi skutkami kryzysu. Jednocześnie mogliśmy też zapewnić stałe dostawy środków dezynfekujących do lokalnych placówek medycznych – mówi Jakub Gromek, prezes Mazurskiej Manufaktury S.A., która jeszcze przed pandemią koncentrowała się na produkcji rzemieślniczych alkoholi mocnych.

Wielu przedsiębiorców stanowiących przedstawicieli rodzinnych biznesów patrzy na swoją przyszłość z niepokojem. Z drugiej strony, zarówno patriotyzm konsumencki, jak i lojalność i zaufanie ze strony pracowników, stają się dla wielu właścicieli familijnych firm siłą i motorem napędowym do wspólnej walki o przyszłość.

 

Autor tekstu: Martyna Dziopak, PR Manager w agencji Good One PR z wieloletnim doświadczeniem w obsłudze komunikacyjnej firm rodzinnych z sektora MSP

 

[1] https://wnus.edu.pl/sip/file/article/view/15108.pdf

[2] https://ffr.pl/wp-content/uploads/2021/01/ffr-jakie-firmy-ratowac-komunikat-prasowy-29-12-2020.pdf

 

Materiał pierwotnie ukazał się w Magazynie Firm Rodzinnych RELACJE, numer 1 (43) marzec 2021 

Złote Spinacze 2020 rozdane! Good One PR z dwiema nagrodami

Debiut w najważniejszym konkursie branżowym Złote Spinacze agencja Good One PR zakończyła dwiema nagrodami. Kampania PR dla marki Bobby Burger otrzymała Srebrny Spinacz w kategorii Launch produktu, usługi lub firmy, czyli najwyższą z nagród przyznanych w tej kategorii. Z kolei kampania komunikacyjna akcji crowdfundingowej Mazurskiej Manufaktury Alkoholi w kategorii PR finansowy i relacje inwestorskie została nagrodzona Brązowym Spinaczem!

Złote Spinacze to wydarzenie, na które każdego roku czeka cała branża public relations w Polsce. Konkurs organizowany przez Związek Firm Public Relations nagradza najskuteczniejsze, najbardziej kreatywne, najlepiej przygotowane oraz wdrożone kampanie i działania komunikacyjne. Projekty ocenia niezależne jury, w skład którego wchodzi ponad 80 ekspertów. 

XVIII edycja Złotych Spinaczy była wyjątkowa nie tylko z powodu pandemii, przez którą wydarzenie razem z Galą rozdania nagród zostało przeniesione do świata wirtualnego. Do konkursu wpłynęło rekordowe 395 zgłoszeń w 36 kategoriach. Tym bardziej cieszy fakt, że zrealizowane przez nas kampanie PR zostały dostrzeżone i nagrodzone statuetkami!

Debiut Good One PR w Złotych Spinaczach

Kampania PR “Power Plant – nie lekceważ potęgi roślinnej mocy!”, którą realizowaliśmy dla marki Bobby Burger z okazji wprowadzenia pierwszego wegańskiego burgera w historii sieci, otrzymała Srebrny Spinacz w kategorii Launch produktu, usługi lub firmy. Co ważne – w tej kategorii nie było Złotego Spinacza, a więc srebrna nagroda jest najwyższą z przyznanych. Uwadze jury nie umknęła również kampania komunikacyjna akcji crowdfundingowej „Kraft to nie tylko piwo!”, którą realizowaliśmy dla Mazurskiej Manufaktury Alkoholi. Została ona nagrodzona Brązowym Spinaczem w kategorii PR finansowy i relacje inwestorskie. W tej kategorii również nie przyznano Złotego Spinacza.

Szczegóły zwycięskich projektów poniżej. 

 

  • Power Plant – nie lekceważ potęgi roślinnej mocy!

 

Intensywna i angażująca kampania PR, którą realizowaliśmy z okazji wprowadzenia do sieci Bobby Burger pierwszego wegańskiego burgera, spotkała się z bardzo dobrym odbiorem wszystkich grup docelowych: mediów, influencerów, społeczności wegetarian i wegan oraz obecnych klientów sieci.

Bobby Burger to marka znana ze swoich burgerów 100 proc. wołowina, która fakt ten chętnie podkreśla w swojej regularnej komunikacji. Z tego powodu, planując kampanię PR dla nowej roślinnej opcji, stanęliśmy przed nie lada wyzwaniem: jak dotrzeć do konsumentów z dwóch skrajnie różnych kategorii: mięsożerców, którzy często z awersją podchodzą do dań wegańskich oraz wegetarian i wegan, którzy znają tę sieć z jej głównej kategorii – burgerów mięsnych? Jak zrealizować nie tylko efektowną, ale i efektywną kampanię PR bez dodatkowych środków na działania płatne? 

Efekty dobrze dobranych narzędzi i działań to nie tylko sukces medialny – ponad 100 publikacji w mediach o różnym profilu, m.in. radiozet.pl, Puls Biznesu, rp.pl, noizz.pl, vogue.pl, Men’s Health, beszamel.se.pl, vege.com.pl, Nasze Miasto Warszawa – ale również sprzedażowy – zainteresowanie burgerem „Power Plant” przerosło oczekiwania sieci Bobby Burger – w pierwszym tygodniu sprzedaż osiągnęła poziom zakładany na cały miesiąc, a połowę tego wyniku osiągnięto już w pierwszy weekend po wprowadzeniu burgera do lokali!

 

  • Kraft to nie tylko piwo!

 

Mazurska Manufaktury Alkoholi zwróciła się o wsparcie do naszej agencji, gdy licznik prowadzonej zbiórki crowdfundingowej utknął w martwym punkcie. Przystępując do współpracy w połowie akcji mierzyliśmy się z licznymi wyzwaniami. Jak, w tak krótkim czasie i w ramach bezpłatnych działań PR, dotrzeć do potencjalnych inwestorów i zachęcić ich do zakupu akcji małej, rodzinnej firmy, nieznanej szerzej na rynku? W jaki sposób określić grupę docelową, skoro kraftowe alkohole mocne to na polskim rynku niszowy produkt? Jak zainteresować media zbiórką w momencie, gdy tego typu akcje przykuwają uwagę dziennikarzy głównie na samym starcie oraz już po jej zakończeniu? Dodatkowym utrudnieniem był też fakt, że Manufaktura działa w branży alkoholi mocnych, co z przyczyn prawnych ograniczyło spektrum kanałów i narzędzi komunikacji. 

Postawiliśmy na szeroką komunikację, uwzględniającą kilka strategicznych grup odbiorców: społeczność lokalną, która zna firmę oraz ma sentyment do jej siedziby, inwestorów indywidualnych, którzy śledzą wiadomości w mediach biznesowych, miłośników alkoholi rzemieślniczych, a także fanów Magdy Gessler, która jako ambasadorka akcji zachęcała nie tylko do zainwestowania, ale również możliwości spotkania się z nią ramię w ramię podczas Walnego Zgromadzenia Akcjonariuszy.

Dzięki intensywnej kampanii PR, przeprowadzonej przez Good One PR, nieznana szerzej na rynku spółka pozyskała ostatecznie 2,54 mln zł od ponad 1000 akcjonariuszy, zajmując tym samym 6. miejsce w historii zbiórek equity crowdfundingowych – znajdując się w gronie tak znanych marek, jak Wisła Kraków, PINTA czy Doctor Brew. W niespełna 1,5 miesiąca naszych działań w przestrzeni medialnej pojawiło ponad 150 wzmianek na temat akcji crowdfundingowej. Publikacje na temat akcji Mazurskiej Manufaktury były obecne w mediach o różnym profilu, m.in. Rzeczpospolita, Puls Biznesu, Wp.pl, Gazeta.pl, Olsztyn.agora.pl, Gazeta Olsztyńska, Mambiznes.pl, Portalspozywczy.pl, Pudelek.pl, Chillizet.pl, Se.pl.

 

To był udany debiut w konkursie Złote Spinacze! Jeszcze raz ogromne gratulacje dla zespołów Eweliny Puławskiej oraz Martyny Dziopak, które były odpowiedzialne za te projekty oraz wielkie podziękowania dla naszych Klientów – bez wspaniałej współpracy z Wami, świetnego przepływu informacji i otwartości na działania nie byłoby to możliwe.

 

Good One PR kolejny raz ze Szlachetną Paczką

Tradycje Bożego Narodzenia: choinka, karp, kolędy oraz… zaimprowizowany magazyn z najróżniejszymi artykułami w Good One PR! Już po raz czwarty, wraz z całą naszą grupą marketingową Good One, niezwykle chętnie zorganizowaliśmy Szlachetną Paczkę! Wszyscy zgadzamy się, że przyjemniej jest dawać niż brać, zwłaszcza gdy wspólnymi siłami możemy zrobić coś naprawdę wielkiego – pomóc wspaniałej rodzinie!

Tym razem postanowiliśmy wesprzeć pięcioosobową rodzinę – mamę z czworgiem dzieci. Organizacja pomocy, jak co roku, przebiegła ekspresowo! Po zapoznaniu się z potrzebami, błyskawicznie podzieliliśmy się zadaniami i zaczęliśmy kompletować artykuły, wśród których były: artykuły spożywcze, przybory szkolne, wyposażenie domu, artykuły chemiczne, kosmetyki, zabawki, książki oraz telefon. Na liście znalazł się również laptop – tak bardzo potrzebny zwłaszcza dziś, w dobie nauki zdalnej.

Jak co roku, akcja nie byłaby tak dużym sukcesem bez zaangażowania naszych klientów. To właśnie dzięki nim, nasza Szlachetna Paczka może być bardziej kompletna, a co za tym idzie – sprawić jeszcze więcej radości. Firma POLOmarket przekazała rodzinie wiele artykułów spożywczych, słodyczy oraz artykułów tekstylnych, Kontigo zaopatrzyło rodzinę w kosmetyki, natomiast Mazurska Manufaktura Alkoholi zapewniła zapas płynów dezynfekcyjnych. Swoje wsparcie okazała również firma Esprado, będąca klientem naszej agencji Social Lama, która przekazała rodzinie zestaw przyborów szkolnych oraz artykuły składające się na wyposażenie domu. W imieniu obdarowanej rodziny, jeszcze raz bardzo dziękujemy!

Wypełniający się najróżniejszymi przedmiotami „goodone’owy”, świąteczny magazyn to widok, na który czekamy co roku! Cieszymy się, że możemy być częścią tak wspaniałej, trwającej już prawie 20 lat inicjatywy, jaką jest Szlachetna Paczka.

Życząc Wam Wesołych Świąt z przyjemnością przypominamy…

Dobro wraca!

 

Autor tekstu: Jakub Macyszyn

Relacje inwestorskie to przede wszystkim transparentna komunikacja

W relacjach inwestorskich szczególny nacisk kładziony jest na transparentną, konsekwentną i regularną komunikację nastawioną na istotne informacje z perspektywy otoczenia biznesowego spółki. W dobie powszechnej digitalizacji w tej dziedzinie zyskują na znaczeniu także stosowane przez nas kanały komunikacji oraz nowoczesne, angażujące formy przekazu.

Choć na tle całej dziedziny public relations relacje inwestorskie (IR) są zagadnieniem relatywnie młodym, w ostatnich latach możemy obserwować ich dynamiczny rozwój. Z jednej strony motorem napędowym jest tu oczywiście cyfryzacja i intensywny rozwój nowych technologii, które dają możliwość wygodnego i ułatwionego dostępu do najważniejszych informacji. Z drugiej strony ostatnie lata to era startupów i raczkujących biznesów poszukujących finansowania z zewnątrz, np. w ramach kampanii equity crowdfundingowych. W tym przypadku kluczowy jest dialog z potencjalnymi akcjonariuszami oparty nie tylko na przedstawianiu wyników finansowych za kolejne kwartały. Chodzi o zbudowanie realnych relacji opartych na zaufaniu i stałym dzieleniu się informacjami i nowinkami firmowymi.

Pamiętajmy, że to właśnie nasi akcjonariusze zaufali i zainwestowali w nasz startup, jakby nie było, trochę „w ciemno”, bazując na planach i obietnicach. Odwdzięczmy się im więc realnym dostępem do „wnętrza firmy”, traktujmy ich jak równoprawnych współwłaścicieli. Nie sposób nie wspomnieć w obecnej sytuacji o istotnym wpływie pandemii koronawirusa na rynki kapitałowe oraz wycenę spółek. Wywołuje ona dużą niepewność wśród inwestorów, dlatego tym bardziej wymaga to od nas – osób zajmując się zawodowo PR-em – jeszcze większego nacisku na otwartą, dwustronną komunikację. W trudnych czasach „wygrywają” ci, którzy od początku inwestują w regularne i sukcesywne budowanie pozytywnego wizerunku wśród inwestorów, stając się wiarygodnymi i godnymi zaufania nawet w momencie, gdy na rynku panuje ciężka atmosfera.

Inwestorzy dobrze poinformowani

Mówiąc o relacjach inwestorskich, warto wspomnieć o dwóch grupach inwestorów, którzy zwykle gromadzą się wokół danej spółki. Część z nich to osoby nieangażujące się mocno w życie podmiotu, bez dogłębnej wiedzy na jego temat. Tego typu inwestorzy podejmują decyzje dość spontanicznie, np. na podstawie tzw. szumu informacyjnego generowanego w mediach czy na forach. Druga część to inwestorzy, którzy są dobrze poinformowani, mają solidną i stale aktualizowaną wiedzę odnośnie sytuacji interesującego ich podmiotu. Są oni jednocześnie mniej podatni na wspomniany szum informacyjny.

Jak łatwo się domyślić, celem działań specjalistów IR powinno być gromadzenie wokół spółki przedstawicieli tej drugiej grupy. To nam, a nie im powinno zależeć na budowaniu relacji, zaufania dzięki otwartemu i partnerskiemu podejściu. To dzięki przemyślanej strategii IR mamy szansę na tworzenie wokół naszej spółki społeczności, która pozostanie z nami bez względu na atmosferę panującą na rynku.

Planując komunikację z inwestorami musimy założyć, że nie są oni w stanie śledzić wszystkich doniesień z rynku. Zasypując ich raportami okresowymi czy obowiązkowymi komunikatami nie zbudujemy z nimi dialogu oraz relacji. Koncentrujmy się na tym, by komunikacja niosła za sobą wartość dodaną. O czym, w tym kontekście, warto pamiętać?

Angażuj inwestorów w życie firmy

Jak najlepiej zadbać o to, by nasi inwestorzy nam zaufali? Zaprośmy ich do środka, do firmy, potraktujmy jak współwłaścicieli, niezależnie od stopnia zaangażowania finansowego. Dzielmy się z inwestorami nie tylko kwartalnymi wynikami, ale także wprowadzajmy ich na bieżąco w najważniejsze projekty, konsultujmy z nimi plany, przemyślenia. Niech poczują, że są częścią spółki i faktycznie liczymy się z ich zdaniem. Jeśli mamy na pokładzie ekspertów, którzy mogą się okazać przydatni dla rozwoju naszego biznesu, zaangażujmy ich jeszcze bardziej, zapraszając np. do Rady Nadzorczej – korzystajmy i czerpmy z ich wiedzy oraz doświadczenia. Unikajmy też niespodzianek – niech inwestorzy mają wgląd do kluczowych decyzji, niech wiedzą o nich wcześniej, zanim zakomunikujemy daną rzecz szerzej.

Docieraj do inwestorów tam, gdzie faktycznie są obecni

Pamiętajmy, że dla inwestora istotny jest łatwy dostęp do interesujących go informacji. Idąc za galopującym rozwojem nowych technologii, bądźmy z informacjami o spółce tam, gdzie jest to pożądane przez nasze otoczenie. Mówiąc w skrócie – postawmy na digitalizację relacji inwestorskich. Podstawą i standardem powinna być nowoczesna, intuicyjna witryna poświęcona relacjom inwestorskim, dostosowana dodatkowo do urządzeń mobilnych. W obliczu pandemii, ale i powszechnej cyfryzacji, na znaczeniu zyskują także wirtualne spotkania, w tym Walne Zgromadzenia Akcjonariuszy.

Kluczowa jest także strategia działań w social mediach, która pozwala na mniej formalną komunikację i „przełamywanie lodów” z otoczeniem biznesowym naszego podmiotu. Pamiętajmy o holistycznym wykorzystywaniu różnych platform: Facebooka, Twittera, LinkedIna czy YouTube’a. W końcu zgodnie z globalnymi trendami, na znaczeniu będą zyskiwać nowoczesne rozwiązania, jak Big Data czy sztuczna inteligencja oraz automatyzacja komunikacji, które pozwolą nam personalizować treści zgodnie z potrzebami danego inwestora, np. w ramach platformy dedykowanej IR czy mailingów wysyłanych do subskrybentów.

Postaw na różnorodne formy komunikacji

Podstawą komunikacji w IR jest wspomniana już transparentność i przekazywanie konkretnych, interesujących z perspektywy odbiorcy informacji. Idąc za duchem czasu, pokazujmy te konkrety w przystępnej formie. Dziś nie wyobrażamy sobie komunikacji bez interaktywności, bez animowanych treści, bez atrakcyjnego wideo czy angażujących, ale jednocześnie bogatych pod kątem contentu prezentacji inwestorskich. Niech nasi odbiorcy czują, że dbamy nie tylko o treść samego komunikatu, ale i o jego jakość. Z drugiej strony, pamiętajmy też o różnorodności – wśród naszych odbiorców na pewno wciąż jest grono osób, które zamiast śledzić nasze media społecznościowe wolą od czasu do czasu przeczytać przy porannej kawie wywiad z prezesem naszej spółki w papierowym wydaniu Parkietu czy Pulsu Biznesu☺

Choć na naszych oczach rozgrywa się ewolucja relacji inwestorskich, ich podstawą jest wciąż dotarcie do odbiorców jako wiarygodny i budzący zaufanie podmiot. Zmienia się tylko to, w jaki sposób możemy gromadzić wokół siebie zaangażowaną społeczność. A zaangażowanie i „wierność” spółce jest kluczem w tych niepewnych czasach.

 

Autor: Martyna Dziopak

 

Materiał pierwotnie ukazał się na portalu brief.pl

PR w erze post-COVID: emocje, jakość, szybkość i elastyczność

Choć pandemia spowodowała kryzys w wielu branżach, to – odpowiednio wykorzystana – jest okazją do zweryfikowania dotychczasowych rozwiązań i opracowania nowych. Według prelegentów konferencji PR 2021. Challenge accepted! organizowanej przez Związek Firm Public Relations, dla branży PR to dobry czas na rozwój. Konieczne jest jednak wprowadzenie zmian w komunikacji, metodach tworzenia strategii oraz sposobie budowania relacji z mediami. Jak będzie wyglądała praca PR-owców w erze post-COVID?

Eksperci twierdzą, że wypracowana podczas pandemii nowa taktyka działania zostanie z nami na dłużej. Nowymi hasłami przewodnimi, które obowiązują już teraz, ale nie stracą na aktualności po zakończeniu pandemii, są: odwołanie do emocji, quality over quantity i agile mindset. Wysoce prawdopodobne jest także to, że nadal z powodzeniem będziemy organizować wirtualne spotkania m.in. z mediami.

Odwołanie do emocji, czyli okazanie zrozumienia i wsparcia

Całkowita zmiana dotychczasowego trybu życia była przyczyną dużego stresu i zagubienia. Z nowymi problemami musieli zmierzyć się zarówno konsumenci, jak i marki. Dotychczasowy, nastawiony na sprzedaż model komunikacji, przestał się sprawdzać – posiadanie stało się kwestią drugorzędną. Marki wcześniej pokazywały potencjalnym klientom, że ci potrzebują ich produktu. Obecnie muszą komunikować, że rozumieją ich problemy, identyfikują się z nimi i mają produkt, który może być pomocny. Według badania Barometr COVID-19 i ekspertów firmy Kantar, która stoi za jego realizacją, aż 90% konsumentów oczekuje od przedsiębiorstw aktywności. Nie może ona opierać się jednak tylko na słowach wsparcia – muszą iść za nimi konkretne działania. Wykazanie zrozumienia wobec potrzeb odbiorców i chęci wsparcia ich w kryzysowej sytuacji pozwalają kreować pozytywne emocjonalne skojarzenia z marką. Konsumenci, którzy czują się do niej przywiązani, prawdopodobnie pozostaną jej wierni nawet po zakończeniu kryzysu.

Quality over quantity, czyli wiarygodność i rzetelność informacji

Poważnym problemem, który nasilił się w okresie pandemii i stanowi jedną z przyczyn zagubienia odbiorców komunikatów, jest chaos informacyjny. Nadmiar sprzecznych informacji płynących z wielu kanałów sprawił, że poczuli się oszołomieni. Duża ilość fake newsów, dotyczących m.in. pochodzenia wirusa, zamykania granic miast, czy „ekspertów” kwestionujących jego istnienie, powodowała częściową utratę zaufania wobec mediów. W tej sytuacji jeszcze ważniejsze niż do tej pory jest tworzenie komunikatów, które będą jasne i czytelne. Istotne jest także poparcie takich materiałów danymi statystycznymi i opiniami pochodzącymi z wiarygodnych źródeł. Michał Kwietniewski z Clue PR podkreśla, że bardzo ważne jest także staranne dobranie grupy odbiorców i dostosowanie do nich zarówno treści, jak i kanałów, poprzez które będą przekazywane.

Szybkość działania, czyli reagowanie i unikanie ciszy

W wyścigu medialnym znacznie wzrosło znaczenie czasu reakcji. Według Moniki Domańskiej, partnera zarządzającego w Made in PR, cisza, która zapada w momencie kryzysu, jest najwymowniejszym komunikatem – zbyt długie milczenie może oznaczać, że sytuacja jest bardzo zła. Dla utrzymania dobrych relacji z klientem, warto wyjść z inicjatywą kontaktu np. poprzez wyrażenie troski oraz propozycję pomocy. Musimy jednak znaleźć balans pomiędzy szybkością a odpowiedzialnością, która idzie za wydaniem komunikatu – zarówno skierowanego do klienta, jak i do mediów. Na pierwszym miejscu nadal pozostają rzetelność i jakość przekazywanych materiałów.

Agile mindset, czyli elastyczność i dostosowanie się do potrzeb rynkowych

Potrzeby rynkowe zmieniają się bardzo dynamicznie i nie wiadomo, co przyniesie kolejny dzień. Według Łukasza Malczewskiego, partnera zarządzającego d*fusion communication, jedną z najważniejszych cech PR-owca nowych czasów jest umiejętność zwinnego działania, czyli szybkiego dostosowania się do nowych warunków. Sytuacje kryzysowe wymagają od nas odejścia od wcześniej wypracowanych strategii na rzecz ciągłej analizy zachodzących zmian i dostosowania do nich metod komunikacji. Malczewski mówi o czterech etapach działania: obserwacji, orientacji (wyciąganiu wniosków), decyzji i akcji. Postępowanie według tego schematu pozwoli szybko podjąć decyzję, która przyniesie oczekiwane skutki. Dynamiczne działania są też szansą na wykazanie się kreatywnością, ponieważ dają możliwość zastosowania niestandardowych rozwiązań.

Przeprowadzka do sieci, czyli budowanie relacji online

Pandemia w dużym stopniu przeniosła życie codzienne do internetu. Wymusiło to zmiany zarówno w kontaktach z klientami, jak i w funkcjonowaniu mediów, m.in. gazet. Wiele z nich odnotowało spadek sprzedaży wersji papierowych. W części przypadków straty były tak duże, że wymusiły redukcję etatów, obniżkę wynagrodzeń i zamknięcie części tytułów – np. Agora zrezygnowała z publikowania „Avanti” i „Logo”, a ZPR – „Podróży”, „Żagli” i „Zdrowia”.

Niektóre wydawnictwa przekuły kryzys w szansę. Cezary Szymanek, redaktor naczelny Rp.pl, jako przykład szybkiej odpowiedzi na sytuację, która pozwoliła zmniejszyć straty, podaje uruchomienie płatnych subskrypcji, m.in. przez „Fakt”. Z kolei Gazeta Wyborcza, dzięki udostępnieniu treści papierowych wydań również online i przeniesieniu ruchu do internetu, na przełomie marca i kwietnia zanotowała wzrost liczby użytkowników o 39% oraz wyższą o 80% liczbę odsłon[1]. Czytelnicy decydują się na wykupienie dostępu do materiałów, ponieważ szukają wiarygodności. Sprawdzona marka jest dla nich jej gwarancją bez względu na to, na jakim nośniku są przekazywane artykuły.

Do świata wirtualnego przeniosły się także spotkania z przedstawicielami mediów. Do tej pory budowaliśmy relacje podczas spotkań czy konferencji prasowych. Okazało się jednak, że z powodzeniem mogą być one zastąpione wideorozmową. Jarosław Bańda, Managing Director agencji Lighthouse, podkreśla, że w budowaniu relacji z dziennikarzami istotne jest także wykorzystanie mediów społecznościowych, takich jak LinkedIn czy Twitter. Rozmowy bez kontaktu bezpośredniego zwiększają bezpieczeństwo i pozwalają zaoszczędzić czas przeznaczony na dojazdy do siedzib firm, zatem wysoce prawdopodobne jest, że zostaną z nami na dłużej. Komunikacja internetowa nie zastąpi jednak w pełni komunikacji osobistej. W epoce post-COVID z pewnością powrócimy do spotkań twarzą w twarz, choć nie można wykluczyć tego, że spotkań online będzie zdecydowanie więcej niż wcześniej.

Zasady komunikacji, które zostały wypracowane w czasie pandemii, już teraz wyznaczają nowe standardy działań. Częściej odwołujemy się do emocji odbiorców, wzrasta także rola agile mindset, czyli zwinnego myślenia i innowacyjności. Od formy komunikatu ważniejsza stała się szybkość jego przekazania, a także przejrzystość i wiarygodność. Sukces odniosą ci, którzy dostosują się do zmian i postawią przede wszystkim na kreatywność i elastyczność.

 

Autor tekstu: Kamila Zawadzka

 

[1] https://www.press.pl/tresc/61393,mediom-rosna-subskrypcje_-moga-zdobyc-czytelnikow-na-dluzej

Wiarygodność to podstawa, czyli o plasowaniu eksperta w mediach

Ekspert dla mediów to nie tylko specjalista w konkretnej dziedzinie. To także osoba, która w zrozumiały dla odbiorców sposób potrafi przekazać swoją wiedzę. Jak wygląda proces budowania wizerunku eksperta w mediach i na co zwrócić uwagę we współpracy na linii PR-owiec-dziennikarz w tym aspekcie?

Zacznijmy od tego kim jest ekspert. To osoba, która specjalizuje się w danej tematyce, zarówno w praktyce, jak i teorii. Niekiedy jest również autorytetem w danej dziedzinie, jak np. prof. Bralczyk w zakresie języka polskiego. W ostatnich latach mamy jednak do czynienia także z „samozwańczymi” ekspertami, którzy zamiast wiedzy i doświadczenia, posiadają głównie chęć do wypowiedzi w mediach. Niezwykle ważna jest zatem dokładna weryfikacja specjalisty, przede wszystkim przez PR-owca, który z nim współpracuje, ale też przez dziennikarza, zainteresowanego współpracą. Dzięki temu końcowy odbiorca komunikatu (widz, czytelnik, słuchacz) otrzyma wartościowy i wiarygodny przekaz, co pozytywnie wpłynie na postrzeganie przez niego zarówno medium, jak i samego eksperta.

Bez względu na to czy plasowanie eksperta w mediach jest elementem strategii komunikacji firmy czy personal brandingu, rolą PR-owca jest przede wszystkim ustalenie zakresu tematyki specjalisty oraz zweryfikowanie umiejętności dot. wystąpień publicznych. W przypadku eksperta, wypowiadającego się w imieniu danej firmy, niezwykle istotne jest, aby potrafił mówić o danym problemie z szerokiej perspektywy i miał ogląd na cały rynek, a nie jedynie w kontekście przedsiębiorstwa, które reprezentuje.

Odpowiednie przygotowanie kluczem do sukcesu

Nie każda osoba, mimo ogromnej wiedzy czy nawet bycia autorytetem w danej dziedzinie, potrafi z łatwością wypowiadać się w mediach. O ile komentarz czy odpowiedzi do wywiadu do prasy czy online można dwa razy przemyśleć, o tyle schody zaczynają się w przypadku nagrań na żywo zarówno w radiu, jak i telewizji. Ekspert dla mediów, oprócz specjalizowania się w danej dziedzinie, powinien posiadać także umiejętność prostego przekazywania swojej wiedzy oraz radzenia sobie ze stresem.

Ogromną rolę odgrywa zatem odpowiednie przygotowanie specjalisty do wystąpień na żywo. Część PR-owców posiada kompetencje do przeprowadzenia takiego szkolenia, w przypadku ich braku, warto skorzystać z pomocy trenera czy coacha. Bardzo często szkolenia prowadzone są przez samych dziennikarzy, co dodatkowo pozwala ekspertowi oswoić się ze znaną twarzą.

Gdy dziennikarz poszukuje eksperta do współpracy warto podjąć ją z osobą, którą reprezentuje specjalista w zakresie PR, ponieważ zwiększa to prawdopodobieństwo, że będzie ona odpowiednio przygotowana. Dlatego w budowaniu wizerunku eksperta ważne jest nie tylko zbriefowanie go przed, ale także analiza po wystąpieniu, by kolejne były coraz lepsze.

Szybkie działanie podstawą dobrych relacji z mediami

Być chwilę przed konkurencją to jedno z ważniejszych zadań PR-owca także w przypadku plasowania eksperta w mediach. Należy pamiętać, że specjalistów w danej dziedzinie jest wielu i nie tylko my działamy w celu wypromowania eksperta i marki. Niezwykle ważne jest zatem bycie na bieżąco w dziedzinie, w której porusza się specjalista bez względu na to czy jest to kosmetolog czy kosmonauta. Śledzenie branży, w której działa ekspert pozwala na szybką reakcję i proponowanie tematów zarówno ekspertowi, jak i mediom oraz niezwłoczne reagowanie na bieżące wydarzenia. W tym aspekcie niezwykle ważny jest także stały i dobry kontakt ze specjalistą. Często ze zwykłej rozmowy można wyciągnąć wiele różnych tematów, którymi zainteresujemy media.

Szybkość dotyczy także przygotowywania materiałów dla mediów. Eksperci często nie zdają sobie sprawy, jak ważne dla dziennikarzy jest bycie pierwszym w danym temacie. Nasi specjaliści przecież nie są tylko ekspertami dla mediów, ale zwykle na co dzień wykonują swoją pracę zawodową. Bardzo często zdarza się, że odwlekają w czasie dostarczenia komentarza czy odpowiedzi na pytania do wywiadu. Warto na samym początku współpracy opowiedzieć ekspertowi, jak wygląda nasza praca i dlaczego szybkość reakcji jest tak ważna. Zwykle efektem jednej owocnej współpracy z dziennikarzem są kolejne, a przecież celem PR-owca jest sytuacja, w której to dziennikarz, szukając eksperta sam zgłasza się właśnie do niego, zamiast do konkurencji. Zdecydowanie gorzej działa to w drugą stronę – brak dostarczenia materiałów na czas lub odmowa w ostatniej chwili dyskwalifikują danego eksperta nie tylko u jednego dziennikarza, ale często też całej redakcji danego medium.

Oczywiście trzeba też spojrzeć na drugą stronę medalu i podchodzić z szacunkiem do pracy naszego eksperta, dając mu możliwie jak najwięcej czasu na stworzenie wypowiedzi czy przygotowanie się do występu przed kamerą.

Podsumowując, kluczem do owocnej współpracy z ekspertem jest zbudowanie z nim dobrej relacji oraz jasne określenie wzajemnych oczekiwań. Z kolei skuteczne plasowanie specjalisty w mediach zależne jest w głównej mierze od jego wiarygodności, jakości materiałów czy wypowiedzi i oczywiście szybkości reakcji.

 

O autorce

Ewelina Jaskuła – specjalistka w zakresie komunikacji produktowej i korporacyjnej. Posiada niemal siedmioletnie doświadczenie w branży PR, które zdobywała pracując na rzecz projektów z różnych obszarów, m.in. zdrowie, uroda, FMCG i edukacja. Obsługiwała takie marki jak Nivea, Nestle, TK Maxx czy Miasto Stołeczne Warszawa. Obecnie związana z Good One PR, gdzie odpowiada za przygotowanie i realizację kompleksowych strategii komunikacyjnych dla Centrum Medyczne CMP, Würth Polska, Funtronic, Wenon i Piotr Sierpiński, Hair. Ukończyła dziennikarstwo i komunikację społeczną na Uniwersytecie Warszawskim i Kardynała Stefana Wyszyńskiego

CSR? To się opłaca!

Wdrażanie koncepcji społecznej odpowiedzialności biznesu w przedsiębiorstwach może jeszcze nie być w Polsce tak popularne, jak za granicą, jednak wszystkie firmy, które decydują się na realizowanie dobrych praktyk CSR są świadome wymiernych korzyści, jakie takie działania za sobą niosą.

Podstawową korzyścią, niezależnie od tego, wobec jakiej grupy interesariuszy realizuje się działania CSR, jest budowanie dobrej reputacji firmy, zarówno w oczach klientów, jak i społeczności lokalnych, pracowników czy mediów. W badaniu przeprowadzonym przez PwC i SMG/KRC dla PARP w marcu 2012 roku[1], firmy miały wskazać trzy najważniejsze korzyści wynikające ze stosowania dobrych praktyk CSR. Aż 74 proc. wskazało na pozytywny wizerunek, co jest dosyć wymownym zobrazowaniem, dlaczego społeczna odpowiedzialność biznesu z roku na rok jest uznawana za coraz bardziej potrzebną w wielu firmach. Dzięki zachowaniom społecznie odpowiedzialnym buduje się zaufanie społeczeństwa do organizacji biznesowych, co z pewnością wpływa na poprawę wizerunku.

Pozostając przy aspekcie wizerunkowym, ważnymi interesariuszami, stanowiącymi fundamentalną grupę każdej dobrze prosperującej firmy, są klienci. Jest mocno prawdopodobne, że dotychczasowi klienci przychylnym okiem patrzą na firmę odpowiedzialną społecznie i są wobec niej bardziej lojalni. Dobre praktyki CSR są jednak przede wszystkim ważnym sygnałem dla potencjalnych kontrahentów, iż dana firma postępuje etycznie, jest zaangażowana społecznie i warto zainicjować z nią współpracę. Zwiększa się też szansa pozyskania nowych inwestorów. Wielu z nich traktuje bowiem wiarygodność społeczną na równi z wiarygodnością finansową.

 

Autor tekstu: Bartek

[1] PwC i SMG/KRC dla PARP, Ocena stanu wdrażania standardów społecznej odpowiedzialności biznesu wraz z opracowaniem zestawu wskaźników społecznej odpowiedzialności w mikro, małych, średnich i dużych przedsiębiorstwach, [b.m.], 2012.

Kreatywność w PR. Gdzie szukać inspiracji?

Lekkie pióro, komunikatywność i otwartość, chęć do ciągłego rozwoju, inicjatywa i zaangażowanie – to wymagania, które regularnie pojawiają się we wszelkiego rodzaju ogłoszeniach o pracę na stanowisku specjalisty ds. PR. Bardzo często znajduje się wśród nich jeszcze jedno – kreatywność. To dzięki niej tworzenie wizerunku klientów nie jest jedynie powielaniem schematów, a budowanie strategii komunikacji, jedynie pisaniem suchego dokumentu. Tzw. otwarta głowa to nieodzowna cecha dobrego PR-owca. Pomysłowości można się jednak uczyć, a jeżeli pracujemy w branży, która nie bez powodu nazywana jest kreatywną, koniecznie należy ją ćwiczyć. Jak to robić i gdzie szukać źródeł natchnienia?

Zapisuj pomysły, śpiewaj pod prysznicem, zbieraj feedback, łam zasady, rób sobie przerwy, próbuj nowych rzeczy, bądź ciekawy, otaczaj się pomysłowymi ludźmi, często się śmiej, twórz listy zadań, oglądaj filmy, rozmawiaj. W Internecie można znaleźć całą masę podpowiedzi na to, co robić, by utrzymać swoją kreatywność na wysokim poziomie. Choć część z nich wydaje się absurdalnych, jest w nich wiele prawdy. Najlepszą inspiracją dla PR-owca są w końcu wszystkie aspekty życia i cały otaczający świat.

Oglądaj świat i podglądaj innych

Prawda o pracy w branży kreatywnej jest taka, że trudno ująć ją w jakieś sztywne ramy. To nie jest zwyczajne osiem godzin, od 9 do 17. Tutaj pracuje się także na urlopie, podczas imprezy, wyjścia do kina czy nawet we śnie. Nie liczcie, że ktoś potraktuje to jako nadgodziny, ale spokojnie, nie ma się czym przerażać. Chodzi o to, że inspiracja dla PR-owca jest wszędzie, a dobre pomysły nie przychodzą do głowy jedynie w czasie ustawowych godzin pracy. To właśnie dlatego tak ważna jest spostrzegawczość i otwarta głowa. Na rozwiązanie idealne dla wizerunku klienta można w końcu natknąć się także w trakcie wakacyjnego wyjazdu, a na temat dla mediów podczas oglądania filmu lub czytania książki.

Dobrze jest trochę pobujać w obłokach, ale trzeba też mocno stąpać po ziemi. Ważne, by stale trzymać rękę na branżowym pulsie – śledzić marketingowe portale, social mediowe fanpage’e, czytać PR-owe poradniki czy reklamowe case studies. Podglądanie tego, co robią inni to nie tylko źródło wiedzy o trendach w branży, ale też kopalnia pomysłów. Z tego samego powodu warto śledzić poczynania konkurencji naszych klientów. Nie chodzi jednak o kopiowanie pomysłów, lecz wiedzę o tym, co się dobrze sprawdza, a co nie. Czasem można też pokusić się o twórcze rozwinięcie jakiejś podpatrzonej idei. Równie ważne jest bycie na bieżąco z tym, co dzieje się w branży mediów, poznać ich rynek i wiedzieć jakie tematy są dla nich atrakcyjne. Wartym wyrobienia skrzywieniem zawodowym jest śledzenie list patronów na wszelkiego rodzaju plakatach czy citylightach.

Wejdź w buty klienta i nie bój się dobrze bawić

Może nie będzie to proste, jeżeli mówimy o milionerze, który na wakacje pływa własnym jachtem, a do pracy przylatuje prywatnym helikopterem, ale żeby trafić na wartościowy dla klienta pomysł, trzeba wcielić się w jego skórę. Co z tego, że znajdziemy świetne naszym zdaniem rozwiązanie, skoro będzie się ono miało nijak do strategii marketingowej. Żeby nasze pomysły były nie tylko kreatywne, ale i efektywne, trzeba dobrze poznać potrzeby klienta oraz branżę, w której działa. Oznacza to nieraz poznawanie dziedzin i obszarów życia, o których nie mamy żadnego pojęcia, ale już samo to może być bardzo inspirujące. Zderzenie dotychczasowego doświadczenia z wiedzą na zupełnie nowe tematy może przynieść zaskakująco ciekawy rezultat.

Pracując nad kreatywnymi rozwiązaniami dla klienta trzeba znać jego potrzeby, branżę oraz produkt. Otwarta głowa wymaga jednak, by zachować przy tym nieco dystansu i luzu, a pracą nad danym tematem po prostu dobrze się bawić. Nie jest to trudne, jeżeli produkt waszego klienta magię ma już w samej nazwie. Żeby w pełni dowiedzieć się na czym polega działanie interaktywnej podłogi Magiczny Dywan produkowanej przez firmę Funtronic, wprost trzeba przez chwilę poczuć się jak dziecko. Jeszcze łatwiej jest, gdy waszym klientem jest lodziarnia Ice Dream, gdzie swój deser każdy komponuje samodzielnie, nakładając ulubione smaki włoskich lodów i fantazyjnie dekorując je błyszczącymi i kolorowymi dodatkami. Ciekawe wątki można znaleźć nawet w przypadku tematów branżowych i mocno specjalistycznych.

Podsumowując temat inspiracji w pracy PR-owca – dobrze znać swoją branżę, potrzeby i branżę klienta, ale nade wszystko mieć oczy i uszy cały czas otwarte. Innymi słowy – nie być jak ta figurka z trzema małpkami, z których jedna nie patrzy, druga nie słucha, a trzecia nie chce nic powiedzieć.

 

Autor tekstu: Michał

Czy startupom potrzebny jest PR?

Laser do nacinania kiełbasy na grilla i kieszonkowe laboratorium do wykrywania bakterii i wirusów, co je łączy? Oba pomysły to dzieło polskich startupowców, oba były opisywane przez media, choć ten pierwszy zdecydowanie bardziej. Jak sprawić, by startup nie był jedynie medialną ciekawostką, a działania PR wykorzystać do realizacji długofalowych celów biznesowych?

Media rządzą się swoimi prawami, a poruszana przez nie tematyka często podyktowana jest tym, czego oczekują ich odbiorcy. Tematy kontrowersyjne czy szokujące przebijają się więc łatwiej, niż te wymagające większego skupienia i głębszej analizy. Czy w takim razie, zajmujący się specjalistycznymi zagadnieniami startup nie ma szans na zdobycie medialnego rozgłosu i wykreowanie swego wizerunku? W żadnym wypadku.

Co to jest startup?

Często pierwszym, co przychodzi na myśl po usłyszeniu słowa startup jest kilku studentów informatyki, robotyki czy biotechnologii i wymyślone przez nich innowacyjne urządzenie do zapisywania snów, rozmowy z psem czy pieczenia chleba za pośrednictwem smartfona. Startup czasem może przypominać szalony wynalazek, częściej jest to jednak po prostu raczkujący biznes oparty na mniej lub bardziej nowatorskim pomyśle. Sztywne definicje raczej nie znajdą tu zastosowania, ale najczęściej jest to firma tworzona przez młodych ludzi, której działalność wiąże się z wykorzystaniem nowych technologii informacyjnych i komunikacyjnych. Jak długo firmę można nazywać startupem? Tu również nie znajdziemy prostej odpowiedzi. Najczęściej przyjmuje się, że startupem przestaje być biznes, który wychodzi z etapu raczkowania, staje na własnych nogach i zaczyna przynosić zysk, funkcjonując jak tradycyjne przedsiębiorstwo. Najlepiej obrazuje to historia Funtronic, który zaczynając jako startup, stworzył w garażu interaktywną podłogę Magiczny Dywan. Dziś, po czterech latach jest to prężnie działająca firma sprzedająca swoje urządzenie na całym świecie.

Do kogo i po co komunikują startupy

Cel powinien przyświecać każdemu działaniu. Podobnie jest w przypadku komunikacji z mediami. Jej celem nie jest przecież wyłącznie obecność w telewizji czy na łamach gazet. Medium z definicji ma być jedynie pośrednikiem. W przypadku startupów – pośrednikiem pomiędzy młodą firmą, a grupami docelowymi, do których chce dotrzeć. Ich identyfikacja jest jedną z pierwszych rzeczy, na które powinno się zwrócić uwagę. Dla jednego startupu najważniejsi będą odbiorcy indywidualni i pozyskanie jak największej liczby leadów, dla innego zdobycie hojnego inwestora lub partnera, którego środki umożliwią firmie dalszy rozwój. Do jednych i drugich trzeba jednak w jakiś sposób dotrzeć. To, jakie narzędzia public relations wykorzystać w tym celu jest kolejnym zagadnieniem, nad którym trzeba pomyśleć po ustaleniu grup, do których chce się komunikować.

Przekaz uszyty na miarę

Nawet najbardziej zwariowany pomysł da się przedstawić w sposób poważny i rzeczowy, nawet w najbardziej specjalistycznym rozwiązaniu można odnaleźć wątki, które zaciekawią laika. Konstruując przekaz z jakim za pośrednictwem mediów chcemy dotrzeć do odbiorców, trzeba pamiętać, że każda grupa oczekuje czegoś innego. Potencjalnego inwestora interesują twarde dane, ocena rynkowa produktu, ryzyko związane z zaangażowaniem, specjalistów – wykorzystane rozwiązania technologiczne, docelowych użytkowników – przydatność startupu w ich codziennym życiu. Podobne oczekiwania będą miały media, do których ma trafić komunikat. W pierwszej kolejności zagadnieniem należy przecież zainteresować dziennikarza.

Pośrednicy i sojusznicy w komunikacji

Dla startupów, które najczęściej działają w obszarze nowych technologii najbardziej naturalnym kanałem komunikacji jest oczywiście Internet. To tu informacje rozchodzą się najszybciej, to tu najłatwiej dotrzeć do konkretnego odbiorcy. „Mam startup”, „INN:Poland”, „Antyweb”, „Spider’s web”, „Rozmowy o startupach” – to popularne w sieci serwisy, blogi i grupy dyskusyjne regularnie podejmujące tematykę startupową. Obecność w nich to z jednej strony dobry sposób, by zaistnieć w środowisku, z drugiej – metoda na zdobycie wartościowych opinii, choć często także, niekoniecznie merytorycznej krytyki. Dziennikarzy zajmujących się startupami można znaleźć również w mediach tradycyjnych. Jako że startup to początkujący biznes, warto zadbać o obecność w rubrykach gospodarczych i finansowych, zwłaszcza, że to je najczęściej czytają inwestorzy. Przedmiotem działalności startupu można zainteresować dziennikarzy zajmujących się daną tematyką np. medyczną czy edukacyjną, z kolei miejscem działalności biznesu – odpowiednie media regionalne. Dobrym na to przykładem jest Moony Lab – powstały w Świdniku startup, który stworzył aplikację do wywoływania zdjęć bezpośrednio z pamięci telefonu czy z mediów społecznościowych. Po zdobyciu wsparcia z Podlaskiego Funduszu Kapitałowego, informacje o Moony Lab opublikowały zarówno zajmujące się technologią portale internetowe, rubryki biznesowe, jak i media regionalne z Podlasia i Lubelszczyzny. Wywoływanie zdjęć i tworzenie fotoalbumów za pośrednictwem smartfona to także dobry temat dla wszelkiego rodzaju redakcji lifestylowych i poradnikowych. Wartościowym sojusznikiem startupu na pewno będą również wszelkiego rodzaju stowarzyszenia i organizacje zajmujące się rozwojem tego rynku czy przedsiębiorczością technologiczną, jak np. Fundacja Startup Poland.

Czy zatem startupom potrzebny jest PR? Odpowiedź jest twierdząca pod warunkiem, że mówimy nie o jednorazowym medialnym fajerwerku, a przemyślanym i właściwie realizowanym elemencie strategii marketingowej.

 

Autor tekstu: Michał

Generacja Z a działania PR-owe

Na rynek wkracza nowe pokolenie, niedługo to oni będą decydować o stylu komunikacji firmy z konsumentami – mowa o Generacji Z, urodzonej w dobie mobilnego Internetu i Social Mediów.

Generacja Z, w przeciwieństwie do Pokolenia Y, nie zna życia bez Internetu. Od urodzenia ich świat analogowy płynnie przenika się ze światem cyfrowym, nadając życiu nieznanego dotąd tempa. Prawdą jest, że pokolenie Millenialsów również biegle opanowało technologiczne nowinki, jednak to Generacja Z jest pierwszą, która naturalnie dorastała ze smartfonem w ręku, będąc niemal non stop online. Dostęp do nieograniczonych zasobów informacji sprawił, że Post-Millenialsi przestali dostrzegać granice otaczającego ich świata, żyjąc w pełnym wymiarze „globalnej wioski”. Szybkie tempo życia sprawia, że ciężko jest przykuć ich uwagę na dłużej. W jaki sposób planować więc działania komunikacyjne, gdy naszą grupą docelową są osoby z Generacji Z?

  • Na początek warto zdać sobie sprawę z liczebności tej grupy. To nie są już tylko nastolatkowie, będący na utrzymaniu rodziców, ale pokolenie, które wchodzi w okres produkcyjny. Według raportu Newspoint, w Polsce jest t populacja niemal 9 milionów[1] młodych ludzi, z których spora część podejmuje już niezależne decyzje zakupowe i kształtuje swoje własne nawyki konsumenckie.
  • Warto poznać różnice w sposobie, w jaki Generacja Z korzysta z zasobów sieci. W przeciwieństwie do Millenialsów – zamiast konsumowania treści w formie tekstu częściej wybierają video w najpopularniejszych mediach społecznościowych. Co jest na topie? Głównie Instagram, Youtube oraz Snapchat, coraz mniej popularny staje się Facebook[2]. Mowa więc o krótkich formach video, które muszą w ciągu kilku sekund przykuć ich uwagę, prezentując treści w formie skondensowanej i konkretnej. Według badań przeprowadzonych na zlecenie serwisu Influenster[3], Generacja Z spędza znacznie więcej czasu w serwisie oglądając recenzje produktowe, unboxingi i poradniki zakupowe.
  • Oryginalność przekazu jest ważniejsza niż jego treść. Wydaje się, że w przeciwieństwie do Millenialsów, dla których autentyczność marki miała duże znaczenie, Generacja Z stawia raczej na oryginalność i szeroko pojętą „fajność”, czyli wyróżnianie się na tle sztampowych wytworów marketingowych. Młodzi ludzie o wiele bardziej docenią projekt wykonany z rozmachem, opowiadający ciekawą i angażującą historię, w którą wpleciona jest promowana przez nas marka. Należy jednak uważać, by nie przekroczyć cienkiej granicy leżącej pomiędzy inspirującą historią, a informacją wprowadzającą widza w błąd (potocznie zwaną „fake newsem”).
  • To pierwsze pokolenie, dla którego przestrzeń social mediów jest naturalnym środowiskiem. Post-Millenialsi cenią sobie opinię rówieśników i bardzo chcą z nimi dzielić się swoimi przeżyciami. Stąd też stale rosnąca rola Influencerów, którzy wśród swojego pokolenia mają bardzo duży Komunikacja za pośrednictwem influencerów to często jedyna droga dotarcia do młodych ludzi, którzy praktycznie nie oglądają telewizji i rzadko kiedy czytają informacje na portalach.
  • Budowa zaangażowanej społeczności ważniejsza niż liczba wyświetleń. Zamiast skupiać się na jednokierunkowym przekazie, znacznie lepiej jest wykorzystać fakt, że młodzież z Pokolenia Z bardzo aktywnie angażuje się w dialog. Dzieje się tak, ponieważ wielu z nich ma pozytywne nastawienie do świata, i chętnie bierze udział w dyskusjach, przedstawiając swój punkt widzenia. Jeśli postawimy na zindywidualizowaną komunikację w popularnych wśród nich mediach społecznościowych, oraz będziemy otwarci na dialog, możemy stosunkowo łatwo zbudować zaangażowaną społeczność młodych ludzi, którzy bardzo chcą zostać wysłuchani.
  • Młodzież z Generacji Z bardzo lubi opowiadane historie. Jeśli opowieść towarzysząca kampanii promocyjnej danej marki jest dla nich atrakcyjna w odbiorze, albo co lepsze – zgadzają się z przekazem z niej płynącym – chętniej dzielą się nią z rówieśnikami. Większość młodych ludzi ma bardzo duży zapał do wszelkich akcji, które „zmieniają świata na lepszy”, jeśli uda się ukształtować narrację naszej marki w tym kierunku zyskamy duże zainteresowanie. A jeśli nasi odbiorcy będą mogli się identyfikować z naszą marką – mamy zagwarantowany sukces.

 

Planując działania PR skierowane do „zetek” przede wszystkim należy pamiętać o doborze odpowiednich narzędzi – tak, by nasz komunikat w ogóle dotarł do młodych ludzi. Do promocji marki dobrze jest wykorzystać panujące trendy, lecz w sposób jak najbardziej kreatywny. W samej komunikacji warto skupić się na krótkich, zabawnych treściach i formach video. Wzięcie pod uwagę tych czynników z pewnością przyniesie wiele korzyści zarówno nam, jak i naszym klientom, otwierając ich marki na zupełnie nowe grupy odbiorców.

 

Autor tekstu: Kuba

[1] https://blog.newspoint.pl/index.php/2018/03/21/raport-newspoint-pokolenia-w-polsce-i-potrzeba-monitorowania-ich-rosnacej-aktywnosci/

[2] https://interaktywnie.com/biznes/newsy/social-media/facebook-traci-popularnosc-wsrod-najmlodszych-uzytkownikow-257598 oraz https://nltimes.nl/2018/01/29/dutch-kids-fleeing-facebook-fast-instagram-survey

[3] https://www.adweek.com/tv-video/infographic-how-gens-x-y-and-z-consume-video-content/

 

 

PR na rynku nieruchomości – moda czy konieczność?

Wizerunek świadomie i konsekwentnie wypracowany zapewnia firmom istnienie w świadomości klientów, potencjalnych partnerów biznesowych czy pracowników, a także przekłada się na wyniki biznesowe. W dzisiejszych czasach, przy dużej konkurencji na rynku, odgrywa on szczególną rolę. Dlatego przedsiębiorstwa, bez względu na branżę w jakiej działają, powinny konsekwentnie budować swój pozytywny wizerunek. Dotyczy to również deweloperów i rynku nieruchomości, który od kilku lat prężnie się rozwija.

Prowadzenie przez agencję public relations działań dla firm z branży nieruchomości stanowi jedno z największych wyzwań komunikacyjnych. Wynika to między innymi ze specyfiki rynku w jakim funkcjonują deweloperzy.

Charakter rynku nieruchomości

Rynek nieruchomości to obszar dość specyficzny i trudny dla działających w nim firm. Informacje w mediach na temat marży nakładanych na mieszkania, zbyt wysokich cenach czy o dokonanych oszustwach, nie wpływają korzystnie na wizerunek całego środowiska deweloperów. Klienci po każdym z takich komunikatów tracą zaufanie i z większą uwagą podchodzą do tematu zakupu mieszkania. Dodatkowo, firm deweloperskich jest na rynku coraz więcej, a co za tym idzie – liczba inwestycji również wzrasta. Na specyfikę branży wpływ mają także działania prowadzone przez deweloperów w bardzo podobny sposób, które często ograniczają się do ulotek, reklamy prasowej czy reklamy outdoorowej.

Planowanie działań

Trudny rynek nieruchomości wymaga od agencji public relations wieloaspektowego podejścia do tematu. Zadbania przede wszystkim o wizerunek samego dewelopera, realizowanych inwestycji, a często także agencji, która zajmuje się sprzedażą mieszkań. W ramach działań nie może zabraknąć komunikacji z mediami, jak również budowania i podtrzymywania dobrych relacji z klientami, osobami, które mieszkają w pobliżu inwestycji, władzami czy pracownikami.

Spójna strategia kluczem do sukcesu

Przygotowanie strategii zgodnej z misją i wizją przedsiębiorstwa to pierwszy krok, jaki powinien zostać podjęty na początku każdej współpracy agencji i dewelopera. Określenie celów i sposobów ich realizacji będzie podstawą do planowania kolejnych działań. Po ustaleniu planu nadchodzi czas realizacji. Media relations, komunikacja wewnętrzna, social media, sponsoring, organizacja eventów czy reagowanie w sytuacjach kryzysowych to stałe działania agencji. Najważniejszą kwestią jest długoterminowa i regularna praca, która pozwoli na wypracowanie pożądanego przez dewelopera wizerunku. Każdy nowy projekt wiąże się także z koniecznością wyznaczenia osoby, która będzie odpowiedzialna za jego prowadzenie. Rola menedżera polega na wyborze odpowiedniej osoby, która poprowadzi projekt od początku do końca.

Moc niestandardowych działań

W ramach prowadzonych działań dla firm z branży deweloperskiej warto iść z duchem czasu, być na bieżąco i wdrażać także niestandardowe akcje. Video news czy współpraca z blogerami to działania, które z pewnością pozwolą wyróżnić się wśród konkurencji. Komunikaty wysyłane w formie video za pomocą dźwięku i obrazu są bardziej interesujące niż informacje tekstowe i wzbudzają większe zainteresowanie wśród odbiorców. Taki materiał świetnie sprawdzi się w komunikacji zewnętrznej do nagłośnienia na przykład ważnego wydarzenia, do relacji z jubileuszu firmy, a także w sytuacjach kryzysowych – do szybkiego reagowania i komunikacji z dziennikarzami. Z kolei w ramach działań promocyjnych coraz większą rolę odgrywają także influencerzy – liderzy opinii, którzy są postrzegani jako wiarygodne źródło informacji. Istniejących na polskim rynku profesjonalnych blogerów o dużym zasięgu jest coraz więcej, dlatego warto wykorzystać ich kreatywność i zaproponować klientowi przeprowadzenie niestandardowej akcji promocyjnej. Przemyślana i starannie przygotowana akcja może wygenerować ogromne zainteresowanie produktem lub usługą.

Działania prowadzone przez agencje public relations dla klientów z branży nieruchomości wymagają zarówno działań standardowych, jak również tych wykraczających poza schematy. Odważne działania, kreatywne podejście do tematu oraz otwartość na nowości są kluczem do sukcesu.

 

Autor tekstu: Kasia

Public Relations dla nowych technologii – jak współpracować z dziennikarzami IT?

Stały wzrost wartości i spora konkurencja rynku IT powoduje, że coraz więcej firm z tego sektora gospodarki decyduje się na rozpoczęcie działań z zakresu Public Relations. Z tego względu coraz ważniejsza staje się grupa mediów zajmujących się tą branżą. Jak współpracować z nimi tak, aby wszystkie strony na tym zyskały?

Według analityków firmy PMR, polski sektor IT charakteryzuje się obecnie stabilnym wzrostem wartości. W 2019 r. był on wyceniany na ponad 34 mld zł, a w najbliższym czasie ma on rozwijać się w tempie 3 proc. rocznie. Z jednej strony wpływ na to ma stale rosnące zapotrzebowanie na systemy CRM, ERP czy Business Intelligence, a z drugiej – powstawanie i rozwój startupów IT, które wprowadzają na rynek najnowsze technologie z zakresu Uczenia Maszynowego, Sztucznej Inteligencji czy Internetu Rzeczy. Dynamika rozwoju branży widoczna jest na wielu polach, a jednym z nich jest aktywność przedsiębiorstw w obszarze szeroko rozumianego PR’u. Aby wyróżnić się spośród konkurencji i zwrócić na siebie uwagę potencjalnych klientów, zarówno duże firmy IT, jak i startupy coraz częściej kierują swoje kroki w kierunku agencji PR.

W przypadku komunikacji projektów zaawansowanych technologicznie, jedną z najważniejszych grup odbiorców są media branżowe. Pracujący tam dziennikarze są w stanie zrozumieć i opisać często bardzo skomplikowane zagadnienia technologiczne. Współpraca na linii PR-owiec – dziennikarz jest w tej branży wyjątkowo cenna, ponieważ media te bardzo mocno polegają na dostarczanych im informacjach, aby móc opisywać pojawiające się na rynku nowości i zachodzące na nim zmiany. Tego samego zdania jest Karolina Marszałek, zapytana przeze mnie dziennikarka branżowego miesięcznika Computer Reseller News Polska. – Bardzo cenię sobie współpracę z ludźmi odpowiedzialnymi za PR, szczególnie w kontekście pozyskiwania informacji i odpowiedzi na pytania od producentów IT. Podobnie jest w przypadku firm dystrybucyjnych i integratorów systemów. To firmy, do których jako dziennikarka zwracam się z prośbą o opinię, opisanie aktualnej sytuacji w danym sektorze rynku IT.

Długotrwała współpraca popłaca

Bez względu na to, czy mowa jest o sferze firmowego druku czy też o rynku telefonów komórkowych, współpraca pomiędzy dziennikarzami IT a PR-owcami jest nieodzowna. W tym aspekcie zarówno dziennikarze, jak i PR-owcy cenią sobie długotrwałą współpracę. – Najlepiej współpracuje mi się ludźmi, którzy od lat obsługują daną firmę. Można się do nich zwrócić niekiedy „na cito” po jakieś informacje, z poczuciem, że zrobią – jeśli nie wszystko – to bardzo dużo, aby mi pomóc. Najczęściej chodzi o wypowiedź specjalisty, zwykle zapracowanego i zabieganego. Osoby odpowiedzialne za PR, obsługujące przez lata daną firmę lub przez lata pracujące w danej firmie, dobrzej znają jej biznes, nastawienie do poszczególnych zagadnień z nim związanych, dysponują już taką wiedzą, że są w stanie nawet podpowiedzieć dziennikarzowi, o co dodatkowo może się dowiadywać, aby uzupełnić swoją wiedzę i napisać lepszy tekst – zaznacza Karolina Marszałek z CRN. Taka kooperacja ma także bardzo dużą wartość z perspektywy widzenia PR-owca. Długotrwała współpraca pozwala bowiem na znacznie efektywniejszy proces komunikacji z samym dziennikarzem. Praca PR-owca jest dużo łatwiejsza kiedy dokładnie wie, czego danej osobie potrzeba, by zainteresowała się tematem bądź wykorzystała informacje o firmie w tworzonym materiale. Ze względu na wysoką specjalizację mediów IT, często zdarza się, że danym tematem (jak np. technologia radiodyfuzji czy reklama programmatic) realnie zajmuje się jedna bądź dwie osoby w skali całego kraju. Dlatego też nawiązanie i utrzymanie pozytywnych relacji z kluczowymi dziennikarzami jest absolutnym priorytetem. Nie ma tu miejsca na zbiorowe, nieprzemyślane wysyłki. Korzyści płynące z długotrwałej współpracy są natomiast bardzo duże i stanowią jeden z głównych powodów, dla których firma powinna stawiać na długofalowe strategie PR.

Kim jest dobry PR-owiec IT?

Dobry PR-owiec IT to taki, który wie o opisywanej technologii co najmniej tyle, co jego klient. Duża wiedza jest potrzebna, ponieważ podstawą współpracy z mediami są przekazywane informacje i materiały prasowe. Account nie tylko musi je pozyskać i przesłać dziennikarzowi, ale też powinien umieć je weryfikować oraz wskazać te, które będą stanowiły realną wartość dla danego medium. Media IT są bowiem jedynymi z najbardziej merytorycznych i przekazanie im niesprawdzonych danych bądź „marketingowego pustosłowia” naraża budowane przez wiele lat relacje na szwank. Każdy PR-owiec powinien pamiętać, że dziennikarz, z którym rozmawia, posiada najczęściej wieloletnie doświadczenie i/lub jest pasjonatem tematu, który opisuje. Dziennikarze IT to osoby z rozległą i szczegółową wiedzą, są oni więc w stanie bardzo szybko zweryfikować przesyłane informacje pod kątem prawdziwości i aktualności. Dlatego też zarówno podczas rozmowy z nimi, jak i w przesyłanych materiałach prasowych, należy unikać prób „kolorowania rzeczywistości” i zamiast tego skupić się na tym, co dla danego dziennikarza jest najbardziej wartościowe – konkretnych danych o produkcie i usłudze, rzetelnie udokumentowanych case studies z wdrożeń czy interesujących faktach z działalności przedsiębiorstwa. Choć takie sytuacje należą do rzadkości, to dziennikarze przyznają, że wciąż spotykają się z PR-owcami, którzy nie potrafią poprawnie weryfikować trafności przesłanych informacji. Takie sytuacje mają miejsce zazwyczaj, kiedy za komunikację odpowiada osoba, która dopiero zaczyna przygodę w tej branży. – Zdarza się, że „zamówione” informacje, które dostarczają PR-owcy, są przesycone marketingiem i często nie nadają się do wykorzystania w tekście redakcyjnym. „Wciskanie” bez opamiętania marketingowych sloganów sprawia, że dziennikarz zrezygnuje z wypowiedzi danej firmy w artykule – co koniec końców jest niekorzystne dla wszystkich stron: dla firmy, za PR której odpowiada dana osoba, dla tej osoby i dla dziennikarza, którzy po, często dość długim czasie oczekiwania na odpowiedzi, zostaje z niczym – zaznacza Karolina Marszałek z CRN.  – Zdarza się nawet, że w autoryzacjach wywiadów wstawione są zdania, które nic nie wnoszą merytorycznie, a w dodatku zaburzają logikę rozmowy – dodaje dziennikarka.

Wzajemne zrozumienie kluczem do rozwiązania trudnych sytuacji

Tworząc i realizując strategię działań PR należy pamiętać, że każda ze stron ma swoje oczekiwania. Klienci najczęściej liczą na jak najbardziej wartościowe wzmianki oraz zainteresowanie mediów ich działaniami, natomiast dziennikarze – na interesujące tematy, do których będą mieli jak najwcześniejszy dostęp. Zdarzają się więc sytuacje, w których PR-owiec nie jest w stanie zrealizować potrzeb obu stron bądź w toku współpracy pojawiają się trudności „nie do przeskoczenia”. Nie zawsze bowiem klient będzie w stanie zorganizować na czas materiały, o które prosi dziennikarz bądź też nie może ujawniać niektórych informacji o firmie. Z drugiej strony zdarzają się sytuacje, że np. zaplanowana publikacja się przesuwa lub w ogóle nie dochodzi do skutku. W takich momentach obie strony powinny postawić na przejrzystą komunikację, tak aby uniknąć nieporozumień. Jeżeli wiem, że z jakichś względów nie jestem w stanie dostarczyć dziennikarzowi obiecanych informacji, muszę przełożyć/odwołać wywiad, klient naciska na wprowadzenie dużych zmian w procesie autoryzacji albo pojawiają się inne „trudne” sytuacje, zawsze stawiam na przejrzystą i otwartą komunikację z dziennikarzem. Dzięki temu zawsze spotykałem się ze zrozumieniem i finalnie problemy te nie rzutowały na dalszą współpracę. – Jedną z najbardziej przykrych sytuacji są momenty, w których dziennikarz zapraszany jest na konferencje zaledwie dzień bądź dwa przed, niekiedy w innym mieście. Trudno nie czuć się wtedy traktowanym przedmiotowo. Firmy i PR-owcy nie zawsze też rozumieją, że dziennikarz po uczestnictwie w konferencji nie jest zainteresowany stworzeniem na ten temat materiału od razu. Z drugiej strony słyszę od znajomych osób z PR-u, że dziennikarze coraz częściej potwierdzają udział w konferencjach, po czym na nie nie przychodzą. Dlatego też uważam, że we współpracy ludzi PR-u i dziennikarzy liczy się wzajemny szacunek. Dziennikarze musza też rozumieć, że agencje PR są często „między młotem a kowadłem” – podsumowuje Karolina Marszałek z CRN.

 

Autor tekstu: Krzysztof Rojek

 

Materiał pierwotnie ukazał się na portalu nowymarketing.pl